B. Arłukowicz przeciwko likwidacji konsyliów w onkologii

28 Września 2016, 14:28

Pacjenci i lekarze w liście otwartym do premier Beaty Szydło i ministra K. Radziwiłła protestują przeciwko likwidacji konsyliów. Taką zmianę – w ramach nowelizacji pakietu onkologicznego – zapowiada resort zdrowia. O to, czy rezygnacja z obowiązkowych konsyliów dla pacjentów chorych na raka, to krok w dobrym kierunku, zapytaliśmy szefa sejmowej Komisji Zdrowia Bartosza Arłukowicza.

PZ: Pacjenci i lekarze napisali wspólnie list do ministra zdrowia i premier Szydło w obronie konsyliów. Czy Pan – jako autor pakietu onkologicznego – również uważa, że ich likwidacja, to zły pomysł?

Bartosz Arłukowicz: Zdecydowanie tak. Pracując nad pakietem onkologicznym myśleliśmy przede wszystkim o tym jak ułatwić pacjentom poruszanie się po skomplikowanym systemie opieki zdrowotnej. Szczególnie pacjentom chorym na raka, gdzie czas ma kluczowe znaczenie. Chcieliśmy, żeby pakiet stał się narzędziem, dzięki któremu pacjenta będzie można przeprowadzić przez proces diagnozowania, a potem leczenia niejako „za rękę” – czyli sprawnie i szybko. I to się udało miedzy innymi dzięki konsyliom.

PZ: Na czym konkretnie polega korzyść dla pacjentów z takiego konsylium?

Bartosz Arłukowicz: Korzyść jest oczywista. Przed wejściem w życie pakietu onkologicznego, pacjenci często „błądzili” od jednego lekarza do drugiego w poszukiwaniu diagnozy, a potem leczenia. Konsultowanie i uzgadnianie terapii z poszczególnymi specjalistami było w pewnym sensie obowiązkiem pacjenta, a nie lekarzy. Konsylia to definitywnie zmieniły. Teraz konkretni specjaliści, którzy biorą udział w procesie leczenia muszą wspólnie uzgodnić ścieżkę terapii. A pacjent nie traci cennego czasu. To rozwiązanie, które sprawdziło się w wielu krajach.

PZ: Resort zdrowia twierdzi, że 80 proc. konsyliów odbywa się teraz „na niby”, czyli faktycznie nie mają one miejsca, ale są sprawozdawane, bo tylko wtedy Fundusz rozliczy się ze szpitalem w ramach pakietu onkologicznego, czyli bez limitu. Czy Pana zdaniem faktycznie taki problem istnieje?

Bartosz Arłukowicz: Nie wiem skąd Ministerstwo ma takie dane, ale nie sądzę, żeby skala tego zjawiska była duża. Najlepiej świadczy o tym list do premier Szydło, który podpisali również sami lekarze. Oczywiście zdarzają się przypadki, w których zwoływanie konsylium nie jest konieczne, albo może się ono odbyć w mniej licznym składzie. Tak jest na przykład w przypadku nowotworów krwi. Ale to jest raczej powód do korekty obowiązujących przepisów, a nie do całkowitej likwidacji konsyliów.

PZ: Jest jeszcze problem z brakiem specjalistów. Może jest ich zwyczajnie za mało, żeby sprostać wymogom pakietu onkologicznego?

Bartosz Arłukowicz: Nikt nie kwestionuje faktu, że w Polsce brakuje lekarzy. I to jest nie tylko problem pakietu onkologicznego, ale całego systemu opieki zdrowotnej. Tym bardziej powinien być on tak zorganizowany, żeby optymalnie wykorzystać te możliwości, które w tej chwili mamy. Konsylium jest moim zdaniem dobrym przykładem. Tak jak mówiłem, przede wszystkim jest to ułatwienie dla pacjentów, ale również może usprawnić pracę całego zespołu lekarskiego. Trzeba pamiętać, że w praktyce wcale nie jest tak, że konsylium zbiera się za każdym razem, żeby zaplanować leczenie jednego pacjenta. Zwykle takich pacjentów, jest przynajmniej kilku jednocześnie.

PZ: A jak Pan ocenia pozostałe zmiany w pakiecie onkologicznym? Czy rezygnacja ze wskaźnika wykrywalności nowotworów w POZ jest krokiem w dobrym kierunku? Lekarze POZ bardzo domagali się tej zmiany.

Bartosz Arłukowicz: Często o tym mówię, ale według mnie to jest zasadnicza kwestia. Minister zdrowia musi zdecydować czy jest przedstawicielem środowiska lekarskiego w rządzie, czy woli być przedstawicielem pacjentów i rządu w środowisku lekarskim. Mam wrażenie, że zarówno w tym przypadku, jak i w przypadku wielu innych decyzji, minister Radziwiłł już dawno zdecydował, po której jest stronie. Jeśli zlikwiduje wskaźniki, dzięki którym łatwo można było ocenić jakość opieki w POZ, to na pewno nie jest to ta sama strona, po której stoją pacjenci.

Rozmawiała Agnieszka Kramza

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz