W.Perekitko: dostęp do POZ powinien być powszechny, niezależnie od ubezpieczenia

25 Października 2016, 10:56

Dziś sejmowa Komisja Zdrowia zajmie się rządowym projektem ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Zmiany dotyczą m.in. finansowania szczepień obowiązkowych, nabywania szczepionek przez przychodnie do wykonywania szczepień zalecanych i dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej. Jak propozycje Ministerstwa Zdrowia oceniają lekarze rodzinni? W rozmowie z Polityką Zdrowotną mówi o tym Wojciech Perekitko, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes ORL w Zielonej Górze.

 

PZ: Czy pacjenci powinni mieć dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej niezależnie od statusu ubezpieczeniowego?

Wojciech Perekitko: Znam kilka bardzo dramatycznych przypadków, kiedy nieubezpieczeni pacjenci, w stanie poważnego zagrożenia zdrowia i życia, nie wzywali pomocy w obawie przed koniecznością pokrywania kosztów leczenia z własnej kieszeni. To może prowadzić do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Dostęp do lekarza POZ i świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego powinien być powszechny, niezależnie od statusu ubezpieczeniowego. Zatem zmiany, które proponuje w tej chwili Ministerstwo Zdrowia, to tylko pół kroku do przodu. Uważam, że państwo byłoby na to stać. Nieubezpieczonych pacjentów nie jest wielu, a koniec końców budżet i tak pokrywa koszty ich leczenia.

PZ: A może problemem jest raczej nie dość sprawny system weryfikacji ubezpieczenia?

Wojciech Perekitko: Sam system weryfikacji ubezpieczenia oceniam dobrze, chociaż na pewno należy wciąż ulepszać jego zasady. Najważniejszym jego narzędziem jest elektroniczny system o wdzięcznej nazwie eWUŚ, który mimo kilku wpadek przez te lata, działa sprawnie. Oceniam zatem, że problemem nie jest sam system weryfikacji, tylko luki w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych. Z ostatnich danych, jakie posiadam wynika, że wykaz nie identyfikuje około 10 proc. pacjentów na mojej liście aktywnej. Koszty sprawdzenia statusu ubezpieczeniowego, które każdorazowo musi ponieść NFZ w przypadku, gdy pacjent nie zostanie pozytywnie zweryfikowany przez system eWUŚ, są wielokrotnie wyższe niż gdyby Fundusz po prostu zapłacił za leczenie takiego pacjenta w POZ. To jest uzasadnione nie tylko ekonomicznie, ale po prostu czysto ludzkie i humanitarne. Nie powinno  być tak, że pacjenci w XXI wieku, w kraju UE muszą się zastanawiać czy stać ich na to, żeby skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego. Natomiast rozumiem stanowisko Ministerstwa, że nie zamierza refundować pacjentom nieubezpieczonym kosztów leków. W obecnym stanie prawnym płatnik nie może pokrywać kosztów realizacji recept nieubezpieczonych pacjentów.

PZ: Umożliwienie sprzedaży szczepionek w przychodniach POZ, to dobry pomysł resortu zdrowia? Czy powinny być one raczej dostępne dla pacjentów tylko w aptekach?

Wojciech Perekitko: Zdarzało się wielokrotnie, że pacjenci kupowali szczepionki w aptece, a do gabinetu lekarskiego trafiali z nimi po wielu godzinach od zakupu. Oczywiste jest, że w takiej sytuacji lekarz czy pielęgniarka nie może zaszczepić pacjenta taką szczepionką. Szczepionki to szczególne substancje czynne - muszą być odpowiednio przechowywane i transportowane. To dobry kierunek, żeby przychodnie przejęły na siebie całą odpowiedzialność za proces szczepień. Jesteśmy do tego przygotowani. Mamy odpowiedni sprzęt i wiedzę jak szczepionki przechowywać. Zresztą w przychodniach POZ, w których funkcjonują gabinety szczepień, dokładnie tak się  to już odbywa w przypadku szczepień obowiązkowych. Świadomość pacjentów w kwestii przechowywania i transportu szczepionek jest niewielka i dlatego każde działanie, które zmniejsza ryzyko np.: niepożądanych odczynów poszczepiennych, jest dobre.

PZ: Zmiany będą dotyczyły szczepień dodatkowych, za które pacjenci muszą zapłacić sami?

Wojciech Perekitko: Tak. Pacjenci bardzo często „doszczepiają” się na przykład szczepionkami przeciwko grypie czy WZW A/B, pneumokokom czy meningokokom. Często też korzystają z dodatkowych szczepień, kiedy czeka ich wyjazd do krajów, gdzie zalecane są szczepienia, których nie ma w naszym kalendarzu szczepień. To są tzw. szczepionki zalecane, których państwo nie refunduje. Podmioty medyczne prowadzące punkty szczepień sprowadzają te szczepionki z hurtowni, z zachowaniem rygoru tzw. łańcucha chłodniczego, a pacjenci muszą pokryć  ich koszty z własnej kieszeni.

PZ: Ministerstwo wraca też do koncepcji finansowania szczepień z budżetu państwa. To dobrze czy źle?

Wojciech Perekitko: Dla mnie jako lekarza nie ma praktycznie żadnego znaczenia czy szczepienia są finansowane z budżetu państwa czy z NFZ. Zależy mi natomiast bardzo na tym, żeby kalendarz szczepień był systematycznie poszerzany. Dostrzegam jednak ryzyko, że gdyby finansowanie szczepień przejął Fundusz, to mogłyby na tym ucierpieć  inne świadczenia zdrowotne, bowiem NFZ ma swój ustalony i ograniczony budżet. Z tego punktu widzenia lepiej, żeby szczepienia były finansowane z dodatkowego źródła, a nie z ogólnej puli przeznaczonej na leczenie.

Rozmawiała Aleksandra Smolińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz