Propozycja MZ: preparaty z marihuaną na receptę

16 Listopada 2016, 14:36

Ministerstwo Zdrowia dziś na podkomisji zajmującej się poselskim projektem ustawy legalizującej leczenie produktami na bazie marihuany nagle zaproponowało swoje poprawki. – Dzięki temu każdy lekarz będzie mógł przepisać takie produktu jako leki recepturowe. Wszystkie apteki będą miały obowiązek przygotowania takich preparatów. O tym, który pacjent je otrzyma zdecyduje lekarz – zapowiedział Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia.

Zaskakujący przebieg miało dzisiejsze nadzwyczajne posiedzenie podkomisji, która zajmuje się poselskim projekt ustawy legalizującej leczenie marihuaną . Przypomnijmy, że projekt złożył poseł Piotr Liroy-Marzec (Kukiz'15). Zakłada ono m.in.: stworzenie rejestru lekarzy wykorzystujących w leczeniu marihuanę i umożliwienie jej uprawiania pacjentom lub instytutom naukowym na podstawie zezwoleń Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej . Projekt zakłada także, że rośliny będą dostarczane pacjentom bez pośrednictwa aptek. Lekarze w specjalnym rejestrze mieliby podawać, ilu pacjentów leczą i jakie jest zapotrzebowanie na susz.

Zrezygnowali z plantacji domowych, by nie było nadużyć

Zgodnie z projektem zezwolenia na uprawę marihuany miała wydawać Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna na podstawie "całego szeregu warunków".

Dawkę suszu, który może być podawany w różnej postaci – np.: dodawany do ciasteczek, oleju, naparu, określić miałby lekarz specjalista lub psychiatra, w przypadku dzieci - pediatra.

Teraz pacjenci w Polsce mają bardzo ograniczony dostęp do leków na bazie marihuany. Muszą je sprowadzić z zagranicy w ramach importu docelowego, co trwa nawet pół roku, bo potrzebna jest zgoda ministra zdrowia i konsultanta w danej dziedzinie.

Poseł Liroy-Marzec na podkomisji podkreślał, że zrezygnowali z pomysłu plantacji domowych prowadzonych przez pacjentów, by obrót środkami odurzającymi był łatwiejszy do kontrolowania.

Rząd nie ma stanowiska i rozdali poprawki

Wiceminister Jarosław Pinkas stwierdził, że „rząd nie ma stanowiska w tej sprawie”. Na to krytycznie zareagował Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, a obecnie przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia.

-  Rozmawiamy o bardzo ważnym problemie. Rząd jest od tego by mieć zdanie. Jest od rządzenia. Musi się zgadzać lub nie – podkreślał Arłukowicz.

Wiceminister Pinkas znów zabrał głos i zapowiedział rewolucyjne zmiany, które mają być wprowadzone poprawką do omawianego projektu poselskiego.

Podkreślał, że chcą działać w dwóch etapach.

– Mamy szereg wątpliwości, ale jeśli mamy dać pacjentom nadzieję, to ją damy, ale poprzez szybką nowelizację dopuszczającą do tworzenia preparatów farmaceutycznych z żywic i ziela konopi – mówi Pinkas.

Najpierw recepty, później krajowe plantacje

Wiceminister zapowiedział, że dzięki zaproponowanej przez MZ poprawce każdy lekarz będzie mógł przepisać takie produktu jako leki recepturowe. - Wszystkie apteki będą miały obowiązek przygotowania takich preparatów. O tym, który pacjent je otrzyma zdecyduje lekarz – twierdzi wiceminister.

Podkreślał, że takie rozwiązanie sprawi, że pacjenci mieliby błyskawiczny dostęp do leków z konopi. Zaproponowana przez resort poprawka zakłada dopuszczenie do obrotu surowca farmaceutycznego do sporządzania leków recepturowych w postaci ziela konopi indyjskich. Pinkas stwierdził, że takie rozwiązanie mogłoby zacząć działać jeszcze w tym roku. 

Wiceminister podał, że w drugim etapie chcą by powstały krajowe uprawy marihuany kontrolowane przez Narodowy Instytut Leków. O tym jednak nie ma ani słowa w przedstawionym dokumencie. – Ten Instytut będzie w jakiejś mierze dystrybuował te produkty lecznicze do aptek czy hurtowni –podkreślał Pinkas. - Może polski przemysł farmaceutyczny mógłby się tym także zająć.

Obecny na sali prof. Piotr Fiedor, dyrektor Narodowego Instytutu Leków powoływał się na doświadczenia holenderskie, gdzie susz jest dostępny na receptę w aptekach. – Lekarz ustala dawkę – mówi prof. Fiedor. - Pacjent otrzymuje recepturę jak z suszu, który otrzyma w aptece, wyprodukować ciasteczka, które przyjmuje w ramach terapii .

Prof. Fiedor dodał, że wiele krajów stosuje produkty z marihuany w onkologii oraz SM. Zdaniem dyrektora NIL ekstrakt wyprodukowany w Polsce mógłby być zarejestrowany jaki produkt lecznicy i wprowadzony na rynek. – W ciągu pół roku jesteśmy w stanie w Instytucie przygotować taki preparat i później zarejestrować go poprzez Urząd Rejestracji Leków – mówi prof. Fiedor i dodał, że trzeba tylko ustalić w jakich wskazaniach oraz w jakiej formie (ekstrakt, olej, susz) takie produkty mogłyby być stosowane.

Obecni na sali pacjenci podkreślali, że takie rozwiązanie nie przyniesie dobrych efektów, bo mało lekarzy w Polsce chce przepisywać taką formę terapii.

- Na Śląsku nie ma ani jednego lekarza, który chciałby przepisywać takie leki – podkreślała Dorota Gudaniec, matka dziecka z lekooporną padaczką, który jest leczony za pomocą preparatów na bazie marihuany.

Leki z marihuany są podawane także m.in.: chorym onkologicznym, by złagodzić ból oraz chorym ze stwardnieniem rozsianym by ograniczyć spastyczność. 

Dlaczego w poprawkach nie ma słowa o krajowych plantacjach  

Pinkas podkreślał, że będą szkolić lekarzy by mieli dostęp do najnowszych naukowych danych dotyczących takiego leczenia.

 - Każdy lekarz zgodnie ze swoim sumieniem i wiedzą będzie mógł taki preparat przepisać – podkreślał wiceminister. - Mamy w ministerstwie rejestr tych przypadków, w których pochodne kopii mogą być zastosowane. Nie mogę obiecać, że lekarze będą masowo takie preparaty je stosować. Na to ministerstwo nie ma wpływu.

Poseł prof. Alicja Chybicka podkreślała, że w poprawce nie ma słowa o krajowych hodowlach, a tylko takie rozwiązanie przyśpieszyłoby dostęp do leków i uniezależniło od zagranicznych dostawców, których możliwości produkcyjne są ograniczone. Miała też wątpliwości czy wszyscy lekarze powinni móc wypisywać recepty na marihuanę. -  Do tej pory leki narkotyczne wypisywaliśmy na różowych receptach, a teraz marihuana, która też należy do tej grupy ma mieć możliwość wypisać każdy lekarz, nawet taki świeżutko po studiach? – dodała prof. Chybicka.

Jędrzej Sadowski, przedstawiciel Koalicji Medycznej Marihuany podkreślał, że wprowadzenie konopi na rynek apteczny będzie czasochłonne i na pewno nie uda się tego zrobić do końca roku, gdyż regulują to przepisy unijne.

W środę nie głosowano nad zgłoszą poprawką. Będą nad nią dyskutować jeszcze na kolejnym posiedzeniu.

Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

osa Piątek, 18 Listopada 2016, 12:00
przecież w Polsce jest dopuszczony jeden lek ( Sativex) , na bazie marihhuany , ale prawie nikt go nie wypisuje pomimo że jest na zwykłą receptę. Trudno go kupić bo miesięczna kuracja kosztuje 2600 - 3200 .
Leki holenderskie tez powinny być tak kupowane . obecnie na import docelowy pacjent po uzyskaniu zgody ministra czeka ok 3 miesiecy