Otwarty dostęp do POZ oznacza, że ludzie nie będą się ubezpieczać?

01 Grudnia 2016, 10:06

- Przepisy, które zaproponował rząd skłaniają ludzi do tego, że nie warto się ubezpieczać, bo i tak w razie potrzeby otrzymamy opiekę – uważa senator Tomasz Grodzki. 

Mowa o nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, nad którą pracuje Senat. Rządowy projekt dwa tygodnie temu przyjął Sejm. Jedną ze zmian jest wprowadzenie zasady powszechnego dostępu do świadczeń medycznych w POZ, niezależnie od tego czy pacjent ma ubezpieczenie czy nie. Zdaniem resortu zdrowia to pierwszy krok w realizacji konstytucyjnego prawa obywateli do dostępu do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Ale może to też zachęta dla tych, którzy chcą na ubezpieczeniu zaoszczędzić?

Po co się ubezpieczać?

Inne zdanie na temat efektów nowelizacji niż resort zdrowia ma prof. Tomasz Grodzki, senator PO i minister zdrowia w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej. – Obawiam się, że skutkiem ubocznym wprowadzanej zmiany w przepisach może być to, że ludzie przestaną się ubezpieczać. Zwłaszcza ci, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą – mówił prof. Grodzki podczas debaty w Senacie nad nowelizacją ustawy o świadczeniach. Takiego zagrożenia nie widzą jednak senatorowie z Komisji Zdrowia, która w ogóle nie analizowała tego problemu, a projekt ustawy przyjęła bez poprawek.

- Zabezpieczenie wszystkim mieszkańcom kraju dostępu do opieki zdrowotnej, w tym zwłaszcza podstawowej, samo w sobie jest "oczywiście słusznym" celem – mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną Tadeusz Jędrzejczyk, były prezes NFZ. - Jednak forma jej wdrożenia spowoduje dalszą demotywację do podjęcia pracy lub przynajmniej rejestrowania się potencjalnych pacjentów w Urzędach Pracy. Warto przypomnieć, że takie rozwiązanie wprowadzono także z powodu innego słusznego celu, jakim jest ograniczenie szarej strefy. Ale nie przeceniałbym rzecz jasna wpływu tego rozwiązania na wielkość tej strefy – mówi T. Jędrzejczyk. - W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą ten wpływ będzie także ograniczony - dodaje. Nie można jednak wykluczyć, że część z tych osób być może dostanie kolejny powód, żeby zlikwidować działalność i przenieść się do "polskiej strefy wolnej od podatku" lub "strefy niskich podatków" w Anglii lub Czechach. Badania dowodzą, że nawet słabsze bodźce ekonomiczne na takie zachowania w zauważalny sposób oddziaływają.

Zdaniem byłego prezesa NFZ, istotny jest także inny aspekt zaproponowanych zmian. - Na listach POZ wciąż istnieją osoby, które wyemigrowały z Polski. Oczywiście wiele z nich, choćby dzięki tanim biletom, dość często odwiedza starą ojczyznę. Z pewnością zdemotywuje to owych chwilowych reemigrantów do rozliczenia usługi za pośrednictwem swojego EKUZ-a (angielskiego, irlandzkiego, niemieckiego, czeskiego), skoro za wizytę tak czy inaczej nie będą płacili. W efekcie istnieje ryzyko, że za płacone przez pracujących w Polsce składki, będziemy leczyć osoby ubezpieczone w bogatszych od nas krajach i pośrednio finansować tamte systemy ubezpieczeniowe. Widoki na europejski system wymiany informacji o tytule do świadczeń jest wciąż jeszcze w powijakach. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem mogłoby być oparcie tytułu ubezpieczenia od rezydencji podatkowej – podsumowuje Tadeusz Jędrzejczyk.

Ministerstwo Zdrowia jednak nie widzi problemu

- Ta zmiana nie spowoduje, że pacjenci przestaną się ubezpieczać – przekonuje rzeczniczka ministra zdrowia Milena Kruszewska. - Ministerstwo nie znosi obowiązku potwierdzenia ubezpieczenia. Pacjent będzie musiał nadal potwierdzić prawo do świadczeń za pośrednictwem systemu eWUŚ, złożenie oświadczenia lub przedstawienie dokumentu papierowego potwierdzającego prawo do świadczeń - wyjaśnia. - Zaproponowane rozwiązania dotyczą rezygnacji z dochodzenia przez Fundusz kosztów udzielonych świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej, jeśli w wyniku weryfikacji nie zostanie potwierdzone prawo do świadczeń tych osób. Dla systemu opieki zdrowotnej mniejszym kosztem są wydatki poniesione w związku z  udzielonymi świadczeniami z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej osobie nieuprawnionej niż koszty dochodzenia tych roszczeń oraz ewentualne późniejsze koszty leczenia specjalistycznego, którym można zapobiec na etapie udzielania świadczeń przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – podkreśla rzeczniczka resortu zdrowia. 

Aleksandra Smolińska

Polecamy także:

  • O nowelizacji ustawy o świadczeniach, która wprowadza powszechny dostęp do POZ pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz