Płace minimalne dla pracowników medycznych pod znakiem zapytania?

01 Grudnia 2016, 10:34

Ministerstwo Finansów ma wątpliwości do projektu ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia. Z naszych informacji wynika, że resort chce dokładnie wiedzieć, jakie skutki finansowe dla szpitali wywołają planowane podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla pracowników medycznych.

Mimo, że konsultacje zakończyły się już miesiąc temu, Ministerstwo Finansów formalnie wciąż nie zgłosiło swoich uwag do projektu o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. - Trwają konsultacje tego projektu w trybie roboczym z Ministerstwem Zdrowia, w ramach których wyjaśniane są m.in. kwestie wyliczeń skutków ustawy – wyjaśnia Ministerstwo Finansów.

Placówek medycznych nie stać na dodatkowe wydatki

Nieoficjalnie wiemy, że chodzi o wysokość zaproponowanych w projekcie stawek minimalnego wynagrodzenia dla poszczególnych grup zawodów medycznych. Mimo, że kwoty te są znacznie poniżej oczekiwań samych pracowników, Ministerstwo Finansów i tak obawia się, że placówek medycznych nie będzie stać na taki wydatek. A w planach resortu zdrowia jest jeszcze szereg zmian systemowych, które też pociągną za sobą finansowe konsekwencje. Mowa tu na przykład o nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Dodatkowe koszty będą związane m.in. z wprowadzeniem obowiązku zatrudniania członków zespołów ratownictwa medycznego na podstawie umowy o pracę. Od połowy przyszłego roku ma wejść w życie tzw. sieć szpitali. Kontrakty z NFZ zastąpi ryczał, którym szpitale będą musiały same gospodarować. Nie wiadomo jednak które szpitale wejdą do sieci, a które nie będą mogły liczyć na publiczne finansowanie. Niepewność szpitali co do dalszego losu i ich zła sytuacja finansowa powoduje, że niechętnie będą wypłacać pracownikom podwyżki.

Pierwsze podwyżki minimalnych wynagrodzeń od połowy 2017 r.

Resort zdrowia przyznaje, że przyjęcie ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia obciąży placówki medyczne. W i tak skromnych i zadłużonych budżetach, będą musiały znaleźć dodatkowe pieniądze. Ministerstwo wskazuje jednak, że dodatkowe koszty obciążą także NFZ i budżet państwa (np.: na wypłaty wynagrodzeń dla lekarzy rezydentów). Zgodnie z projektem ministerstwa zdrowia, pracownicy medyczni otrzymają pierwsze podwyżki minimalnych wynagrodzeń już od 1 lipca 2017 r. Regulacje te dotyczą wszystkich pracowników medycznych, którzy są  zatrudnieni na podstawie umowy o pracę w podmiocie leczniczym oraz osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę w Państwowej Inspekcji  Sanitarnej. Podwyżki dotyczyć mają także niemedycznych pracowników ochrony zdrowia. Pracodawca, który będzie podwyższał wynagrodzenia pracownikom medycznym, będzie miał jednocześnie obowiązek zrobić to samo w stosunku do grupy pracowników niemedycznych. Docelowe stawki miałyby zacząć obowiązywać najpóźniej od stycznia 2022 roku.

Pracownicy medyczni i tak liczą tylko na siebie

Własny projekt ustawy przygotowało też Porozumienie Zawodów Medycznych zrzeszające przedstawicieli różnych grup zawodowych w ochronie zdrowia. Znalazły się w nim wyższe stawki wynagrodzeń minimalnych, niż te zaproponowane przez resort zdrowia. Autorzy projektu chcą też, by określone w ustawie stawki minimalnego wynagrodzenia obowiązywały niezależnie od formy umowy jaką ma dany pracownik medyczny. Na razie trwa zbieranie podpisów pod projektem. PZM chce wkrótce skierować go do Sejmu. Ale co jeśli okaże się, że pracownicy medyczni nie mogą liczyć nawet na stawki zaproponowane przez resort zdrowia? – Kwoty minimalnych wynagrodzeń, które zaproponował w swoim projekcie resort zdrowia są żenująco niskie i zbliżone do obowiązującej dla wszystkich płacy minimalnej – mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną dr Damian Patecki, szef Porozumienia Rezydentów OZZL. – Najlepiej widać to w przypadku płacy lekarza stażysty, który zarabia teraz o 7 zł brutto więcej, niż wynosi kwota minimalnego wynagrodzenia. A lekarzy stażystów ustawa ministerstwa zdrowia w ogóle nie obejmie – przypomina Patecki. – Dla mnie jest to jasny sygnał, że starania, które rozpocząłem w kierunku znalezienia sobie pracy za granicą, są bardzo uzasadnione. W Polsce chyba nigdy nie będzie nam lekarzom dobrze – podkreśla szef PR OZZL.

- Jeżeli państwa nie stać nawet na takie stawki, jakie zaproponował resort zdrowia w swoim projekcie, to nie mamy o czym rozmawiać. Lekarze i inni pracownicy ochrony zdrowia są wciąż oszukiwani przez rząd. Wyższe stawki proponowano lekarzom nawet za komuny. Nie widzę żadnej płaszczyzny do porozumienia. Pracownicy ochrony zdrowia i rząd, to dwa osobne światy. Jak zwykle widać, że bez zdecydowanych działań i niepokojów społecznych, nie uda się dojść do porozumienia – powiedział w rozmowie z nami szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. - Niestety póki lekarze będą mieli możliwość dorabiania „po godzinach”, to nic się nie zmieni – dodał.  Przypomnijmy, że do końca grudnia Zarząd Krajowy OZZL ma opracować scenariusz rezygnacji lekarzy z tzw. „opt-outów”. Jest to rodzaj klauzuli, na podstawie której lekarz wyraża zgodę na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. Zdaniem Krzysztofa Bukiela takie rozwiązanie zatrzyma system, bez konieczności podejmowania strajku. Akcja ma się rozpocząć w pierwszych miesiącach przyszłego roku. 

Konflikt pracowników ochrony zdrowia z rządem trwa już od wielu miesięcy. Dotychczasowe rozmowy ani organizowane demonstracje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Za chwile może się jednak okazać, że pracownicy medyczni nie mogą liczyć nawet na realizację tych propozycji, które jeszcze niedawno chciał im zaoferować minister zdrowia – tych, przeciwko którym wielokrotnie protestowali.

Aleksandra Smolińska

Polecamy także:

  • O propozycji MZ dotyczącej płacy minimalnej w ochronie zdrowia pisaliśmy tutaj
  • O tym co po nowym roku planują lekarze walcząc dalej o podwyżki pisaliśmy tutaj
  • O tym ile chcą zarabiać pracownicy medyczni pisaliśmy tutaj
  • O tym, że szpitali nie stać na podwyżki dla pracowników medycznych pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

studentkamed Piątek, 02 Grudnia 2016, 11:20
Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że połowa studentów medycyny i młodych lekarzy przygotowuje się do emigracji, bo nie chce pracować dzień i noc, żeby mieć godne wynagrodzenie po 6 latach ciężkich studiów i przy stresującej pracy wymagającej ciągłej nauki, szkoleń itp. Lekarze to też ludzie, chcą mieć rodzinę i czas na sen!
nicśmiesznego Niedziela, 04 Grudnia 2016, 15:04
Nie strasz panna, nie strasz bo popuścisz i się zanieczyścisz - póki co wciąż obserwuję u siebie na oddziale chętnych na szmacenie się w ramach wolontariatu, a ze wszystkich "myślących", "rozważających", czy wręcz "przygotowujących się" do wyjazdu realne kroki podejmuje może 15%, z czego koniec końców maks. 5%.
Środowisko jest środowiskiem życiowych ciamajd bojących się własnego cienia, oportunistów i bene natorum - wszyscy doskonale o tym wiedzą i traktują je tak, jak się samo traktować daje.
ja Czwartek, 01 Grudnia 2016, 10:55
Wstyd. Ten.kraj stać na wszystko, tylko nie na to, by godnie i adekwatnie do wykonywanych obowiązków zapłacić pracownikom medycznym. Po prostu wstyd.