NFZ krytykuje projekt ustawy o płacach minimalnych

19 Grudnia 2016, 11:39

Projekt Ministerstwa Zdrowia o płacach minimalnych w ochronie zdrowia jest krytykowany przez całe środowisko. Uwagi do projektu ma nawet NFZ. Wdrożenia nowych zapisów obawiają się także szpitale, których – jak twierdzą - nie będzie stać na wypłatę podwyżek dla pracowników. Również resort finansów ma wątpliwości czy budżet na nie stać.

Propozycja resoru zdrowia dotyczącą minimalnych wynagrodzeń dla pracowników ochrony zdrowia od początku wzbudza wiele kontrowersji. Znacząco odbiega od oczekiwań wszystkich grup zawodów medycznych. Ale największe wątpliwości mają szpitale, których nie stać na pokrycie dodatkowych kosztów, będących konsekwencją wprowadzenia tej ustawy. Zwraca na to uwagę sam Narodowy Fundusz Zdrowia.

NFZ krytykuje projekt Ministerstwa Zdrowia

Z uzasadnienia do projektu ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia wynika, że koszty wzrostu płac szpitale musiałyby wziąć na siebie. Takie rozwiązanie budzi jednak wątpliwości NFZ. Szczególnie, że już wkrótce mają się zmienić zasady finansowania szpitali z kontraktowego na ryczałtowy. – W przypadku, gdy nastąpi zmiana sposobu finansowania świadczeń, istnieje zagrożenie, że wygospodarowanie dodatkowych środków, może negatywnie wpłynąć na realizację świadczeń udzielanych pacjentom – pisze wiceprezes NFZ do spraw Finansowych Maciej Miłkowski w uwagach do projektu. Fundusz wskazuje, że zmniejszyć się także może liczba świadczeń, a to z kolei wydłuży kolejki oczekujących. W ocenie NFZ jest jeszcze jedno zagrożenie płynące z ustawy. Płace minimalne miałyby dotyczyć tylko osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Placówki medyczne szukając oszczędności będą w tej sytuacji chętniej zatrudniać kadry na podstawie innych umów – uważa NFZ i dodaje, że to z kolei może negatywnie wpłynąć na wolumen odprowadzanych do Funduszu składek na ubezpieczenie zdrowotne.

W pustych kasach szpitali nie ma dodatkowych pieniędzy

Obawy Funduszu w pełni podziela Federacja Związków Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej. - Przy obecnym finansowaniu świadczeń i biorąc pod uwagę planowane zmiany w tym zakresie, pracodawcy musieliby zapewnić olbrzymie kwoty na zagwarantowanie swoim pracownikom ustawowych podwyżek – alarmuje Federacja. Z jej wyliczeń wynika, że dla 200-stu łóżkowego szpitala, koszty te wyniosą około 50 tys. zł miesięcznie. W 2017 roku taki szpital musiałby przeznaczyć na podwyżki 400 tys. zł, a w następnym roku już 1,5 mln zł. Przy czym – jak wskazuje Federacja – są to prawdopodobnie wydatki nie uwzględniające chociażby kosztów z tytułu wzrostu wynagrodzeń pozostałych grup zawodowych pracujących w ochronie zdrowia.

Również w ocenie Polskiej Federacji Szpitali wykonanie zobowiązań wynikających z ustawy, będzie się musiało odbyć kosztem realizacji świadczeń opieki zdrowotnej na rzecz pacjentów. A to w rezultacie może prowadzić do dalszego zadłużania się szpitali i redukcji personelu.

Podobne zdanie na temat konsekwencji ustawy ma Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia. Zdaniem tej organizacji skupiającej lekarzy rodzinnych, podwyższenie najniższego wynagrodzenia wiązać się będzie ze wzrostem wydatków po stronie świadczeniodawców. W związku z tym – w ocenie PPOZ – powinien zostać zrekompensowany wzrostem świadczeń ze strony NFZ.

Pracownicy medyczni chcą większych podwyżek

Na inny aspekt wdrożenia ustawy wskazuje natomiast Federacja Porozumienie Zielonogórskie. Zdaniem FPZ, proponowany przez resort zdrowia wzrost wynagrodzeń jest zbyt mały, aby zatrzymać odpływ kadr. Według lekarzy rodzinnych wzrost powinien być szybszy i wyższy. Ale aby to było możliwe, konieczne jest zwiększenie nakładów na ochronę. A w tym względzie z Federacją zgadzają się z kolei również lekarze z OZZL, którzy oczekują, że zapowiadany wzrost finansowania nastąpi do końca obecnej kadencji rządu.

Ale to nie wszystkie negatywne uwagi do propozycji ministerstwa zdrowia. Naczelna Izba Aptekarska chce, żeby farmaceuci mieli zagwarantowane takie same płace minimalne jak lekarze i lekarze dentyści. Jak uzasadnia samorząd, celem jest równorzędne traktowanie obu tych zawodów. Podobne stanowisko w sprawie stawek płac minimalnych ma Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych, która również domaga się zrównania wynagrodzeń diagnostów z tymi, jakie resort zdrowia przewidział dla lekarzy.

Ratownicy medyczni: ustawa jest nie do przyjęcia

- Z wielu względów ustawa w proponowanym kształcie jest dla nas nie do przyjęcia – piszą z kolei ratownicy z Krajowego Związku Zawodowego Ratownictwa Medycznego. Ich zdaniem ustawa powstała bez prowadzenia pełnego dialogu ze wszystkimi przedstawicielami zawodów medycznych. Jedynie grupa pielęgniarek i położnych miała możliwość kształtowania opinii, bo ich przedstawiciele są członkami zarówno Rady Dialogu Społecznego, jak i Zespołu Branżowego do spraw Ochrony Zdrowia. – Nie brano natomiast pod uwagę zdania ratowników medycznych, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, psychologów i innych zawodów medycznych – czytamy w stanowisku KZZRM. Zdaniem ratowników, przedstawiona przez resort zdrowia propozycja jest tendencyjna, niezrozumiała i dyskryminująca dla innych zawodów medycznych, niż lekarz, lekarz dentysta, pielęgniarka i położna. Nie do przyjęcia – według KZZRM – jest również czas, w jakim osiągnięty zostanie docelowy poziom wynagrodzeń minimalnych.

Pielęgniarki: prace nad ustawą powinny rozpocząć się od początku

Ale z projektu ustawy nie są także zadowolone pielęgniarki. Jednoznacznie negatywne stanowisko do propozycji MZ przedstawił Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. OZZPiP chce, żeby projekt wrócił do uzgodnień w ramach zespołu funkcjonującego przy resorcie zdrowia. Zdaniem pielęgniarek, propozycja, która trafiła do konsultacji społecznych nie była efektem prac tego zespołu. Nie została też przez niego zaakceptowana. - Nie ma też w projekcie mowy o skutkach finansowych ustawy zarówno dla budżetu, jak i dla podmiotów leczniczych – wskazują pielęgniarki. Nie wiadomo też kto ma pokryć koszty podwyżek – dodają. A bez wskazania źródła finansowania, wykonanie obowiązków ustawowych – w ocenie OZZPiP – w praktyce będzie niemożliwe do realizacji.

Pracownicy medyczni mają własną propozycję podwyżek

Przypomnijmy, że związki zawodowe zrzeszone w Porozumieniu Zawodów Medycznych przygotowały własny, obywatelski projekt ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia. Trwa właśnie zbiórka podpisów pod tym dokumentem. Autorzy projektu chcą między innymi, by określone w ustawie stawki minimalnego wynagrodzenia obowiązywały niezależnie od formy umowy jaką ma dany pracownik medyczny. Chcą też, żeby były wyższe, niż te zaproponowane przez resort.  Biorąc jednak pod uwagę, że nawet ta propozycja, którą przygotował resort zdrowia, wzbudziła duże wątpliwości Ministerstwa Finansów, trudno się spodziewać, że pracownicy medyczni wywalczą wyższe podwyżki. Tym bardziej, że największe tego konsekwencje poniosą i tak już bardzo zadłużone szpitale.

Aleksandra Smolińska

Polecamy także:

  • O tym, ile chcą zarabiać pracownicy medyczni pisaliśmy tutaj
  • O tym, że MF ma wątpliwości do projektu o płacach minimalnych pisaliśmy tutaj
  • O tym, że szpitali nie stać na podwyżki dla pracowników pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz