Pielęgniarki chcą gwarancji, że dostaną podwyżki

18 Stycznia 2017, 14:35

Pielęgniarki obawiają się, że po zmianach w finansowaniu szpitali i likwidacji NFZ, mogą nie dostać wynegocjowanych z rządem podwyżek. I oczekują gwarancji, że zmiana systemu kontraktowania świadczeń medycznych i utworzenie sieci szpitali nie wpłynie na wypłatę dodatkowych pieniędzy.

 

Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych ocenia propozycje resortu zdrowia dotyczące zmian w ochronie zdrowia.

Czego można się obawiać?

Przede wszystkim, jak pisze przewodnicząca OZZPiP, zapewnienia odpowiedniego finansowania świadczeń. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy prawa nabędą wszyscy obywatele, także ci niepłacący składek. Dalej, że reforma pominie część podmiotów w związku z planowaną ustawą o sieci szpitali. Istotne jest także tempo wprowadzania zmian, gdy nie ma gotowych projektów ustaw ani przepisów wykonawczych.

Czego oczekują pielęgniarki i położne?

Środowisko boi się, że zmiany w systemie ochrony zdrowia zagrożą wynegocjowanym z rządem podwyżkom dla pielęgniarek i położnych. - Oczekujemy, że – w przypadku zrealizowania planowanej reformy – od 1 stycznia 2018 r. środki finansowe jako środki znaczone dla grupy zawodowej pielęgniarek i położnych zostaną przejęte przez nowo tworzony Państwowy Fundusz Celowy ZDROWIE. Oczekujemy gwarancji, że zmiana systemu kontraktowania świadczeń medycznych i utworzenie sieci szpitali nie spowoduje zmniejszenia liczby uprawnionych pielęgniarek i położnych do otrzymania środków na wzrosty wynagrodzeń” – podkreśla Lucyna Dargiewicz. Za tym idą tez gwarancje najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. I obawy, żeby nie było zamrażania w okresie przejściowym kwoty przeciętnego wynagrodzenia w rozumieniu o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, które ma być podstawą do wyliczenia wynagrodzenia zasadniczego. Pielęgniarki chcą skrócenia okresu przejściowego maksymalnie do trzech lat z gwarancją, że corocznie, poczynając od lipca 2017 r. pracodawcy będą zobowiązani sukcesywnie podnosić wynagrodzenia miesięczne pracowników wykonujących zawody medyczne co najmniej o 33,33 proc. brakujących do gwarantowanego poziomu  docelowego.

Wzrost wynagrodzeń nie może być teorią

Kwestia wzrostu wynagrodzeń musi być powiązana systemowo ze wskazaniem sposobu finansowania wzrostu wynagrodzeń – uważają pielęgniarki i nie zgadzają się, aby ta kwestia została pozostawiona do pokrycia przez pracodawców (podmioty lecznicze). W ocenie OZZPiP właściwy jest natomiast kierunek doprowadzenia do zwiększenia finansowania nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB, ale nie może to być rozłożone na okres wielu lat. Wzrost ten musi nastąpić teraz i natychmiast, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do niekontrolowanego zadłużenia się podmiotów leczniczych celem wykonania obowiązków ustawowych. Dargiewicz zwraca uwagę, że pomimo iż jeszcze nie wprowadzona w życie została ustawa o najniższym wynagrodzeniu pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, a już skokowo od 01.01.2017 r. wzrosły koszty funkcjonowania podmiotów leczniczych wobec podwyższenia płacy minimalnej i wprowadzenia gwarantowanej stawki godzinowej od umów zlecenia.

Jak powinna wyglądać reforma?

Wszystkie działania podejmowane w związku z planowaną reforma muszą być przemyślane i spójne bo jest to „operacja” wykonywana na żywym organizmie – twierdzi Dargiewicz. I zastanawia się nad sensem wprowadzania reformy, w której, jej zdaniem, brakuje pomysłów na systemowe rozwiązania dotyczące m.in. wzrostu nakładów na służbę zdrowia, brakuje wartościowania stanowisk pracy, a w rezultacie i brak gwarancji zatrudnienia. 

Janusz Maciejowski

Źródło: OZZPiP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz