Coraz więcej zachorowań na grypę. Szczyt jeszcze przed nami

24 Stycznia 2017, 9:25

Od 16 do 22 stycznia 2017 r. zarejestrowano w Polsce ponad 220 tys. zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Lekarze alarmują. Szczyt zachorowań jeszcze przed nami. 

Według danych Państwowego Zakładu Higieny w połowie stycznia średnia dzienna zapadalność na grypę wynosiła 84,9 na 100 tys. ludności. Odnotowano też 1 zgon z powodu grypy.

Na grypę najbardziej narażone dzieci i seniorzy

Z powodu grypy i podejrzeń zachorowań do szpitala zostało skierowanych 864 pacjentów. Główną przyczyną hospitalizacji były objawy ze strony układu oddechowego – 807 osób. Najwięcej hospitalizacji zanotowano w Wielkopolskim – 183. Najzdrowsi mieszkają w Lubuskim – tam tylko 5 osób zostało hospitalizowanych. Odnotowano jeden zgon w Pomorskim, pacjent był w wieku powyżej 65 r.ż.

Na grypę najbardziej narażone są dzieci i osoby starsze. Według aktualnych danych zanotowano ponad 38 tys. zachorowania w przedziale wieku 0-4 lat, a w wieku 65+, ponad 23 tys. przypadków.

Lekarze namawiają do szczepień

Liczba zachorowań na grypę wzrasta. Lekarze alarmują, by poddawać się szczepieniom. Istnieje zagrożenie epidemii grypy. Najwięcej zachorowań zwykle odnotowuje się dopiero w lutym i marcu. - Warto się zaszczepić, jeszcze nie jest za późno - przekonuje lekarka Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Zabielska-Cieciuch. - Wprawdzie najkorzystniej jest to zrobić jesienią, na początku sezonu „grypowego”, ale nawet teraz szczepionka będzie skuteczna. Zadziała po ok. 7 dniach, bo tyle organizm potrzebuje na wytworzenie przeciwciał.

Niektórzy się obawiają, że jeśli po szczepieniu, ale zanim wytworzą się przeciwciała, będą mieli kontakt z grypą, przebieg choroby będzie cięższy. - Nie jest to prawda - wyjaśnia Joanna Zabielska-Cieciuch. - Może się rzeczywiście zdarzy, że zachorujemy pomimo szczepionki. Jednak w takim przypadku przejdziemy grypę lżej, a przede wszystkim ograniczymy ryzyko powikłań, które są najgroźniejsze.


Według danych WHO, co roku z powodu grypy choruje nawet 1,5 mld ludzi na świecie, a od 500 tys. do 1 mln umiera na skutek wywołanych przez nią powikłań.

Janusz Maciejowski

Źródło: NIZP/PZH, Porozumienie Zielonogórskie

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz