Eksperci: przekazywanie danych o kosztach do AOTMiT niewiele zmieni

20 Lutego 2017, 15:56

Resort zdrowia chce mieć łatwiejszy dostęp do danych dotyczących kosztów świadczeń zdrowotnych w szpitalach. Warto pokusić się o wiarygodną wycenę, a nie o kolejny obowiązek biurokratyczny – twierdzą eksperci i dyrektorzy szpitali. I mają wątpliwości. Jakie?

W przyjętej w środę (15 lutego) przez rząd nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych, wprowadzono obowiązek nieodpłatnego przekazywania Agencji danych niezbędnych do ustalenia taryfy świadczeń opieki zdrowotnej przez świadczeniodawców, z którymi NFZ zawierał umowy na realizację świadczeń gwarantowanych.

Świadczeniodawcy nie chcieli ujawniać kosztów

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odpowiedział nam: To przede wszystkim szansa dla systemu, aby wyceny odbywały się na faktycznie ponoszonych przez szpitale kosztach. Dotychczas, niestety, takie zjawisko dosyć często się zdarzało, że AOTMiT prosiła świadczeniodawców o to, by ujawniali swoje koszty, ale spotykała się z odmową. Efekt był taki, że te prace Agencji dotyczące wycen były znacznie trudniejsze i wprowadzając zasadę, że wszyscy, którzy uczestniczą w publicznym systemie muszą ujawniać swoje prawdziwe koszty, jest drogą do tego, żeby urealniać wszystko, co robimy. Tu nie może być mowy o jakichś arbitralnie przyjmowanych wynagrodzeniach, które bardzo często są poniżej kosztów, ale też zdarza się, że są zdecydowanie poniżej. Chodzi o to, by to było rzetelnie zrobione.

Wycenę procedur warto skopiować z UE

Dr Wojciecha Puzyna, prezes Zarządu Centrum Medycznego „Żelazna”  w Warszawie uważa, że po kilkunastu latach funkcjonowania systemu JGP w Polsce warto pokusić się o wiarygodną wycenę procedur. Dotychczasowa jest w dużej mierze „sufitologiczna”. Szkoda, że zmarnowano wiele wcześniejszych prób wiarygodnej wyceny. Między innymi zmarnowano ogromne środki przeznaczone na przygotowanie jednolitego oprogramowania komputerowego dla wszystkich świadczeniodawców, taka unifikacja byłaby punktem wyjścia do wiarygodnego, rzetelnego, liczenia kosztów procedur – wyjaśnia Puzyna. Teraz, poprzez regulację ustawową próbuje się przenieść koszty tworzenia nowej wyceny na placówki służby zdrowia. Nie sądzę, by to była dobra droga. I tak mamy rosnące problemy ekonomiczne. Koszty działalności rosną, a wycena świadczeń nie. Skoro tyle rozwiązań wdrażamy w ślad za innymi krajami, to może także wycenę procedur należy skopiować od naszych partnerów z UE – oczywiście uwzględniając współczynniki korygujące związane z PKB – twierdzi.

To kolejna karuzela biurokracji

Sławomir Jagieła, zastępca dyr. SZPZLO Warszawa-Ochota twierdzi, że skoro nałożony zostaje nowy obowiązek, a MZ, NFZ i AOTMiT nie są wstanie zapewnić danych do wyceny świadczeń zdrowotnych, to może trzeba stworzyć czwartą super agencję, o której się mówi, a związana ma być ze zdrowiem publicznym. To kolejne obowiązki dla podmiotów leczniczych bez zabezpieczenia na ten cel środków finansowych, czyli nieodpłatne przekazywanie danych do ustalenia taryf świadczeń opieki zdrowotnych. Jestem ciekawy na jakiej postawie wyceniono świadczenia zdrowotne przy opracowaniu części map potrzeb zdrowotnych? – zastanawia się. W podmiotach leczniczych będą tworzone kolejne stanowiska, które też będą generowały koszty w celu przekazywania danych kosztowych, które pozwolą na właściwe określenie taryf świadczeń zdrowotnych w celu ich „poprawnego finansowania”. I tu robi się kolejna karuzela biurokracji, a koszty dalej przerzucane są na podmioty lecznicze. A w zamian nic, tylko większe koszty, ale po stronie placówek medycznych, które dostarczą dane dla poprawnej kalkulacji procedur. A w rezultacie dostaną mniej środków. I tak to koło się zamyka, i zaciska się pętla finansowa podmiotom leczniczych.

To kolejna próba, która może nie zadziałać

Były już różne próby, ale się nie powiodły – mówi Zbyszko Przybylski, prezes zarządu Szpitala Powiatowego we Wrześni. – Mam wrażenie, że to także strach decydentów, bo koszty są bardzo wysokie, a przy tym i dynamika wzrostu zadłużenia podmiotów jest bardzo duża. Tych zmian jest ostatnio zbyt dużo i są zbyt częste. Brakuje natomiast formuły, która uwzględni także element jakościowy. Szpitali nie da się włożyć w jeden standard, bo koszty są różne w zależności od profili placówek i ich przeznaczenia. A większość obawia się o utrzymanie płynności finansowej – dodaje.

Proponowana regulacja niewiele zmienia

Projektowany zmiany w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych i wprowadzenie obowiązku nieodpłatnego przekazywania przez  świadczeniodawców do AOTMiT  danych niezbędnych do ustalenia taryfy świadczeń opieki zdrowotnej jest  rozwiązaniem korzystnym nie tylko z punktu widzenia płatnika. Ale również i pacjenta – mówi Zenon Wasilewski, ekspert BCC ds. prawa medycznego. - Może mieć korzystny wpływ na przejrzystość i optymalizację wydatków NFZ oraz  poprawę efektywności finansowania świadczeń gwarantowanych. W perspektywie czeka nas niestety tzw. sieć szpitali. Zmienią się zasady finansowania leczenia szpitalnego. To jest zrozumiałe, że kontrola dotycząca  kosztów świadczeń musi być uszczelniona i precyzyjnie określona ich wycena. Proponowana regulacja nakłada określone ustawowo  obligatoryjnie obowiązki na podmioty lecznicze . Niewiele to zmienia. Bowiem dotychczas takie dane były przekazywane przez podmioty lecznicze fakultatywnie. Niestety projektodawca przemilcza problem ich kondycji finansowej. Nie mają one środków na zatrudnienie dodatkowo personelu administracyjnego, np. sekretarki medycznej. Istnieje zatem zagrożenie obciążenia tymi nowymi obowiązkami lekarzy, którzy wciąż przeznaczają kosztem pacjentów zbyt wiele czasu wyłącznie na biurokrację, wypełniając kolejne dokumenty - wyjaśnia.

Janusz Maciejowski

Polecamy także:

  • O nowym obowiązku przekazywania danych do AOTMiT pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz