Radziwiłł: w normach czasu pracy nic się nie zmieni

24 Lutego 2017, 9:24

Najpierw Ministerstwo zaprzeczało, że planuje zmiany w czasie pracy lekarzy. Potem resort jednak miał się zająć tym tematem, szczególnie, że od dawna zabiega o to środowisko lekarskie. Nic z tego. Jak poinformował nas kilka dni temu minister Radziwiłł - nic się w tej kwestii nie zmieni.

 

W rozmowie z PZ minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł powiedział: Normy czasu pracy są określone prawem, także unijnym i ustawą o działalności leczniczej i nic się tutaj nie zmieni.

Ministerstwo zapewniało, że trwają prace nad regulacjami czasu pracy

Informuję, że w Ministerstwie Zdrowia prowadzone są ustalenia dotyczące norm czasu pracy rezydentów. Zaakceptowany przez Kierownictwo MZ wynik ustaleń zostanie niezwłocznie przekazany do prezesa NRL – odpowiedziała nam w styczniu Milena Kruszewska, rzecznik MZ.

Rezydenci nadal nie dostają odpowiedzi od resortu

Powołany przez ministerstwo zdrowia zespól, w którym braliśmy udział opracował rekomendacje m.in. dotyczące norm czasu pracy. Z bliżej nieokreślonych przyczyn MZ nie chce opublikować naszego raportu. Nie wiemy też, kiedy rozpoczną się obiecane prace nad ustawą o zawodzie lekarza i dentysty, do dzisiaj nie wpłynął do konsultacji społecznych żaden projekt. Normy czasu prace są w niektórych placówkach nagminnie łamane, łamane jest prawo, gdyż podpisuje się oddzielne umowy. A my dążymy jedynie do tego, by poprawić sytuację lekarzy rezydentów, zwłaszcza że większość z tych działań jest bezkosztowa i nie wymaga specjalnych nakładów finansowych z budżetu państwa- mówi Polityce Zdrowotnej Michał Bulsa, Przewodniczacy Porozumienia Rezydentów OZZL

Brak regulacji się opłaca?

Prawo mamy dobre, tylko nie jest przestrzegane – mówi nam Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL. – Przede wszystkim, aby unormować, to trzeba chcieć, ale w tym przypadku nie ma dobrej woli. Rządzącym taki stan, jak jest, opłaca się, bo pracownicy mogą sobie „dorobić”. Gorzej wypadają na tym pacjenci. Od długiego czasu my staramy się to zmienić, proponowaliśmy nawet rozwiązanie podobne, jakie jest w przypadku kierowców, aby i lekarzy objąć podobnymi normami. Ale jak na razie, brakuje porozumienia i nie ma odzewu – dodaje.

O normy dla rezydentów upominało się także MRPiPS

W tej sprawie prowadzona była korespondencja prezesa NRL i wiceministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Do dialogu został zaproszony także resort zdrowia. Wiceminister Szwed (MRPiPS) wyjaśniał, że co prawda kwestia zawierania umów z rezydentami o pełnienie dyżurów medycznych, z punktu widzenia prawa pracy może budzić wątpliwości, to jednak zmiany powinny zostać wprowadzone do ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Dlatego też pismo samorządu lekarskiego w tej sprawie zostało przesłane do wiceministra zdrowia Jarosława Pinkasa. - Uprzejmie informuję, że wiceminister Jarosław Pinkas zapoznał się z pismem Naczelnej Rady Lekarskiej „Normy czasu pracy lekarzy rezydentów – ciąg dalszy korespondencji Prezesa NRL i Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej” – odpowiedziała Kruszewska.

Naczelna Rada Lekarska także apelowała

Czas pracy lekarzy rezydentów jest notorycznie przekraczany – mówił Maciej Hamankiewicz, prezes NRL. - Obciążenie lekarzy nadmierną pracą prowadzi do zwiększenia ryzyka błędu. Taki stan rzeczy może prowadzić do szybszego wypalenia zawodowego. Lekarzowi po dyżurze powinien przysługiwać odpoczynek wynoszący co najmniej 11 godzin oraz raz w tygodniu - 35 godzin – apelował.

O uregulowanie norm czasu pracy rezydentów zabiegali nie tylko lekarze. Taką potrzebę widzieli także Rzecznik Praw Obywatelskich, Najwyższa Izba Kontroli i Rzecznik Praw Pacjenta. Kilkakrotnie zwracali się do MZ z prośbą o konieczność regulacji i zmian.

Janusz Maciejowski

Foto: KPRM

Polecamy także:

  • Na temat czasu pracy lekarzy pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

realista Niedziela, 26 Lutego 2017, 8:50
Rezydent to taki biały niewolnik.Bedzie ich więcej, bo jak grzyby po deszczu powstają nowe wydziały lekarskie, tzw. Współczesne szkoły felczerskie.Medycyna schodzi na psy.