OZZL o reformie PiS: wracamy do wyklętego systemu

06 Marca 2017, 16:00

Na naszych oczach historia zatacza koło i wracamy do systemu, który został wyklęty i porzucony niecałe 20 lat temu – uważa Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący OZZL. Czyżby „reformatorom” zabrakło wyobraźni  i  muszą wracać do rozwiązań skutecznie skompromitowanych? Wszystko wskazuje na to, że tak – wskazuje Szramik.

Jak najskuteczniej zdjąć z siebie odpowiedzialność za wielkie niedobory w ochronie zdrowia, nie chcąc przeznaczyć adekwatnych środków na jej funkcjonowanie? – pyta Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący OZZL.

Niezadowolenie pacjentów skupi się na lekarzach

Zdaniem Z. Szramika, wystarczy powierzyć środki samym wykonawcom i tym samym ich uczynić odpowiedzialnymi za braki – podkreśla wiceszef OZZL.  To tak, jakby położyć 20 zł na ladzie w barze i powiedzieć barmanowi - stawiam wszystkim kolejkę. Dla obecnych w barze gości to miły gest, ale dla barmana to wielki kłopot, szczególnie jeśli goście są spragnieni, a fundator, który chce się im przypodobać, może odebrać licencję na sprzedaż alkoholu. Tak – według wiceprzewodniczącego OZZL - ma wyglądać, w pewnym uproszczeniu, funkcjonowanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS), finansowanej przez lekarzy POZ. - Braki finansowe, uniemożliwiające skierowanie pacjenta do specjalisty, będące prostą konsekwencją niedoboru środków, w nowej formie organizacyjnej będą kłopotem lekarza POZ i na nim skupi się niezadowolenie pacjentów, natomiast prawdziwi winowajcy będą podliczać „oszczędności” i przydzielać sobie premie – uważa Z. Szramik.

„Dobrodziejstwo” sieci

Osobne zagadnienie to sieć szpitali i tzw. opieka koordynowana – podkreśla wiceszef OZZL. Sama zasada, że szpitale należące do sieci będą finansowane w sposób uprzywilejowany już teraz rodzi patologię organizacyjną. Dyrektorzy placówek o węższym profilu, które nie spełniają kryteriów „sieci”, zabiegają o fuzje z jednostkami większymi- sieciowymi „pewniakami”, choć te fuzje nierzadko są bezsensowne z przyczyn merytorycznych czy geograficznych. Sama możliwość uznaniowego kwalifikowania szpitala do sieci jest potencjalnie korupcjogenna i na pewno wprowadzi dużo zamieszania i bałaganu.

Preferowanie przychodni przyszpitalnych, kosztem AOS, nie jest wprowadzane w trosce o jeszcze lepszą opiekę na pacjentem poszpitalnym – uważa Szramik. Zapewne ma na celu kolejne „oszczędności”, bo pacjenta przyjmie lekarz oddziału czy kliniki w ramach swojego etatu. To, że ucierpi na tym jakość opieki nad pacjentem w oddziale, nikogo już nie wzrusza. To, że do przychodni może przyjść, z opóźnieniem, lekarz po wielogodzinnym zabiegu operacyjnym, też się nie liczy. Liczą się oszczędności – wskazuje.

Władza kocha lekarzy

Wszyscy pamiętamy deklaracje przedwyborcze zarówno obecnej pani premier, jak i prezesa formacji, która wygrała wybory. Pamiętamy słowa, że lekarze powinni zarabiać dobrze i bardzo dobrze. Wszystko wskazuje, że to był tylko chwyt reklamowy – podkreśla Szramik. Władza nie tylko nie chce dołożyć środków finansowych do zdrowia, ale chętnie jeszcze coś by skubnęła. Mimo, że mamy najmniej lekarzy w Europie w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców, nie robi się nic, żeby zachęcić ich do pracy w kraju.

Zupełnie niespodziewanie własną inicjatywą wykazał się wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin, który stwierdził, że studia medyczne, w odróżnieniu od innych kierunków, powinny być płatne. Płatność za studia można byłoby odpracować w krajowej publicznej „służbie” zdrowia.Można by dyskutować o odpłatności wszystkich rodzajów studiów, czy oświaty w ogóle, ale stwierdzenie, że odpłatność za inne studia jest sprzeczna z Konstytucją RP, a za studia medyczne nie - każe myśleć że minister nauki utracił kontakt z rzeczywistością, albo, że jest to kolejny balon próbny i straszak w jednym - ulubiona metoda komunikacji władz ze środowiskiem medycznym – podkreśla wiceszef OZZL.

 

Aleksandra Smolińska

Źródło: OZZL

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz