Czy pacjenci potrzebują Rzecznika? Nasza ankieta

30 Maja 2017, 14:43

Prawdopodobnie wkrótce zostanie powołany nowy Rzecznik Praw Pacjenta. W MZ trwa właśnie procedura konkursowa, do której zgłosiło się aż 12 kandydatów. Czy RPP jest jeszcze potrzebny pacjentom, skoro wiele spraw biorą na siebie organizacje pacjenckie? Czy ma wystarczające narzędzia, żeby skutecznie walczyć z łamaniem praw pacjentów? Pytamy o to ustępującą Rzecznik Praw Pacjenta Krystynę Barbarę Kozłowską i organizacje pacjenckie.

W 2015 r. do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło ponad 71 tys. różnego rodzaju zgłoszeń, skarg i sygnałów od pacjentów. Jest to najwyższa liczba od czasu powołania Rzecznika Praw Pacjenta w 2009 r. To wyraźnie pokazuje, że Rzecznik jest pacjentom potrzebny. Co zrobić, żeby mógł skuteczniej bronić ich praw?

Rzecznik powinien mieć większe uprawnienia

- Uważam, że warto byłoby wzmocnić uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta w zakresie ochrony praw indywidualnych pacjentów – mówi Krystyna Barbara Kozłowska, p.o. Rzecznika Praw Pacjenta. - Z tego powodu, przy okazji ostatnich nowelizacji ustawy o prawach pacjenta, zgłaszałam między innymi propozycję, wyposażenia Rzecznika Praw Pacjenta w uprawnienie do nakładania kar pieniężnych do 200 tys. złotych, w przypadku stwierdzenia ponownych nieprawidłowości, które były już przedmiotem indywidualnego postępowania wyjaśniającego. Kolejna propozycja dotyczyła wzmocnienia narzędzi Rzecznika w postępowaniach zbiorowych. Zaproponowałam, aby wyposażyć Rzecznika Praw Pacjenta w uprawnienie do nakładania kar pieniężnych do 500 tys. zł w przypadku ponownego podjęcia przez podmiot leczniczy praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, co do których była już wydana decyzja i Rzecznik zakazał ich stosowania.

- Inna zgłaszana przeze mnie propozycja to dodanie uprawnienia Rzecznika do żądania od podmiotów leczniczych informacji przed wszczęciem postępowania wyjaśniającego – przypomina Krystyna Barbara Kozłowska i dodaje, że  obecnie aby Rzecznik Praw Pacjenta mógł wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie indywidualnej musi zaistnieć uprawdopodobnienie naruszenia praw pacjenta, którego wykazanie na pacjencie lub osobie działającej w jego imieniu.  Wyposażenie Rzecznika Praw Pacjenta we wspomniane uprawnienie przeniosłoby w części ciężar uprawdopodobnienia naruszenia praw pacjenta na Rzecznika, który wyręczałby wnioskodawców w tym zakresie – uważa Krystyna Barbara Kozłowska.

Kłopotliwa pozycja Rzecznika Praw Pacjenta

- Zgodnie z ustawą nadzór nad Rzecznikiem Praw Pacjenta sprawuje Prezes Rady Ministrów, a nie Minister Zdrowia, jak często jest podawane przez media, ale nie tylko. Takie wypowiedzi wskazujące na nadrzędność Ministra Zdrowia w stosunku do Rzecznika Praw Pacjenta wprowadzają w błąd opinię publiczną i niekiedy utrudniają realizację zadań przez Rzecznika oraz osłabiają jego pozycję – wskazuje Barbara Krystyna Kozłowska. Skąd te wątpliwości? Jak ocenia RPP, taka sytuacja wynika z faktu, że zgodnie z obowiązującymi przepisami nabór na stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta przeprowadza zespół powołany właśnie przez ministra zdrowia. W toku naboru zespół wyłania nie więcej niż trzech kandydatów, których przedstawia Prezesowi Rady Ministrów.

Zdaniem Krystyny Barbary Kozłowskiej, pozycja Rzecznika na pewno byłoby mocniejsza, gdyby nabór na stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta, Prezes Rady Ministrów prowadził samodzielnie, tak jak w przypadku np.: prezesa UOKiK. - Dzięki temu wśród innych organów, urzędów i społeczeństwa nie ma wątpliwości komu podlega Prezes Urzędu – wskazuje p.o. RPP.

Jak pracę Rzecznika oceniają pacjenci?

- Nie ulega wątpliwości, że uchwalenie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta były odpowiedzią na istotne problemy związane z naruszaniem praw chorych w Polsce. Niestety powołanie tej instytucji nie zmieniło diametralnie ich sytuacji – uważa Wojciech Wiśniewski, rzecznik prasowy fundacji onkologicznej Alivia. - Co więcej, sama ustawa jest nieustannie łamana, chociażby przez niemal całkowite ignorowanie zapisu o konieczności zapewnienia leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną, co widać było chociażby w raporcie dotyczącym dostępności leków onkologicznych przygotowanym na nasze zlecenie w marcu br. – podkreśla Wiśniewski.

- Nikt nie wie więcej na temat potrzeb i problemów pacjentów niż ich rzecznik – podkreśla Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci. - Do niego spływają tysiące pytań, jak sobie poradzić w systemie, do niego płyną skargi na świadczeniodawców i informacje o zdarzeniach medycznych. Zdaniem Ewy Borek, wiedza rzecznika pozostaje jednak wiedzą, która nie służy informowaniu pacjentów i dokonywaniu zmian w systemie, ponieważ nie jest upubliczniana. A pacjenci takich właśnie informacji najbardziej potrzebują – gdzie najbezpieczniej się leczyć. - Głód informacji jest ogromny a dostęp do informacji jest obok dostępu do świadczeń głównym problemem naszego systemu opieki zdrowotnej, o czym rzecznik doskonale wie. Nie widać jednak działań rzecznika wychodzących naprzeciw poprawie dostępu do informacji czy zwiększeniu transparentności zasobów wiedzy, którymi dysponuje. A szkoda, jest to kolejny element na liście ważnych a niedokonanych działań rzecznika – podkreśla prezes Fundacji My Pacjenci.

Zdaniem organizacji pacjenckich nie widać także inicjatyw legislacyjnych ze strony rzecznika, choć to głównie z administracją publiczną zbudował przez te lata współpracę i wydawać by się mogło, że swoją wiedzę i kontakty w tym obszarze mógłby łatwo wykorzystać. Nie płyną ze strony rzecznika do resortu zdrowia propozycje zmian systemowych, rozwiązań poprawiających koordynację systemu, jego bezpieczeństwo czy jakość dla pacjentów. - Wielka szkoda, bo nikt lepiej niż rzecznik nie zna problemów z jakimi mierzą się pacjenci w zderzeniu z systemem i nikt lepiej niż rzecznik nie potrafi zdefiniować zbiorowych interesów pacjentów czy określić ich pilności i priorytetów. Potencjał rzecznika i w tym obszarze pozostaje jednak niewykorzystany – uważa Ewa Borek i dodaje, że rzecznik dobrze wypełnia swoje zadania określone ustawą, ale nie wychodzi poza jej ramy nawet o krok.

Organizacje pacjenckie i Rzecznik powinni ze sobą współpracować

Wkrótce na stanowisku Rzecznika Praw Pacjenta odwołaną w grudniu przez premier Beatę Szydło Krystynę Barbarę Kozłowską zastąpi nowa osoba. To szansa na nowe otwarcie w relacjach z organizacjami pacjenckimi i poprawienie tego, co w tych relacjach nie działa. - Nie porzucamy nadziei, że Rzecznikiem będzie osoba, której zależy na losie chorych oraz walcząca o ich sprawy, krytycznie i konstruktywnie odnosząca się do propozycji oraz działań Ministerstwa Zdrowia – mówi Wojciech Wiśniewski z Alivii i dodaje, że problemem jest również otoczenie prawne, w jakim funkcjonuje RPP - niewielkie uprawnienia Rzecznika oraz brak możliwości podejmowania skutecznych interwencji. - Marzy nam się sytuacja, w której Rzecznik Praw Pacjenta będzie maksymalnie niezależny, również finansowo. Umocowanie w strukturach państwa na wzór np. RPO pozwoliłoby zwiększyć możliwości działania tej instytucji. Prawa pacjenta w Polsce są naruszane na tyle często, że bez odpowiednich narzędzi misja Rzecznika będzie z góry skazana na niepowodzenie – podkreśla Wojciech Wiśniewski.

- Chcielibyśmy, żeby działania Rzecznika Praw Pacjenta oraz organizacji pozarządowych działających na rzecz chorych uzupełniały się. Mamy na myśli zarówno sprawy interwencyjne, jak i uwzględnianie naszych racji w procesie kształtowania systemu ochrony zdrowia. Liczymy, że nowy Rzecznik po objęciu swojej funkcji zaprosi przedstawicieli organizacji pacjenckich i przedstawi nam swój plan działań. Ze swojej strony deklarujemy chęć bliskiej współpracy. Pacjenci zasługują na Rzecznika, który będzie stał za nimi murem – podsumowuje przedstawiciel Fundacji Alivia.

- Urzędnik czy prawnik na tym stanowisku pozbawiony współpracy organizacji pacjenckich może łatwo odejść od misji pomagania i wspierania tak bardzo  od tej funkcji oczekiwanych – podkreśla z kolei Ewa Borek z Fundacji My Pacjenci i dodaje, że może ma rację Prezes Maciej Hamankiewicz inicjując dziś  temat  analizy funkcjonowania instytucji Rzecznika Praw Pacjenta i podjęcie działań zmierzających do zmiany funkcjonowania tej instytucji. - Po siedmiu latach warto przyjrzeć się na nowo oczekiwaniom i przydatności społecznej tego urzędu. Może dobry kierunek wyznaczył obecny Rzecznik Praw Obywatelskich, który jest rzecznikiem obywatelskim, wybór którego został zainicjowany i skutecznie przeprowadzony przez parlament dzięki wsparciu ponad 50 organizacji pozarządowych. Może rzecznik praw pacjenta także powinien być „pacjencki”, żeby nie utracić kontaktu z potrzebami pacjentów i rozwijać te wszystkie wartości dodane urzędu rzecznika, o których wspominałam. Na pewno warto temat rzecznika praw pacjentów poddać szerszej debacie społecznej – uważa Ewa Borek.

Rzecznik Praw Pacjenta z perspektywy lekarzy

Różnicę zdań na temat kwestii merytorycznych, ale też zadań i roli RPP w systemie między Rzecznikiem i lekarzami widać było na przestrzeni ostatnich lat bardzo wyraźnie. Z prośbą o dokonanie głębokiej analizy funkcjonowania instytucji Rzecznika Praw Pacjenta zwrócił się ponad rok temu prezes samorządu lekarskiego Maciej Hamankiewicz do premier Beaty Szydło. Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej obecnie rola Rzecznika ogranicza się wyłącznie do oskarżania lekarzy.

Rzecznikowi Praw Pacjenta i samorządowi lekarskiemu nie od dziś jest nie po drodze. Znana jest polemika pomiędzy nimi na temat dostępu do dokumentacji medycznej, gdzie jedna i druga strona interpretowała przepisy zupełnie inaczej. Rzecznik Praw Pacjenta naraził się także lekarzom propozycją powiązania rezydentury finansowanej z budżetu z koniecznością odpracowania przez lekarza kilku lat w publicznym systemie ochrony zdrowia w Polsce. Relacji miedzy RPP a samorządem nie poprawiło także pismo skierowane przez Barbarę Kozłowską do NIL z prośbą o wskazanie barier biurokratycznych, które przeszkadzają lekarzom w opiece nad pacjentami. Chodziło o kwestie, których załatwienia środowisko lekarskie domaga się od lat.

- Stając w obronie praw pacjenta występuje się przeciwko określonej grupie lekarzy, szpitali etc. Atakuje się prawnie interesy, błędy medyczne, interweniuje gdy pacjent jest źle potraktowany. To na pewno nie wzbudza sympatii środowiska medycznego czy decydentów. W zeszłym roku próba odwołania, a nawet pomysł likwidacji urzędu dobitnie pokazuje, że ówczesna Rzecznik stanęła po stronie pacjentów – mówi Szymon Chrostowski, prezes Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Prawa pacjenta łamane każdego dnia

Taka instytucja jak rzecznik Praw Pacjenta ma absolutnie rację bytu – przekonuje Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych. - Jaka  jest sytuacja pacjenta w krajach, gdzie nie ma Rzecznika, można sobie tylko wyobrazić. Są to najczęściej kraje trzeciego świata, często dyktatury. A zatem pomimo, że pewne funkcje Rzecznika przejęły na siebie stowarzyszenia czy fundacje, musi być zagwarantowana stała obecność urzędnika w randze ministra i umocowana prawnie. Pytaniem jest tylko  czy status Rzecznika Praw Pacjenta nie powinien być taki, jak Rzecznika Praw Obywatelskich. To naprawdę istotne, gdyż tak jak obywatelami jesteśmy wszyscy, tak i potencjalnymi pacjentami. A wiemy, po liczbie interwencji Rzecznika, ale także na podstawie naszej wiedzy z codziennej praktyki, że do łamania praw pacjenta dochodzi każdego dnia – mówi Szymon Chrostowski.

Jaki powinien być w takim razie Rzecznik Praw Pacjenta, żeby dobrze wypełniać swoją rolę? Zdaniem Szymona Chrostowskiego potrzebna jest przede wszystkim konsekwencja i determinacja w obronie pacjentów. I nieugiętość, a także odporność na naciski, pomimo politycznej sytuacji. - Myślę też, że Rzecznikowi nie powinno zabraknąć umiejętności koncyliacyjnych, które pozwolą spokojnie łagodzić napięcia na linii pacjent, lekarz, szpital, system – mówi szef Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych. 

Aleksandra Smolińska

Foto: neuropozytywni.pl

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Marek Środa, 31 Maja 2017, 8:25
Przychodzi burmistrz do knajpy z alkoholem i dzielnie wykrzykuje „ stawiam wszystkim wódkę, wino, piwo, co kto che i w ilości ile kto chce”
Klienci wiwatują na cześć burmistrza.
Burmistrz podchodzi do barmana i kładzie mu na ladzie 20 zł mówiąc „ masz tu zapłatę, a jak komuś będziesz ograniczał dostęp do alkoholu to zabiorę Ci koncesję i zamknę ten lokal”.

Barman pozostaje przez chwilę oszołomiony nowym problemem : albo spełni nierealne życzenia burmistrza albo straci pracę.
Po chwili barman otrząsa się z letargu i zabiera się za pracę.
Bierze butelkę alkoholu wartą 20 zł, następnie wlewa ją do pustej beczki, potem resztę uzupełnia wodą by beczka była pełna.

Gdy klient prosi o kolejnego drinka barman bierze roztwór z beczki i dozując kroplomierzem zakrapia 1 kroplę do szklanki, resztę do pełna uzupełnia wodą.

Po wielu kolejkach takich drinków, gdy klienci nie czują by byli pijani zaczynają złościć się na barmana z powodu rozcieńczania alkoholu. Co więcej zauważyli, że niektórzy klienci wręczają barmanowi „łapówkę” a ten nalewa im „nie-oszukanego” alkoholu.

Kto tej sytuacji jest winny, burmistrz czy barman – niech każdy sam sobie odpowie.

Co robią klienci – idą do burmistrza, ze skargą na barmana, że oszukuje na alkoholu.
( Tylko pojedyncze jednostki twierdzą że równie dobrze mogliby złodziejowi powierzyć śledztwo w jego własnej sprawie ).

Co w takiej sytuacji robi burmistrz ?
Burmistrz publicznie obwinia za nierzetelną pracę barmana i powołuje Rzecznika Praw Konsumentów.

I znowu jakieś oszołomy głoszą głupie tezy „czy Rzecznik Praw Konsumentów spowoduje, że wszyscy za darmo będą mieli tyle alkoholu ile dusza zapragnie” ?

Upłynęło trochę czasu, alkoholu nie jest ani więcej, ani nie jest lepszej jakości.
Burmistrz pod naporem skarg dalej dzielnie walczy o dobro „pokrzywdzonych klientów”, powołuje kolejne instytucje do walki z nieuczciwymi barmanami ale cóż to

Towarzysze !!! „ SOCJALIZM DALEJ NIE CHCE DZIAŁAĆ”