Ważna zmiana w refundacji w cieniu wojny o ellaOne

31 Maja 2017, 16:50

Dziś w Senacie odbyła się debata na temat nowelizacji ustawy o świadczeniach. Projekt ten wprowadza m.in. nową procedurę, dzięki której pacjenci będą mogli starać się o sfinansowanie terapii najnowszymi i bardzo drogimi lekami. Ta sama ustawa wprowadza też ograniczenia w sprzedaży tabletek ellaOne. I to właśnie ten temat po raz kolejny zdominował dyskusję. Wygląda na to, że Prawo i Sprawiedliwość na własne życzenie straciło szansę na zakomunikowanie pozytywnych zmian dla pacjentów.

Ratunkowy dostęp do technologii lekowych to rozwiązanie, które z założenia ma ułatwić finansowanie bardzo drogich terapii lekowych, które nie są refundowane przez NFZ. Najprościej ujmując, dzięki nowym przepisom, minister zdrowia będzie mógł wydawać indywidualne zgody na sfinansowanie leczenia pacjentowi, który skorzystał już ze wszystkich dostępnych opcji terapeutycznych standardowo finansowanych przez NFZ. W tym celu zostanie uruchomiony specjalny fundusz. Samą koncepcję wprowadzenia takiego rozwiązania pozytywnie oceniają i lekarze i pacjenci. Wątpliwości budzi tylko wysokość środków jakie zostaną na ten cel zarezerwowane – zaledwie 10 mln zł rocznie. Nie to jednak było przedmiotem dzisiejszej dyskusji w Senacie. Senatorowie, tak jak posłowie w zeszłym tygodniu, skoncentrowali się w czasie debaty wyłącznie nad jednym elementem ustawy – zmianą zasad sprzedaży tabletki ellaOne.    

Polityka kolejny raz zwyciężyła nad merytoryką

Zapis dotyczący ellaOne został wprowadzony do ustawy niejako „przy okazji”. Od samego początku ta nowelizacja dotyczyła bowiem właśnie ratunkowego dostępu do terapii. Ograniczenia w sprzedaży tzw. antykoncepcji awaryjnej zostały w ustawie wprowadzone na ostatnim etapie prac nad projektem. Kwestia wysokości budżetu i zasad wydawania zgody na refundację nowoczesnych leków nie były jednak przedmiotem dyskusji parlamentarnej. Już w Sejmie z pozytywnym przekazem w tym zakresie próbowali się przebić posłowie PIS i ministerstwo zdrowia. Wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos (PiS) zwracał uwagę, że dzięki nowemu systemowi pacjenci będą mieli szansę na uzyskanie leczenia z zastosowaniem najnowocześniejszych terapii. Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko apelowała nawet by poza tematem ellaOne posłowie odnosili się też do tej, istotnej z perspektywy pacjenta zmiany. Wrzucenie jednak tak kontrowersyjnego i wzbudzającego duże emocje zapisu sprawiło, że zmiana, która mogłaby być pozytywnie zaprezentowana przez rząd, została niemal przemilczana.

Sytuacja powtórzyła się w Senacie, gdzie zwykle dyskusje mają przebieg bardziej merytoryczny i zrównoważony. Wprawdzie na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia senatorowie opozycji, w przeciwieństwie do swoich kolegów z Sejmu, nie zgłosili żadnych poprawek, to już podczas dzisiejszej debaty, dyskusja znów toczyła się głównie wokół ellaOne. Pytania senatorów kierowane do ministerstwa zdrowia dotyczyły głównie powodów, dla których MZ zdecydowało się na ograniczenie tego dostępu, danych na temat sprzedaży tabletek w aptekach i ich faktycznego działania.

MZ w pułapce dyskusji o ellaOne

Podczas dzisiejszej debaty ministerstwo zdrowia w zasadzie nie miało nawet szans wspomnieć o ratunkowym dostępie do terapii. Zalew pytań o ellaOne spowodował, że wiceminister Marek Tombarkiewicz skoncentrował się wyłącznie na obronie koncepcji ograniczenia dostępu do ellaOne. Tłumaczył, że wszystkie środki hormonalne są w Polsce dostępne na receptę. Zapewniał, że zmiany nie utrudnią dostępu do antykoncepcji awaryjnej, ponieważ receptę będzie mógł wypisać każdy lekarz bez względu na specjalizację. Wiceminister nie zgodził się również z tezą, że ograniczenia w dostępie do tabletek „dzień po” w konsekwencji zwiększą liczbę nielegalnych aborcji. Przyznał natomiast, że nikt takiej analizy nie przeprowadził.

Zmarnowana szansa MZ

Ratunkowy dostęp do leków nie jest z pewnością zmianą, która znacząco poprawi sytuację ciężko chorych pacjentów. Nie pozwala na to głównie niewielki budżet, jaki MZ chce przeznaczyć na tę procedurę. Dodatkowe 10 mln zł, którym będzie dysponował minister zdrowia, wystarczy pewnie na leczenie niewielkiej liczby pacjentów. Na ten i inne aspekty wprowadzanej przez MZ zmiany, od początku zwracają zresztą uwagę organizacje pacjenckie. Faktem jest jednak, że pomimo ograniczeń i niedoskonałości, nikt nie krytykuje samej idei tego rozwiązania, a to w przypadku zmian wprowadzanych w ochronie zdrowia nie zdarza się często. Wygląda jednak na to, że PiS zmarnował szansę na pokazanie dobrej zmiany, „przykrywając” ją kontrowersyjnym światopoglądowo tematem dostępu do antykoncepcji awaryjnej. Prawdopodobnie jutro w Senacie głosowanie nad całością ustawy.

Aleksandra Smolińska

Źródło: Senat

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz