Polscy pacjenci z mniejszymi szansami na zdrowie?

02 Czerwca 2017, 17:45

Powszechny dostęp do takich samych technik chirurgicznych jak w innych krajach Unii Europejskiej, odpowiednia wycena zabiegów laparoskopowych i operacji z wykorzystaniem robota da Vinci, zmniejszenie liczby naświetlań na rzecz operacji chirurgicznych i przede wszystkim lepszy dostęp do nowoczesnej farmakoterapii na wczesnym etapie leczenia – to główne postulaty onkologów i urologów opiekujących się pacjentami z rakiem prostaty.

Polskie Towarzystwo Urologiczne przy poparciu Krajowego Konsultanta ds. onkologii klinicznej podkreśla, że bez lepszego dostępu do leczenia, polscy pacjenci nadal będą mieli mniejsze szanse na zdrowie niż chorzy w innych krajach Unii Europejskiej. Chodzi między innymi o lepszy dostęp do leków, które można stosować jeszcze przed chemioterapią. Ale są też inne postulaty dotyczące leczenia pacjentów z rakiem prostaty.

Co godzinę z powodu raka prostaty na świecie umiera jeden mężczyzna

Rak prostaty to drugi – po raku płuc – najczęściej występujący „męski” nowotwór. Co roku w Polsce rozpoznawany jest on u około 15-16 tys. osób, a według prognoz grupa chorych z roku na rok będzie rosnąć. W latach 2016 - 2029 r. przewiduje się wzrost zachorowań o 29 proc. Ryzyko wystąpienia raka gruczołu krokowego wzrasta z wiekiem. Ponad połowa chorych w momencie rozpoznania ma co najmniej 70 lat. Co ważne, rak prostaty to nowotwór, który dziś dzięki skutecznemu leczeniu może być uznawany za chorobę przewlekłą.

- Ten nowotwór jest bardzo dobrym przykładem kompleksowego postępowania. Lecząc pacjenta z rakiem prostaty onkolodzy muszą współpracować z urologami – mówi prof. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej. – To współdziałanie jest istotne jak w rzadko którym nowotworze – dodaje. – Nie różnimy się pod tym względem z lekarzami z innych krajów w Europie i na świecie – podkreśla prof. Chłosta, szef Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Ale są jeszcze kwestie, w których odstajemy od europejskich standardów.

Chorych można skutecznie leczyć jeszcze przed chemioterapią

Jak podkreślają specjaliści, wybór metody leczenia raka prostaty uzależniony jest od wielu czynników: stopnia zaawansowania choroby, oceny ryzyka (na podstawie stężenia PSA), wieku chorego i spodziewanego czasu przeżycia. Raka prostaty leczy się chirurgicznie, za pomocą radioterapii, chemioterapii lub hormonoterapii. Często stosuje się też różne kombinacje tych metod, szczególnie w bardziej zaawansowanych stadiach choroby.

W przypadku leczenia raka prostaty jedną z najważniejszych rzeczy jest czas. Dlatego już dziś w wielu krajach europejskich standardem jest nowoczesne leczenie nieinwazyjne, stosowane przed chemioterapią – tak zwane leczenie prechemo. Taki sposób leczenia daje wymierne korzyści. Możliwość skutecznego leczenia przekłada się na czas przeżycia chorych, poprawę jakość życia pacjentów i odroczenie w czasie toksycznej chemioterapii. Chorzy mogą pozostać aktywni społecznie i zawodowo – podkreślają lekarze.

Jak w Polsce są leczeni chorzy na raka prostaty?

W Polsce NFZ refunduje wprawdzie jeden nowoczesny lek dla chorych z rakiem prostaty, ale dopiero w zaawansowanych stadium choroby. A eksperci są zdania, że kluczowe znaczenie ma czas, w którym rozpocznie się skuteczne leczenie. Dla niektórych pacjentów podanie leków dopiero w drugiej linii leczenia lub później, to zdecydowanie za późno. W takiej sytuacji można walczyć już jedynie o przedłużenie życia chorych, a nie o wyleczenia. – Trzeba pracować nad tym, żeby te dwa leki można było łączyć już na wczesnym etapie leczenia z chemioterapią. To powinno być standardem. U nas wszystkie leki włącza się za późno – mówi prof. Maciej Krzakowski ale przyznaje, że spore znaczenie ma też zbyt niska świadomość wśród lekarzy. – Brak dostępu urologów do leczenia „przedchemicznego” ma bardzo negatywne skutki dla naszych pacjentów – podkreśla również prof. Chłosta. Taka terapia na wczesnym etapie oznacza wydłużenie życia o kilkadziesiąt miesięcy.

Ministerstwo zapowiada pierwsze zmiany

Ale brak dostępu do nowoczesnych leków, to nie jedyny kłopot, z którym muszą się zmierzyć polscy pacjenci z rakiem prostaty. - W przeważającej większości krajów w Europie, wszyscy wiedzą, że najskuteczniejsze jest leczenie chirurgiczne. Nas odróżnia zbyt duża liczba radioterapii, bo jest to procedura lepiej wyceniona. Tymczasem koszt operacji z udziałem robota to około 7 tys., podczas gdy radioterapia kosztuje 20 tys. zł – podkreśla prof. Chłosta. Ale być może wkrótce w tym temacie pojawią się zmiany na lepsze. W listopadzie ubiegłego roku minister zdrowia zlecił AOTMiT wycenę zabiegów z wykorzystaniem systemu da Vinci w przypadku miedzy innymi raka prostaty. - Pod koniec maja tego roku Agencja wydała pozytywną opinię co do finansowania tych procedur ze środków publicznych. Można się w związku z tym spodziewać, że koszyk świadczeń zdrowotnych zostanie wkrótce poszerzony o te procedury – zadeklarował dziś w Senacie wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz.

Aleksandra Smolińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz