Anna Kalita: To nie jest ustawa Tomka

21 Czerwca 2017, 11:02

To już nawet nie jest kompromis, z tego projektu nie zostało prawie nic – mówi Polityce Zdrowotnej Anna Kalita, wdowa po Tomaszu Kalicie, rzeczniku SLD, który walczył o legalizację medycznej marihuany. – Nie jest to ani ustawa ponad podziałami, a tym bardziej nie ma nic wspólnego z poprawieniem dostępności dla pacjentów – dodaje.

Ustawa została niemalże całkowicie pościnana, z projektu pozostało już bardzo niewiele – mówi nam Anna Kalita.

To nie legalizacja, a szukanie dilerów

Jeżeli rząd decyduje się kupowanie marihuany za granicą i nie będzie ona refundowana, to będzie to generowało zbyt duże koszta, nie do udźwignięcia przez pacjentów. Absolutnie nie ma to niczego wspólnego ze zwiększeniem dostępności – wyjaśnia. Koszty to jednak nie wszystko. Zdaniem Anny Kality, sprowadzanie leku z Danii i Holandii też może okazać się trudne, bo producenci mogą nie sprostać zapotrzebowaniu. Dodaje, że takie decyzje rządu, to nie leczenie, a szukanie dilerów. To także nakłanianie pacjentów do korzystania z czarnego rynku. Nie ma więc sensu mówienie o legalizacji, chociaż, jak twierdzi Kalita, jeśli ten projekt przejdzie, to – chociaż to kropla w morzu – to jednak będzie nadzieja na dalsze prace i realne, rozsądne podejście do tego tematu. W centrum uwagi powinny być potrzeby pacjentów, ich leczenie, dane medyczne, a nie polityczny i ideowy chaos. Nie takie było założenie przygotowywanego przez Tomasza Kalitę projektu. Kiedyś mówiono o tym projekcie „ustawa Kality”, nie chcę, by w tej formie ktoś kojarzył ten dokument z Tomkiem – z żalem stwierdza Anna Kalita.

Ważą się losy ustawy

Podczas trwającego właśnie posiedzenia Sejm ma zadecydować o dalszych losach ustawy regulującej dostęp do tzw. medycznej marihuany. Sejmowa Komisja Zdrowia zakończyła prace nad projektem pod koniec lutego. Deklarowana na początku przez wszystkie kluby parlamentarne chęć współpracy w efekcie doprowadziła do tego, że w projekcie złożonym przez posłów Kukiz’15 znalazły się dość znaczące korekty. Ostatecznie stanęło na tym, że pacjenci będą mieli możliwość wykupienia leków na bazie marihuany na podstawie wystawionej przez lekarza recepty, ale leki nie będą refundowane. Marihuana nie będzie również uprawiana w Polsce.

Mimo to, prawie wszystkie kluby parlamentarne ogłosiły sukces. Z kompromisu zadowolony jest także jeden z autorów projektu poseł Piotr Liroy-Marzec. To zadziwiające biorąc pod uwagę, że w ostatecznym kształcie ustawy, nad którą w tej chwili pracuje Sejm nie ma wielu zapisów, które znalazły się w pierwotnej wersji projektu. - Pacjenci nie mogą dłużej czekać na te regulacje - mówił wczoraj w Sejmie Liroy-Marzec. 

Wczoraj odbyło się drugie czytanie ustawy. Dziś zgłoszone poprawki rozpatrzy sejmowa Komisja Zdrowia. Głosowanie nad całością ustawy prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. 

Janusz Maciejowski

Foto: Sejm/K.Białogórski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz