Propozycja współpłacenia pacjentów wróci do konsultacji?

21 Lipca 2017, 10:30

Nie ma jeszcze decyzji ministerstwa zdrowia czy zapisy dotyczące pobierania opłat przez szpitale powrócą. Na Miodowej ciągle analizowane są potencjalne rozwiązania. Ministerstwo proponowało w swoim projekcie umożliwić szpitalom udzielanie świadczeń na zasadach komercyjnych (odpłatnie). Miało to niejako zrównać szansę publicznych i prywatnych świadczeniodawców. Zainspirowani koncepcją wysuniętą przez ministerstwo, prześledziliśmy jak podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach Europy.

Partycypacja pacjentów w kosztach leczenia jest popularnym narzędziem dzielenia ryzyka w wielu europejskich krajach. System ma wtedy większe szanse by działać sprawnie, przeciwdziała się pokusie nadużycia. Pacjenci z większą dbałością podchodzą do zdrowia, bo gdy zachorują będą musieli ponieść koszty jego utraty. W tym miejscu pojawia się szereg etycznych wątpliwości. Niestety, dużo bogatsze od nas kraje, przeznaczające znacznie większe środki na ochronę zdrowia, zajmujące wyższe miejsca w rankingach stosują rozwiązanie dopłat pacjentów do świadczeń. Powód? Potrzeby pacjentów są niczym nieograniczone, środki jakimi dysponuje państwo - zdecydowanie tak.

Gdy kasa ministerstwa pusta, nadzieja w środkach pacjentów

Poszukiwanie środków w ochronie zdrowia przy ograniczonych zasobach finansowych prędzej czy później doprowadzi do sytuacji, kiedy to państwo zajrzy do kieszeni pacjenta. Polski system jest jednym z najniżej zasilanych systemów, a jednocześnie mamy szeroko zdefiniowany koszyk świadczeń gwarantowanych. W tej sytuacji tylko formalnie mamy prawo do świadczeń. W praktyce w celu ich otrzymania w większości przypadków jesteśmy zobowiązani także do kolejki. Udział prywatnych środków pacjenta w polskim systemie jest wysoki. Obecnie beneficjentami pieniędzy chorego są prywatne ośrodki, które dzięki temu mogą inwestować w kadrę czy sprzęt. Wprowadzenie dopłat w publicznych placówkach byłoby zatem deklarowanym przez resort, swego rodzaju wyrównaniem szans na rynku oraz okazją do wzmocnienia zdrowej konkurencji między podmiotami.

Pobieranie opłat od pacjentów w szpitalach

W Belgii pacjent zobowiązany jest uiścić opłatę szpitalowi za przyjęcie oraz każdy dzień pobytu. Ustalono także dobrowolne opłaty, za usługi czy świadczenia, które nie są objęte ubezpieczeniem, np. jednoosobowa sala. Podobne rozwiązanie funkcjonuje w małym Liechtensteinie.

Z związku z problemami finansowymi NHS i trawieniu brytyjskiego systemu ochrony zdrowia kolejkami, wprowadzono możliwość tworzenia prywatnych oddziałów. Koszty takiego leczenia pokrywane są z prywatnych ubezpieczeń.

Szpitale for-profit rzadkością w Europie?

W systemach ochrony zdrowia krajów europejskich funkcjonuje m.in. podział szpitali na jednostki non-for profit oraz for-profit, te pierwsze stanowią jednak znaczną większość. Często tylko część oddziałów w placówkach prywatnych ma przynosić zysk. Kontrakt otrzymują szpitale nie działające dla zysku, tak jest np. w wspominanej już Belgii, gdzie duży procent stanowią szpitale prywatne. W większości krajów, państwo na ile to możliwe stara się zabezpieczyć ochronę zdrowia w realnym dla siebie zakresie. Tendencja światowa wskazuje na upublicznianie systemów, przy asyście coraz popularniejszych systemów prywatnych ubezpieczeń, które pacjentowi na zachodzie dają gwarancję posiadania własnych środków na pokrycie ewentualnych świadczeń zdrowotnych.

Symboliczne dopłaty standardem w Europie

Nie brakuje sceptycznych wobec rozwiązania. W trakcie krótkiego zaistnienia projektu w przestrzeni publicznej zwrócono uwagę na jego możliwe, nieetyczne aspekty, takie jak chociażby dzielenie pacjentów, czy sam sposób poboru opłat. Zarządzający placówkami medycznymi chętniej niż ministerialną propozycję poparli symboliczne dopłaty pacjentów. Dopłatami miałby być objęty każdy chory, co wyrównałoby szanse i nie tworzyło podziałów wśród pacjentów. Pacjent w części pokrywa wizytę u lekarza pierwszego kontaktu, pobyt w szpitalu, transport medyczny czy świadczenia udzielone w weekendy i dni wolne. Przy asyście państwa jako gwaranta, europejscy pacjenci partycypują w kosztach. Dopłaty działają m.in. w Czechach, Niemczech, Finlandii, Norwegii, Szwecji czy na Łotwie - nie ma znaczenia funkcjonujący system, pacjent płaci w systemie ubezpieczeniowym jak i zasilanym podatkami. W państwach, które zdecydowały się na podział kosztów ustala się często kwartalne lub roczne limity opłat. Przy stabilnym stanie środków  na ochronę zdrowia nie ma niebezpieczeństwa, że opłata dla pacjenta wzrośnie.

Wzorujemy się na Wielkiej Brytanii, czy słusznie?

System Brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia niewątpliwie przechodzi kryzys. Chodzi o ograniczone środki, czy odpływ kadry związany Brexitem. W wielu reformach polski rząd podzielał tamtejsze rozwiązania. Uzasadnione to było dążeniem Polski do modelu finansowanego z podatków, funkcjonującego w Wielkiej Brytanii. Tymczasem rozwiązaniami godnymi uwagi mogą pochwalić się Czesi. Oprócz działającego tam modelu ubezpieczeniowego, pacjent wnosi także wspomniane drobne dopłaty za wizytę u lekarza, pobyt w szpitalu czy wezwanie pogotowania. Zabezpieczenie kosztów ponoszonych przez pacjenta gwarantują limity dopłat. Państwo zabezpiecza także najuboższych, dzieci i emerytów.

Bogatsi płacą więcej

By nie dzielić pacjentów, którzy znajdą się w już systemie, holenderski system wprowadził stałą opłatę oraz składkę zdrowotną uzależnioną od poziomu dochodów. To pozwala naliczyć składkę z uwzględnieniem możliwości świadczeniobiorcy. Wątpliwości dodają jednak badana, które to jednoznacznie wskazują, iż osoby lepiej wykształcone i więcej zarabiające chorują mniej, przez co rzadziej korzyścią z pomocy lekarza. Budzić to może zatem pewne poczucie niesprawiedliwości. Należy jednak zwrócić uwagę, iż kwestie dopłat czy wyższych sum składek opłacanych przez osoby o wyższych dochodach zawsze wzbudzają kontrowersje. Sam holenderki system jest jednak jednym z lepiej ocenianych w Europie.

Współpłacenie sposobem na kolejki?

Partycypacja pacjentów w kosztach to popularne rozwiązanie w Europie. Jednak nie zawsze jest ono skuteczne. Zła sytuacja finansowa ochrony zdrowia we Włoszech zmusiła władze do podnoszenia poziomów dopłat chorych do świadczeń. Nie skrępowana swoboda w ustalaniu przez państwo cen jest  niewątpliwie groźnym dla pacjentów zabiegiem.

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której państwo iluzorycznie gwarantuje dostęp do publicznych świadczeń. Proponuje się bardzo szeroki koszyk świadczeń i limity, przez co w systemie tworzą się kolejki. W Polsce zaś temat dopłat jest pomijany, przez lata zapewniano chorych, że państwo jest gwarantem ochrony zdrowia, nie zwracano jednak uwagi, że z ograniczonymi środkami zaopatrzenie wszystkich pacjentów w świadczenia nie jest to możliwe.

Anna Grela

Polecamy także nasze wcześniejsze artykuły na ten temat:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz