Ratownicy: nie jesteśmy usatysfakcjonowani, ale nie chcemy dzielić środowiska

20 Lipca 2017, 10:50

Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego nie podpisał się pod porozumieniem z ministerstwem zdrowia. Zapewnia, że realizację ustaleń z MZ będzie jednak uważnie śledzić. - Nie wywiązanie się z obietnic to automatyczne wznowienie protestu - mówią przedstawiciele Związku. Mimo że ratownicy nie są w pełni usatysfakcjonowani - zaproponowane podwyżki przyjęli, w obawie przed żadnymi… O szczegółach dyskusji z resortem zdrowia rozmawiamy z Romanem Badachem-Rogowskim, przewodniczącym Komisji Zakładowej Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

We wtorek 18 lipca zawarte zostało porozumienie grupy zawodowej ratowników medycznych z ministerstwem zdrowia. Dokument podpisał Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych i Sekcja Krajowa Pogotowia Ratunkowego oraz Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność”. Tym samym przerwano trwającą od 24 maja akcję protestacyjną.

- Nie porzuciliśmy rozmów, bo dodatek zaproponowano wszystkim ratownikom, a nie tylko członkom zespołów ratownictwa medycznego, mimo jednak, że jest to kwota połówkowa. Gdyby podwyżki otrzymała jedynie część środowiska, nasz protest trwałby dalej. W tym wypadku lepiej mniej, ale sprawiedliwie wszystkim, by nie dzielić środowiska - tłumaczy przewodniczący Komisji Zakładowej KZZPRM.

PZ: Co zawiera zawarte z Państwem porozumienie?

Roman Badach - Rogowski: Porozumienie zostało podpisane, choć nie jest to szczyt naszych marzeń. Wychodzimy nie będąc w pełni usatysfakcjonowani, ponieważ nie dostaliśmy tego, na co liczyliśmy. Z drugiej jednak strony istniało niebezpieczeństwo, że nie dostaniemy nic. Wcześniej ministerstwo chciało dzielić ratowników medycznych na lepszych i gorszych. Ratownicy zatrudnieni w szpitalnych oddziałach ratunkowych czy izbach przyjęć mieli nie otrzymać pieniędzy. Wtorkowe porozumienie zapewnia podwyżki wszystkim ratownikom, niestety nie w takiej kwocie jak otrzymują obecnie pielęgniarki. W drugim kwartale przyszłego roku umówiliśmy się na powrót do dyskusji. Do tego czasu dodatki mają zostać wypłacone.

PZ: Co jeszcze przyniosła dyskusja z ministerstwem?

Przy okazji ustalania zasad postanowienia, resort zadeklarował wejście w życie do listopada tego roku małej nowelizacji ustawy o PRM. W tym momencie projekt jest już na Komitecie Stałym Rady Ministrów. Zapis o funkcjonowaniu podmiotów prywatnych do 2021 r. zmieniono na rok 2018. Oznacza to, że od tego czasu nie będzie w ratownictwie podmiotów prywatnych. Umówiliśmy się także, że przed 1 lipca 2018 zostanie wprowadzana tzn. duża nowelizacja ratownictwa medycznego, zawierająca szereg istotnych zmian dla ratownictwa.

PZ: Przebiegowi realizacji zapisów porozumienia ratownicy będą się z uwagą przyglądać, prawda?

Roman Badach-Rogowski: W momencie, gdyby tylko ministerstwo nie dotrzymało chociażby jednego z warunków, od razu odwieszamy akcje protestacyjną, kontynuując ją coraz ostrzej. Do 30 czerwca 2018 r. protest postanowiliśmy zawiesić. W dalszym ciągu będziemy jednak prowadzić rozmowy o powiększenie przyznanego dodatku do kwoty, jaką dysponują pielęgniarki.

PZ: Rząd chwali się dobrą kondycja państwa, jednak pieniędzy na ochronę zdrowia ciągle brakuje..

Roman Badach-Rogowski: Wicepremier i minister Morawicki chwali się znakomitymi wynikami budżetowymi. Podwyżki przyznano służbom mundurowych, po raz kolejny podniesiono także koszty funkcjonowania biur poselskich. Dziwię się, że ministerstwo finansów nie dysponuje takimi małymi kwotami jakie są potrzebne na podniesienie płac ratownikom medycznym. Tu także warto zaznaczyć, iż przekazane nam środki nie pochodzą bezpośrednio z funduszy ministerstwa zdrowia, a zostaną rozdysponowane z rezerw wojewodów.

PZ: Żądania finansowe ratowników były wyższe, skąd zatem decyzja o podpisaniu porozumienia?

Roman Badach-Rogowski: Czujemy niedosyt, obecny wariant przyjęliśmy, by uzyskać cokolwiek. Wiadomo, że dla szeregowego ratownika najważniejsze są pieniądze, my natomiast patrzymy troszeczkę szerzej, patrzymy na cały system. Zależy nam na upaństwowieniu systemu i dokonaniu koniecznych zmian. Chcemy m.in., by docelowo powołać 16 dużych, wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego. Ze strony ministerstwa otrzymaliśmy także obietnicę, że środki na ratownictwo „będą bardziej pilnowane”, by nie było groźby, że zostaną przetrasferowane na coś innego. Spróbujemy wprowadzić także współpracę związków zawodowych z wojewodami, by zasoby przeznaczane na ratownictwo medyczne  były dostatecznie zabezpieczone.

PZ: Wojewodowie mają zapewnić pieniądze na podwyżki. Czy nie ma niebezpieczeństwa, że pieniądze ostatecznie się nie znajdą?

Roman Badach-Rogowski: Pieniądze na ten rok już są. Na przyszły, jeśli któremuś z wojewodów zabraknie środków, władza pieniędzy  poszukiwać ma w budżecie - taką obietnice otrzymaliśmy od ministra. Pieniądze mają nam być zagwarantowane.Podwyżki, które w pełni, by nas satysfakcjonowały to kwota 200 mln zł na rok. W porównaniu do pielęgniarek, jesteśmy małą rzeszą pracowników, jest nas 20 razy mniej a personel ten otrzymuje kwotę dwa razy taką jak my.

PZ: Jakie kwestie należałoby zatem jeszcze doprecyzować?

Roman Badach-Rogowski: W dalszym ciągu jesteśmy gotowi do rozmów, docelowo by otrzymać taki dodatek, jak mają obecnie pielęgniarki, czyli 1600 zł. brutto. Temat nie został więc zamknięty. Duża dyskusja odbywać się będzie także trakcie konsultacji publicznych i konferencji uzgodnieniowej dużej nowelizacji ustawy o ratownictwie medycznym.Palących kwestii, wymagających dyskusji a docelowo regulacji w ratownictwie medycznym jest mnóstwo. System niewątpliwie trzeba zreformować. Mówiono o rezygnacji z lekarzy w zespołach ratownictwa, teraz powrócono do utrzymania tego rozwiązania, ale nie w takiej ilości. W Stanach Zjednoczonych system ten działa bez lekarzy, jeżeli to jest dobre, nie musimy odkrywać tego drugi raz, warto skorzystać z gotowych wzorców. Ratownictwo  należy doprowadzić do porządku. Nie może być tak, że jedna grupa zawodowa kosztem drugiej, zarabia nieproporcjonalnie więcej. Chcemy także, by konieczność posiadania zaświadczenia od lekarza medycyny pracy na jazdę w karetce dotyczyła wszystkich członków zespołu. Patologii w tym sektorze nie brakuje, myślę tu na przykład o stawkach, jakie proponują lekarze za dyżury w karetkach.

Rozmawiała Anna Grela

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz