W październiku strajk głodowy w służbie zdrowia?

21 Lipca 2017, 15:40

W środę miało miejsce pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o płacach minimalnych. Przy tej okazji odbył się także protest pracowników ochrony zdrowia skupionych w Porozumieniu Zawodów Medycznych, którzy jednogłośnie pragnęli wyrazić sprzeciw wobec arogancji rządu. Wczoraj, w głosowaniu ustalono, iż ustawa zostanie skierowana do prac w komisji zdrowia i finansów publicznych. Tym samym projektowi dano szanse na dalsze procedowanie. Tylko w teorii ponieważ Prezydent podpisał wczoraj projekt rządowy.

O nastroje pracowników po dwóch dniach prac nad projektem obywatelskim oraz o przewidywania co do losów ich propozycji, pytamy obecnych przy okazji wydarzeń w Sejmie, zgromadzonych w PZM reprezentantów środowiska medycznego.

Rząd otrzymał ultimatum

- Jeżeli nasze postulaty nie spełnią się do końca września wszyscy zaczynamy głodówkę od 2 października - przekazuje nam Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii oraz pełnomocnik Inicjatywy Ustawodawczej. O zaostrzeniu strajku mówi nam także Celina Kinicka, działająca w PZM członkini Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków i Polskiego Towarzystwa Dietetyki. - Aby trochę czuwać nad tempem pracy już zapowiedzieliśmy strajk głodowy. Jeśli nic w kwestii ustawy się nie zmieni, to 02.10.17 część z nas będzie strajkować.

Dalsze prace nad projektem to fikcja

- Zorganizowaliśmy manifestację, bo czujemy się zobowiązani wobec osób zbierających podpisy oraz obywateli, którzy nam zaufali i poparli projekt. Rządzący maja z tym jednak problem. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisji, ale moim zdaniem uczciwiej byłoby gdyby rządzący od razu go odrzucili, pokazali jasno co sądzą o pracownikach sektora. Mamy do czynienia z manipulacją partii rządzącej, widać to chociażby przy okazji podawania kosztów obywatelskiego projektu. Mamy za dużo urzędów, które - z przykrością stwierdzam nie robią nic pożytecznego. Rząd przyjął naprędce swój własny projekt, gdyby chciał jakiejkolwiek dyskusji procedowałby oba projekty równocześnie, o to zabiegaliśmy - mówi nam Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Czas debaty nad projektem nietrafiony

Mające obecnie miejsce głośne wydarzenia związane z reformą sądownictwa odsuwają kwestie prac nad płacami minimalnymi na drugi plan. Uwaga mediów skierowana została w pełni na wydarzenia związane z procedowaniem kontrowersyjnych ustaw. Na niedobry czas wskazał senator PO - prof. Tomasz Grodzki czy poseł Nowoczesnej - Marek Ruciński.

Na reformę ochrony zdrowia nigdy nie było dobrego czasu

„Dzisiaj znowu jest „niedobry czas” dla służby zdrowia nawet gdy wicepremier Morawiecki chwali się znakomitymi rezultatami swoich działań: wzrastającą gospodarką, spadającym bezrobociem, zwiększającymi się inwestycjami, a przede wszystkim znakomitymi wynikami budżetowymi (nadwyżka zamiast deficytu).  Jakie jeszcze priorytety ma Rząd? Właśnie zwiększył finansowanie armii, wprowadził szeroki program rozdawnictwa pieniędzy w postaci tzw. 500+, obniżył wiek emerytalny. Czy planuje jakieś wielkie państwowe inwestycje? Czy  „dobry czas” dla publicznej służby zdrowia jest w ogóle w Polsce możliwy, Czy politycy potrafią docenić znaczenie dobrego lecznictwa?” - pyta Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Pracownikom dano nadzieję

 - Nie byłam na pikiecie, byłam w Sejmie jako tzw. "głos doradczy". Przemówienie przewodniczącego komitetu inicjatywy ustawodawczej było bardzo dobre. Jestem też mile zaskoczona przyjęciem nas przez polityków. Wszyscy oprócz PiS opowiedzieli się klarownie za naszym projektem. Jedynie posłowie PiS szukali przysłowiowej dziury w całym, aby się do projektu przyczepić. W środę opuściliśmy salę plenarną bardzo zadowoleni i mile zaskoczeni tym, że został złożony wniosek o skierowanie ustawy do pracy w komisjach zdrowia i finansów. A nawet do drugiego czytania. Na wczorajszym głosowaniu większością głosów ustawa została skierowana dalej do procedowania, mam też nadzieję, że obie komisje się w tym czasie połączą. Także jesteśmy pełni nadziei oraz ewentualnie gotowi do negocjacji z władzą. Projekt rządowy niestety nic nie załatwia, omija wiele grup medycznych a współczynniki są wyssane z palca. Aby sytuacja się poprawiła praca powinna być godziwie wynagradzana. Mówimy o ochronie zdrowia, o ludzkim zdrowiu, a jest to gorzej opłacany zawód niż przykładowa praca kasjera. Aby jednak ustawa nie została schowana do szuflady.

Anna Grela

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

mazury Wojciech Sobota, 22 Lipca 2017, 9:11
Jestem technikiem elektroradiologii z 25 letnim stażem pracy...z pensja 1800 brutto..........żenada