Czy szpitale podołają wyzwaniom sieci?

28 Lipca 2017, 16:44

Mija miesiąc od ogłoszenia przez NFZ wykazów świadczeniodawców zakwalifikowanych do tzw. sieci szpitali. W ciągu najbliższych tygodni poznamy odpowiedź na pytanie, kto przez najbliższe 4 lata będzie miał zapewnione finansowanie świadczeń ze środków publicznych, a kto będzie musiał walczyć o pozyskanie środków w drodze konkursów ofert z obawą, czy konkursy rzeczywiście będą i czy pieniędzy wystarczy dla wszystkich. O to czy szpitale podołają stojącym przed nimi wyzwaniom, zapytaliśmy Katarzynę Fortak – Karasińską, radcę prawnego, partnera Kancelarii Fortak & Karasiński Radcowie Prawni Sp. p.

Protesty i odwołania - rzadko kiedy rozpatrywane pozytywnie

Zgodnie z informacjami płynącymi z wielu oddziałów wojewódzkich NFZ w większości przypadków protesty i odwołania podmiotów, które nie znalazły się w systemie zabezpieczenia są rozpatrywane negatywnie.  

Istotna większość odwołujących się to placówki, które nie wypełniały na moment kwalifikowania do sieci szpitali jednego bądź kilku kryteriów kwalifikacji. Mowa tu przede wszystkim o placówkach monoprofilowych oraz takich, które nie posiadają kontraktu na świadczenia w izbie przyjęć lub SOR. Występując z protestem, a dalej odwołaniem, podmioty powołują się na uprawnienie dyrektora OW NFZ do wpisania do wykazu PSZ  szpitala, który co prawda nie spełnia warunków, ale jego umieszczenie w sieci jest uzasadnione istnieniem zapotrzebowania na określone świadczenia na danym obszarze i koniecznością zapewnienia dostępu do nich.

Jak negatywne rozpatrzenie tych protestów i odwołań argumentuje NFZ?

Powołując się na dane statystyczne przedstawiające rzekome zapotrzebowanie na świadczenia w danym obszarze i jego zabezpieczenie, NFZ podnosi, iż nie istnieje konieczność uzupełnienia wykazu świadczeniodawców o ten czy inny ośrodek z uwagi na to, iż potrzeby lokalnej społeczności w zupełności zabezpieczają pozostałe podmioty które, spełniając wszystkie wymogi kwalifikacji, znalazły się w sieci.

Niestety, przełożenie potrzeb pacjentów i wydajności placówek medycznych na suche dane liczbowe nie zawsze odzwierciedla rzeczywisty stan zabezpieczenia dostępu do danych świadczeń, bowiem nie uwzględnia innych okoliczności realizowania świadczeń, które w znacznym stopniu wpływają na skuteczność procesu leczenia. Dla przykładu można tu wskazać chociażby kwalifikacje personelu, doświadczenie w udzielaniu określonych świadczeń czy poziom wyposażenia placówki.

Co dla placówki medycznej oznacza niezakwalifikowanie do PSZ?

Podmiot, który pozostał poza siecią szpitali, może jedynie liczyć na to, iż NFZ zaplanuje i rozpisze konkurs na realizację świadczeń w określonym zakresie, które ten podmiot wykonuje. Jednak samo postępowanie konkursowe nie gwarantuje zawarcia umowy z NFZ, zwłaszcza w sytuacji, kiedy część budżetu przeznaczona na realizację takich umów zawieranych „poza siecią szpitali” nie przekracza 10% całego budżetu.

Co więcej, ewentualne konkursy będą mogły zostać przeprowadzone w odniesieniu do takich zakresów świadczeń, które nie zostały w pełni zabezpieczone przez placówki sieciowe. Skoro NFZ, rozpatrując negatywnie odwołania od niezakwalifikowania do sieci, powołuje się właśnie na całkowite zabezpieczenie dostępu do danego rodzaju świadczeń, szanse, że dodatkowo zostaną przygotowane konkursy na umowy obejmujące takie świadczenia, maleją.

Jeśli podmiot niezakwalifikowany do sieci szpitali nie zostanie wybrany do realizacji świadczeń danego rodzaju w drodze konkursu ofert bądź taki konkurs w ogóle nie zostanie przeprowadzony, byt takiej placówki zostaje istotnie zagrożony. Można wskazać dwa rozwiązania takiej sytuacji.

Pierwsze to dalsze udzielanie świadczeń, być może na mniejszą skalę, ale w formie odpłatnej dla pacjentów. Należy jednak pamiętać, iż niewielu spośród pacjentów danej placówki, leczących się dotychczas w ramach NFZ, będzie w stanie ponieść niemałe koszty świadczeń. Przykrą koniecznością będzie w takich przypadkach udanie się do placówki znajdującej się w sieci, której jakość świadczeń i czas, w którym mogą one być zrealizowane, nierzadko odbiega od przyjętego modelu opieki medycznej.

Przykładowo warto tu wskazać placówki specjalizujące się w kompleksowych świadczeniach kardiologicznych, w tym ratującej życie pacjentów kardiologii inwazyjnej. Nie podlega wątpliwości, że szybkość uzyskania pomocy medycznej w razie wystąpienia zawału czy innej niewydolności sercowo-naczyniowej jest kluczowa w kontekście ratowania życia. Tymczasem, na skutek wprowadzenia sieci szpitali i ograniczenia liczby placówek zabezpieczających dostęp do świadczeń z zakresu kardiologii interwencyjnej na terenie danego województwa, pacjent nie może już być pewnym, iż w razie pilnej potrzeby uzyskania takich świadczeń będzie mógł skorzystać z usług ośrodkach znajdującego się w jego pobliżu, a w dodatku w najszybszym możliwym czasie.

Jeśli szansa „utrzymania” choć części pacjentów i udzielania świadczeń odpłatnych będzie niewielka, bądź nie będzie to rentowne z punktu widzenia przedsiębiorczości, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż taki szpital będzie zmuszony zakończyć swą działalność, pozbawiając jednocześnie dostępu do świadczeń i poczucia bezpieczeństwa pacjentów w tym zakresie.

Czy placówki zakwalifikowane do sieci podołają wyzwaniu?

Pozostaje nam zastanowić się, czy wspomniane dane statystyczne dot. zapotrzebowania na dane świadczenia i wydolności poszczególnych placówek, na bazie których oparta została „siatka” sieci szpitali, odzwierciedlają rzeczywiste możliwości podmiotów sieciowych i tym samym czy w należyty i zupełny sposób zabezpieczą dostęp do świadczeń szpitalnych?

Zgodnie z założeniem ustawodawcy gwarancją dla powyższego jest objęcie świadczeń ryczałtowym finansowaniem, gdzie wysokość ryczałtu byłaby ustalana indywidualnie dla każdego świadczeniodawcy. Jednakże przypomnieć wypada, iż bazą do wyliczenia kwoty ryczałtu są świadczenia udzielone i sprawozdane przez dany podmiot za 2015 rok.

Tym samym kwota, jaką placówki sieciowe otrzymają jako ryczałt systemu zabezpieczenia, nie uwzględnia w żadnym wypadku tego, iż może dojść do istotnego ograniczenia liczby świadczeniodawców udzielających świadczeń w ramach środków publicznych. Pacjenci, którzy dotychczas korzystali z usług podmiotów niezakwalifikowanych do sieci (najczęściej prywatnych szpitali) będą zmuszeni poszukiwać dostępu do świadczeń u innych świadczeniodawców, tych będących w sieci (placówki z reguły publiczne).

To nagłe skomasowanie pacjentów, dotychczas „rozproszonych” po kilkunastu, kilkudziesięciu placówkach, w kilku szpitalach sieciowych doprowadzi do zauważalnego i drastycznego wzrostu świadczeniobiorców korzystających ze świadczeń podmiotów, które znalazły się w systemie zabezpieczenia. Wzrostu, którego udzielając świadczeń w 2015 roku szpitale te przewidzieć nie mogły.

Może tym samym dojść do sytuacji, w której szpitale sieciowe nie będą na tyle wydolne, by objąć opieką medyczną dużo większą liczbę pacjentów, nie tylko ze względu na omówione powyżej kwestie finansowe, ale również z uwagi na ograniczenia lokalowe i sprzętowe. Brak środków na dostosowanie pomieszczeń czy powiększenie kadry medycznej, stosowne do zwiększonych nagle potrzeb, zaowocuje znacznym wydłużeniem kolejek. Dłuższy czas oczekiwania to mniejsza szansa na skuteczne leczenie, a to przeczy jednoznacznie idei utworzenia sieci szpitali. 


Radca prawny Katarzyna Fortak – Karasińska, partner Kancelarii Fortak & Karasiński Radcowie Prawni Sp. p.


Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz