Borelioza nie zważa na kolejki do specjalistów

01 Sierpnia 2017, 15:16

Wakacje w pełni, wzrasta więc ryzyko ataku kleszcza i zachorowania na boreliozę, która nieleczona może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Tymczasem - jak dowodzi najnowszy Barometr Fundacji WHC -  pacjenci zagrożeni zakażeniem napotykają na poważne kolejki do specjalistów chorób zakaźnych, w skrajnych wypadkach sięgających niemal roku.

Proces diagnostyki w kierunku boreliozy najczęściej rozpoczyna się u lekarza rodzinnego, który nie ma możliwości zlecenia badań, może jedynie zalecić terapię antybiotykiem. Dlatego pacjent odsyłany jest zwykle do lekarza chorób zakaźnych, który może zlecić bezpłatne testy potwierdzające zachorowanie na boreliozę. Tymczasem, zgodnie z aktualnymi danymi Fundacji Watch Health Care (lipiec/sierpień 2017), średni czas oczekiwania do specjalisty chorób zakaźnych wynosi w Polsce 4,6 miesiąca. Są jednak województwa, gdzie  ten czas jest znacznie dłuższy (zachodniopomorskie - 11,4 miesiąca, opolskie - 9 miesięcy, lubuskie – 7,2 miesiąca.).

- Może wynikać to z małej liczby specjalistów chorób zakaźnych, których zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej jest 1112 oraz poradni leczenia chorób zakaźnych – uważają autorzy najnowszego barometru WHC.

Diagnostyka często na własny koszt

Teoretycznie testy potwierdzające boreliozę mogą zostać zlecone przez lekarzy innych specjalności, lecz ścieżka diagnostyki z pominięciem poradni chorób zakaźnych jest trudna. Z powodu długich kolejek do specjalistów, pacjenci najczęściej decydują się więc pokryć koszty diagnostyki na własna rękę.

- Częstą praktyką jest sugerowanie pacjentowi wykonanie testów prywatnie, co znacznie przyspiesza proces diagnostyczny. Lekarze specjaliści potwierdzają, że do nich pacjenci najczęściej trafiają już z kompletem badań. Średnia cena za wykonanie testu ELISA na obydwie klasy IgM oraz IgG to 80 zł, cena testu Western-Blot to 200 zł – czytamy w raporcie Fundacji WHC.

Nie maleją kolejki do innych specjalistów….

Kolejki do lekarzy specjalistów występują również w innych dziedzinach medycyny. Zgodnie z danymi Barometru WHC, pacjenci najdłużej oczekują na wizytę u: ortodonty (10,9 mies.); endokrynologa (10,3 mies.); angiologa (7,7 mies.); neurochirurga (5,9 mies.); hepatologa (5,6 mies.); chirurga plastycznego (5,4 mies.); kardiologa dziecięcego (5,1 mies.); immunologa (4,8 mies.); specjalisty chorób zakaźnych (4,6 mies.); urologa (4,5 mies.); chirurga naczyniowego (4,2 mies.); nefrologa (3,9 mies.); kardiologa (3,2 mies.); neurologa dziecięcego (3,1 mies.) i diabetologa (3 mies.).

…i badań diagnostycznych

- Po raz kolejny zaobserwowany został wzrost czasu oczekiwania na świadczenia diagnostyczne. Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ szybkie postawienie diagnozy zwiększa szansę skutecznego leczenia  – mówi Tomasz Pęcherz, prezes Fundacji WHC.
Najdłuższe kolejki odnotowano do badań takich jak: artroskopia stawu biodrowego (14,2 mies.), rezonans magnetyczny (MRI) kręgosłupa (9,6 mies.), badanie elektrofizjologiczne serca (8,8 mies.) badanie bezdechu śródsennego (7,3 mies.). 

WHC ocenia trendy

Negatywny trend w dostępie do świadczeń zdrowotnych utrzymuje się od początku rozpoczęcia monitoringu kolejek przez WHC w 2012 r., jednak – jak podkreśla Fundacja WHC - po raz pierwszy średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne przekroczył trzy miesiące i wynosi obecnie 3,1 miesiąca. Dostęp do niektórych świadczeń uległ jednak poprawie. Średni czas oczekiwania w dziedzinie ortopedii w stosunku do czerwca zeszłego roku skrócił się z 16,7 miesiąca do 9,5 miesięcy.

- Być może jest to wynik zwiększenia nakładów na ortopedię, obiecywany przez Ministerstwo Zdrowia w ubiegłym roku – twierdzą autorzy raportu.

Pełna treść raportu na www.korektorzdrowia.pl/barometr


Ewa Szarkowska

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz