Morawiecki zapowiada zmiany we wspieraniu inwestycji

07 Września 2017, 10:14

Ulgi podatkowe dla inwestorów będą rozdzielane częściej i hojniej, premiowany będzie m.in. rozwój naukowy. – Cała Polska ma być też strefą inwestycyjną – mówił w Krynicy wicepremier Mateusz Morawiecki.  

Na Forum Ekonomicznym w Krynicy Morawiecki zaprezentował kolejny pomysł na przyśpieszenie inwestycji i rozwoju gospodarczego. Kieruje go do wszystkich inwestorów. Jednak ze względu na uelastycznienie zasad dotyczących lokowania inwestycji mogących liczyć na ulgi oraz premiowanie m.in. zatrudnienia kadry ze specjalistycznym wykształceniem, rozwoju naukowego, klastrów sektorowych, może to być ciekawa oferta dla podmiotów z szeroko rozumianej ochrony zdrowia.

Nowy system miałby ruszyć już od przyszłego roku.

Każda gmina z ulgami

Zgodnie z zapowiedziami ulgi i zwolnienia podatkowe dla inwestujących i tworzących nowe miejsca pracy firm, dotąd obowiązujące w tzw. specjalnych strefach ekonomicznych (SSE), mają objąć cały kraj. Strefy mają być bowiem wygaszone do 2026 r. (choć termin ten już w przeszłości przesuwano).

Do tej pory obszar objęty wsparciem wynosił 25 tys. ha, czyli 0,08 proc.  powierzchni kraju. Lokalizacje w nich wybierają chętnie m.in. producenci wyrobów medycznych (np. Mercator Medical rozwija działalność w Brzeskiej Strefie Gospodarczej w Pikutkowie). W nowym systemie o zwolnienia podatkowe przez 10-15 lat (obecnie maksymalnie 9) przedsiębiorcy mogliby zabiegać w każdej gminie. I procedury w tym zakresie byłyby jednolite w skali kraju.

– To co dziś proponujemy nie jest drobną korektą, tylko prawdziwym prorozwojowym przełomem w dotychczasowej polityce gospodarczej Polski. Każda gmina bez względu na wielkość i swój charakter, każdy kilometr z ponad 312 tys. km kw. Polski, może stać się atrakcyjną strefą inwestycyjną – mówił wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

Spółki zarządzające strefami ekonomicznymi będą odpowiadać za wydzielone obszary całego kraju, a nie tylko SSE. Ponadto o utworzenie strefy będą teraz wnioskować przedsiębiorcy, a dotąd były one wskazywane odgórnie przez rząd m.in. na podstawie danych o bezrobociu (choć czasem to jednak firmy wpływały np. na samorządowców i urzędników, by zgłosili te inicjatywy w ich imieniu). Decyzje o uruchomieniu strefy mają zapadać szybciej.

Kryteria publicznej pomocy

O tym, czy takie wsparcie dostaną decydowałaby ocena inwestycji wykonywana przez spółki zarządzające, na podstawie przygotowanej przez ministerstwo punktacji. Przy tym największe szanse na pozytywną ocenę miałyby firmy inwestujące w regionach o wysokim bezrobociu, te z zawansowanymi technologicznie i naukowo inwestycjami (miejsca pracy dla osób o wyższych kwalifikacjach i lepsze płace).

Ustalono więc kryteria ilościowe (określone nakłady inwestycyjne uzależnione od stopy bezrobocia w powiecie i wielkości przedsiębiorstwa) oraz  jakościowe (uwzględniające założenia Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju) w obszarach:

- rozwój strukturalny – mierzony w oparciu o: zatrudnienie kadry ze specjalistycznym wykształceniem lub wysokopłatne miejsca pracy; zgodność inwestycji z aktualną polityką rozwojowa kraju oraz eksport produktów lub usług;

- rozwój naukowy – obliczany na podstawie współpracy z ośrodkami badawczymi, akademickimi oraz działalnością B+R; rozwój klastrów sektorowych;

- zrównoważony rozwój – przeliczany na podstawie lokalizacji inwestycji (np. na obszarach o wysokiej stopie bezrobocia);dodatkowe punkty za wsparcie dla mikro, małej i średniej przedsiębiorczości, a także za wsparcie średnich i małych miast oraz wsi;

- rozwój zasobów ludzkich – mierzony według oferowanych dodatkowych świadczeń dla pracowników, np. działań w zakresie opieki nad pracownikiem, czy wsparciu ich w zdobywaniu wykształcenia i kwalifikacji.

Resort rozwoju uważa, że „zróżnicowanie kryteriów pod kątem jakości, jakiego nie ma w innych krajach V4, pozwoli na skoncentrowaniu oferty na inwestycjach wnoszących najwyższą wartość dodaną dla polskiej gospodarki”.

Polskie firmy aktywizowane

Morawiecki podkreślał też, że obecnie państwowe wsparcie inwestycji kojarzy się często z dużymi zagranicznymi firmami. A jego zależy na pobudzeniu rodzimych przedsiębiorstw, zwłaszcza mniejszych, które z SSE rzadko korzystały. Tymczasem wiele polskich firm ma pieniądze na inwestycje, ale ich nie uruchamia.

Wicepremier spodziewa się, że m.in. dzięki różnym zmianom prawnym opracowywanym w jego resorcie będzie o sto kilkadziesiąt miliardów więcej inwestycji w ciągu najbliższych 10 lat. I przełożą się one na dodatkowe sto tysięcy miejsc pracy. 

 

Aleksandra Kurowska

Foto: MR tt

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz