Po pierwsze zdrowie publiczne?

07 Września 2017, 11:59

Zdrowie publiczne było tematem jednego z ostatnich paneli na tegorocznym Forum Ochrony Zdrowia w Krynicy. To, zdaniem posłanki Beaty Małeckiej-Libery, również przykład na to, że ten temat wciąż nie jest priorytetem. Co na to ministerstwo zdrowia? 

- Mam wątpliwość czy w dalszym ciągu wszyscy, którzy powinni to robić, podchodzą do zdrowia publicznego z należytą uwagą. Rozwój zdrowia publicznego nie zależy tylko od ministra zdrowia. 87 proc Polaków uważa, że zdrowie jest priorytetem. Skoro tak jest, powinniśmy robić wszystko, żeby zdrowotność była jak najlepsza – mówiła dzisiaj była wiceminister zdrowia, współtwórczyni ustawy o zdrowiu publicznym Beata Małecka-Libera. - Mijają dwa lata od wejścia w życie ustawy i wszyscy mieliśmy nadzieje, że poprawią się wskaźniki zdrowotne. Powinniśmy robić wszystko, żeby te wskaźniki się poprawiały. Mam wątpliwości czy tak jest. Wszystkie tematy i programy z NPZ nie pokazały jednoznacznie wyzwań i kierunków, które są dla społeczeństwa najważniejsze. Trzeba spróbować przenieść temat zdrowia publicznego poza mury ministerstwa zdrowia – podkreśliła B. Małecka Libera.

Potrzebne rzetelne dane

- Na zdrowiu publicznym znają się wszyscy – podkreślił wiceminister zdrowia Zbigniew Król i podkreślił, że jednym z największych problemów jest dostęp do wiarygodnych danych. Właśnie tym ministerstwo chce się zająć w pierwszej kolejności. Ale nie tylko. - Próbujemy walczyć ze stwierdzeniem, że za każdym razem profilaktyka jest najlepsza i najbardziej skuteczna. Niektóre interwencje profilaktyczne przynoszą więcej szkody niż pożytku. Przykładem może być badanie mammograficzne, z którego zrezygnowano w Szwajcarii i wskaźniki się nie pogorszyły, a państwo na tym pewnie zaoszczędziło. Bardzo dobrze, ze udało się uchwalić ustawę o zdrowiu publicznym, ona nas kierunkuje – podkreślił wiceminister Król.

Nie ma jasnych priorytetów

- Minister zdrowia w oparciu o dane epidemiologiczne powinien jednoznacznie wyznaczyć priorytety zdrowotne i konsekwentnie budować opiekę koordynowaną począwszy od profilaktyki, a kończąc na rehabilitacji. Oczekuję podsumowania tych dwóch lat od kiedy mamy ustawę oraz, że kolejna edycja Narodowego Programu Zdrowia będzie skorygowana – mówiła poseł B. Małecka-Libera. 

Wszyscy są jednak zgodni. Zdrowie publiczne nie jest kosztem, ale inwestycją. – Chciałbym zwrócić uwagę na edukacje i promocję. Jeśli uda nam się przekonać ludzi, że warto dbać o własne zdrowie, to będzie ogromnym sukcesem – podsumował dzisiejszą dyskusję Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz.

Aleksandra Smolińska 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz