Paszport dla chorych na niewydolność serca: co się z nim dzieje?

25 Września 2017, 11:07

Kardiolodzy stworzyli paszport dla chorych na niewydolność serca. Ma on ułatwić komunikację między pacjentem i opiekującym się nim zespołem medycznym. Od kilku lat lekarze próbują zainteresować wszystkich tym rozwiązaniem. Póki co bezskutecznie. Nie działa też opieka koordynowana. O najpilniejszych potrzebach w leczeniu niewydolności serca mówili dziś na konferencji „Wiedza i innowacyjność w zdrowiu publicznym” eksperci.

Nadal przynajmniej połowa chorych na niewydolność serca umiera. Jak podkreślają eksperci, konieczne jest wdrożenie rozwiązań, które poprawią te dramatyczne statystyki. W tej chwili wśród punktów krytycznych specjaliści wymieniają m.in. zbyt późne rozpoznanie choroby i brak koordynacji opieki.

- Konieczna jest współpraca w diagnostyce i leczeniu. To pozwoli na zapanowanie nad tą epidemia – mówiła dziś prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, Kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytut Kardiologii UJ CM, na konferencji „Wiedza i innowacyjność w zdrowiu publicznym” zorganizowanej przez Szkołę Główną Handlową. - Pacjent z niewydolnością serca musi mieć zaplanowana opiekę – podkreślała prof. Nessler. Kto powinien ze sobą współpracować? Specjaliści, lekarze POZ, pielęgniarki i pacjenci. Teraz POZ praktycznie nie uczestniczy w leczeniu tych pacjentów. Jak wynika ze statystyk, utworzenie zespołów specjalistycznych zmniejsza śmiertelność i liczbę hospitalizacji o 25 proc. 

- Opieka koordynowana, to nadzieja, że pacjenci z niewydolnością serca będą rzadziej umierać – mówiła prof. Jadwiga Nessler. Zmniejszą się też koszty dla budżetu. Koszty bezpośrednie niewydolności serca rosną co roku o około 7-9 proc. Najwięcej z tej puli Fundusz wydaje na hospitalizacje. Rosną też koszty pośrednie. W sumie wydajemy blisko 6 mld zł na niewydolność serca. 

AS

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz