Prof. M. Banach: 6 instytutów razem z biznesem postawiło na innowacje

25 Września 2017, 11:19

Czy instytuty na co dzień konkurujące ze sobą o publiczne pieniądze mogą ze sobą współpracować? O tym z prof. Maciejem Banachem, pomysłodawcą think-tanku „Innowacje dla Zdrowia” i dyrektorem łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki rozmawia Aleksandra Kurowska.

Na początku września zainaugurowano działalność think-tanku „Innowacje dla Zdrowia”, w którym ma współdziałać m.in. sześć podległych ministerstwu zdrowia instytutów. Skąd pomysł na stworzenie takiej organizacji i jakie są jej główne cele?

Stworzyłem think tank wspólnie z partnerami po to, aby przede wszystkim zacząć działać razem. Odkąd zostałem dyrektorem Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki zauważyłem, że współpraca między instytutami z zakresu ochrony zdrowia właściwie nie istnieje. Zacząłem od współpracy z Centrum Zdrowia Dziecka. Pojechałem wówczas tam z całym gronem dyrektorów, by na różnych poziomach ustalić co możemy robić razem. Współpracujemy też m.in. z prof. Tomaszem Hryniewieckim z Instytutu Kardiologii czy z dr. Tomaszem Maciejewskim, dyrektorem Instytutu Matki i Dziecka. Jednak generalnie wciąż mamy wśród instytutów schemat rodem z lat 80. czy 90. czyli „każdy sobie rzepkę skrobie”. Wiele organizacji zamiast współpracować zamyka się w sobie i stawia na konkurencję, a nie współdziałanie. To dla mnie zupełnie niezrozumiałe, bo razem możemy więcej, a nasze działania będą efektywniejsze.

Zwraca na to uwagę m.in. resort nauki, w którym zresztą był Pan kilka lat temu wiceministrem.

Pracując w Ministerstwie Nauki zauważyłem, że instytuty w większości właściwie nie spełniają swojej roli statutowej, czyli innowacyjnych badań zakończonych wdrożeniami i patentami. Koncentrują się na zwykłej działalności leczniczej. Nasza inicjatywa ma być m.in. odpowiedzią na różne głosy i  wątpliwości obecnego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczące tego czy instytuty powinno się połączyć ze szpitalami klinicznymi bądź uniwersytetami. Jestem zwolennikiem tego, aby zachować dotychczasowy status pod warunkiem jednak, że Instytuty działające w systemie ochrony zdrowia będą wreszcie spełniały swoją rolę dotyczącą prowadzenia zarówno działalności leczniczej i badawczej na najwyższym poziomie. Instytuty powinny być najwyżej referencyjnymi szpitalami i  równocześnie prowadzić działalność naukową, jednak muszą dawać coś z siebie również w zakresie innowacji w ochronie zdrowia z gotowymi produktami, które wzmocnią cały sektor gospodarki.

Patrząc na instytucje zakładające think-tank widać dużą różnorodność. Czy nie utrudni to szukania wspólnej płaszczyzny do współpracy?

Sześć naszych zrzeszonych instytutów łącznie obejmuje wszystkie dziedziny medycyny – od ginekologii i położnictwa, poprzez onkologię, kardiologię, zdrowie publiczne aż po medycynę rodzinną i wsi. Celowo zgromadziliśmy różne specjalności, aby móc działać interdyscyplinarnie a także skutecznie aplikować o granty – zarówno z zagranicy np. z Unii Europejskiej jak i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a także wszystkich innych instytucji finansującej naukę i innowacje.

Pamiętajmy, że dziś nikt nie robi badań dla badań, lecz na końcu powinien być pomysł wdrożeniowy, który może zaistnieć na rynku jako pewien produkt. W radzie programowej mamy m.in. instytucje komercyjne, przedsiębiorców z rynku medycznego i farmaceutycznego, które bardzo sprawnie działają w tym zakresie.

Jakie to mogłyby być produkty? Badania kliniczne czy jakieś technologie medyczne?

Chcemy prowadzić badania w każdym możliwym zakresie, stąd nasi eksperci w ramach think-tanku również specjalizują się w różnych dziedzinach. Przywiązujemy też dużą wagę do udziału w think-tanku właśnie przedsiębiorców. W każdym wniosku grantowym powinno znaleźć się zapewnienie o tym, że pomysł realnie może zostać wdrożony. Dlatego nie chcemy szukać ewentualnie zainteresowanych podmiotów na rynku, lecz skracamy drogę korzystając z doświadczenia firm, których przedstawiciele zasiądą w Radzie Programowej. Już teraz mamy w niej prawie 30 przedsiębiorstw i nie jest to zamknięta liczba. Planujemy regularne spotkania, warsztaty czy burze mózgów. W skład rady wchodzą osoby decyzyjne takie jak prezesi, ich zastępcy czy dyrektorowie, którzy jeśli wyrażą zainteresowanie danym pomysłem, będzie to miało przełożenie na konkretne decyzje.

Chcemy jako think-tank patronować wszystkim badaniom naukowym z ochrony zdrowia mogącym zakończyć się wdrożeniem i tym samym odpowiadać bezpośrednio na potrzeby przedsiębiorców. Inicjatorami innowacji mogą być zarówno naukowcy jak i firmy, które mają określone oczekiwania. Będziemy też reagować na potrzeby artykułowane w projektach Unii Europejskiej, czyli choroby rzadkie i cywilizacyjne czy nowoczesną diagnostykę. Naszym celem jest reagowanie na zmieniające się trendy.

Będziecie więc przygotowywać nowe rozwiązania, a co z już przygotowanymi technologiami? Czy producent będzie mógł się do Was zwrócić by np. przetestować w placówkach o różnych profilach sprzęt diagnostyczny pod kątem ulepszeń czy np. wyposażenie sal operacyjnych?

Tak. To bardzo ważny obszar. Jednym z wymiarów działalności think-tanku będzie tworzenie centrów referencyjnych, czyli czegoś bardzo popularnego za granicą, lecz wciąż nieznanego w Polsce. Centra mają prowadzić transfer wiedzy między placówkami naukowymi a przemysłem. Nowe projekty będą mogły być testowane, a dotychczasowe ulepszane.

Chcemy też pomóc rządowi zwłaszcza Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwu Zdrowia, ale również Ministerstwu Rolnictwa np. w zakresie bezpieczeństwa żywności czy Ministerstwu Cyfryzacji w dziedzinie IT w ochronie zdrowia. W naszych placówkach można m.in. realizować pilotaże w zakresie różnych rozwiązań systemowych dla ochrony zdrowia. Jesteśmy w stałym kontakcie z instytucjami rządowymi, które objęły think-tank patronatem, możemy być dla nich pewnym zapleczem eksperckim.

Jak wyglądały relacje z fundatorami? Ile trwały rozmowy?

Trwało to około półtora roku, gdyż oprócz tej działalności miałem swoje codzienne obowiązki jako dyrektor Instytutu. Prowadziliśmy rozmaite rozmowy o zakresie działań poszczególnych podmiotów i potencjalnych korzyściach płynących ze współpracy. Muszę przyznać, że czasem było to żmudne działanie, ale najważniejsze, że zakończyło się sukcesem. Łatwiej było zorganizować radę programową – biznes odpowiedział natychmiastowo. Muszę także przyznać, że Ministerstwa również w większości dość szybko przyłączyły się do tej inicjatywy.

Czy na sześciu instytutach założycielach się zakończy, czy jesteście otwarci na współpracę z kolejnymi?

Rozmawialiśmy też z pozostałymi instytutami, niektóre może poczuły się pominięte, ale zależało nam na możliwie szybkim uruchomieniu think-tanku. Z kolejnymi będziemy współpracować, jednak ze względów organizacyjnych nie chcieliśmy na początku rozszerzać zanadto listy fundatorów, chcemy to robić stopniowo, wraz z liczbą realizowanych projektów. Jeśli będzie zainteresowanie, nie widzę żadnych przeciwskazań, aby do naszej inicjatywy dołączać nowe podmioty za zgodą rady fundatorów.

Skąd weźmiecie środki na działalność? Patrząc na sprawozdania instytutów, wiele ma straty.

W tej chwili jako think-tank nie mamy przychodu. Te pojawią się m.in. dzięki projektom badawczym czy organizacji kongresu poświęconego innowacjom – w pierwszej połowie przyszłego roku, jaki mamy w planach. Obecnie mamy tylko minimalny kapitał założycielski, który włączyliśmy osobiście jako osoby prywatne – fundatorzy think-tanku.

Współpraca: Grzegorz Kowalczyk

Na zdjęciu wszyscy fundatorzy, rada programowa oraz przedstawiciele ministerstw podczas inauguracji think-tanku. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz