Szpitale o niedzielnym wdrożeniu sieci: jakie szanse a jakie zagrożenia?

29 Września 2017, 14:59

W niedzielę, 1 października wchodzi w życie tzw. sieć szpitali -  sztandarowa reforma Konstantego Radziwiłła i rządu Prawa i Sprawiedliwości. Jakie nadzieje a jednocześnie obawy mają dyrektorzy placówek?

Włączenie do sieci, dające z automatu publiczne finansowanie i to w dużej mierze w formie ryczałtu, bez konieczności udziału w konkursach, zdaniem ministerstwa zdrowia da placówkom medycznym poczucie stabilności. W ramach sieci do sytemu zakwalifikowało się 594 z ponad 900 szpitali, które miały do tej pory kontrakt. Na placówki spoza sieci rozdysponowane zostanie pozostałe ok. 7 proc. środków.

Jak sieć „zadomowi” się w szpitalach?

- Praca nad projektem sieci była długa i ciężka, jego założenia trzeba było wielokrotnie omawiać w atmosferze wojny politycznej. Następnym wyzwaniem jakie przed nami to określenie wraz z nowym rokiem przyszłościowego ryczałtu. Natomiast za kolejne dwa, trzy lata będziemy budować kryteria wejścia do sieci na następy okres. Na zmiany patrzę z optymizmem - mówił jeszcze w Krynicy podczas Forum Zdrowia podsekretarz stanu Piotr Gryza.

- Na razie nie pojawiła się potrzeba zmian, ale na pewno okażę się, że powstały rzeczy niejasno określone. Mamy możliwość weryfikacji sprawności udzielania świadczeń, ich jakości, wysokości ryczałtu oraz ewentualnych nadwykonań. Jeśli będzie taka potrzeba przepisy będą korygowane - zapewniał wiceminister Gryza.

Sieć obaw i nadziei

Jak wskazują zarządzający sieć daje szansę na kompleksowe zaopatrzenie pacjenta, przy gwarancji finansowania. Ostateczna jednak ocena reformy wymaga czasu. I choć spora część dyrektorów jest optymistami, nie brakuje sceptyków. Niestety nadal wielu dyrektorów wraz z wejściem nowego prawa staje przed smutnym wyborem zadłużać placówkę i leczyć versus sprawnie gospodarować, ale mniej sprawnie leczyć. Niestety już teraz można pokusić się o stwierdzenie, że na sieci straciły placówki wysokospecjalistyczne. Powszechne zaniżanie wycen procedur m.in. w kardiologii przyniosło takim miejscom dużo niższe ryczałty.

Stąd zaniepokojona przyszłością swojej placówki jest m.in. Anna Prokop-Staszecka - dyrektor Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła  II. - Cieszę się, że jest sieć szpitali, ale jednocześnie jestem bardzo niepewna, jak damy sobie w niej radę. Miałam nadzieję, że nowe prawo doceni jakość i innowacyjność, że wynagrodzi się nam to, iż jesteśmy ośrodkiem referencyjnym, że posiadamy Centrum Chorób Rzadkich, tak się jednak nie stało. Szpital nie otrzymał także pełnej kwoty za nadwykonania, w przeciwieństwie chociażby do Mazowsza, co pogłębia zalęgłości. Jak tłumaczy dyrektor, szpitala może być nie stać na przyjmowanie pacjentów powikłanych. Szpital ma pięć klinik kardiologicznych i największy potencjał kardiologiczny. - Przyjmujemy ciężkich pacjentów z zakażeniami szpitalnymi, od 1 października może tego zabraknąć - z niepokojem mówi A. Prokop-Staszecka.

Bezpieczeństwo jakie daje sieć docenia Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach Ochojcu. „Wchodząc do sieci jako szpital ogólnopolski, zyskaliśmy pewien komfort wynikający ze stabilności finansowania, który umożliwi długookresowe planowanie w zakresie inwestycji, rozwoju i polityki kadrowej. Ostateczna kwota ryczałtu, którą podpisaliśmy 11 września br., jest dla nas zadowalająca (w odniesieniu do poprzednich dwóch lat) i jest wyższa od pierwotnie zaproponowanej przez NFZ.  Podkreślić jednak należy, że wysokość przychodów (IV kwartał bieżącego roku) uzyskanych w ramach umowy z NFZ wynikająca z ryczałtu stanowi 65% ogólnej kwoty przychodu. Na pozostałą jego część składają się między innymi świadczenia odrębnie finansowane (leczenie zawału serca, endoprotezoplastyki, procedury wysokospecjalistyczne, DILO i inne), a także świadczenia podlegające dotychczasowym zasadom kontraktowania - konkurs ofert, np. rehabilitacja ambulatoryjna. Co do zasady, z perspektywy szpitala ogólnopolskiego zmiany wynikające z wprowadzenia systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki oceniam pozytywnie.” - przekazuje dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego.

- Jesteśmy w sieci i z tego jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ daje nam to pewność utrzymania się przez cztery lata - uważa także Elżbieta Malec, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Ostrowi Mazowieckiej. I dodaje - Trudno jednak w tej chwili powiedzieć, czy otrzymany ryczałt jest wystarczający, dlatego, że w między czasie weszła w życie ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. W związku z tym cały czas obliczamy i sprawdzamy czy zmieścimy się w przekazanej kwocie, bo jest jedna pula, która na wszystko musi wystarczyć. Zobaczymy co przyniesie pierwszy kwartał. Mam nadzieję, że będzie dobrze, ale wiadomo jak każda nowa rzecz, także i ta budzi pewne niepokoje. Mam nadzieję, że dla pacjentów będzie lepiej, będzie ciągłość opieki oraz kontynuacja opieki poszpitalnej. Mamy własny POZ, poradnie specjalistyczne, dlatego jesteśmy w dobrej sytuacji. Konsultacje, które są niezbędne dla poszczególnych interwencji medycznych mamy na miejscu. Założenia są dobre, czas pokaże - komentuje dla Polityki Zdrowotnej dyrektor SPZZOZ w Ostrowi Mazowieckiej.

Najwięcej wątpliwości nadal budzi nocna i świąteczna opieka

Przymusu organizacji nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej nie popiera Anna Prokop-Staszecka. - Jesteśmy szpitalem specjalistycznym. Kojarzenie takiej placówki z nocną i świąteczną opiekę to nietrafiony pomysł. Od 1 w października do naszego szpitala będą mogli zgłosić się wszyscy, ale wtedy nasz szpital najpewniej straci renomę, którą budowaliśmy przez 20 lat.

Dyrektor obawia się także o los ciężko chorych pacjentów. Wraz nadejściem października zamiast wyłącznie ich, zaopatrzyć troską, konieczne będzie przyjmowanie pacjentów z drobnymi, nie zagrażającymi życiu schorzeniami. Jawi się zupełnie inny wizerunek placówki. - Do tej pory zgłoszenie się pacjenta do szpitala było ostatecznością - uważa.

- Warto zwrócić uwagę, że lekarze na poczet tej reformy nic nie otrzymali. Lekarz nie odejdzie od łóżka, on po prostu porzuci pracę - martwi się dyrektor krakowskiego szpitala, choć w rozmowie z Polityką Zdrowotną podkreśla, iż pokłada w reformie nadzieje.

Organizacja nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej wymagała od dyrektorów zapewnienia odpowiednich warunków lokalowych czy zasobów kadrowych, co przy obecnych brakach personelu i roszczeniach finansowych, części zarządzających sprawiło nie lada kłopot. Wątpliwości co do takiej opieki wyraziła także Krystyna Zaleska, dyrektor Szpitala Miejskiego w Toruniu. 

Sieć wyzwaniem dla zarządzających

- Wraz z wdrożeniem sieci powinniśmy dostrzegać szansę na polepszenia sytuacji szpitali. W momencie, gdy nie będzie już konkursów sieć jest elementem integracji szpitala. To szansa dla dyrektora placówki, który będzie miał większą możliwość efektywnego zarządzania. To także szansa dla odważnych zarządzających - uważa Jarosław Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali.

„Znając budżet na kolejne lata możemy zaplanować najistotniejsze z punktu widzenia funkcjonowania szpitala sukcesywne odnawianie infrastruktury, zakupy sprzętu i wyposażenia oraz realizowania innych inwestycji niezbędnych dla spełnienia wymogów płatnika. Ponadto istotną, a dla nas korzystną zmianą jest możliwość alokacji środków pomiędzy oddziałami. Nie sposób również nie wspomnieć, że niezależnie od wprowadzenia systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej, na ostateczny wynik finansowy szpitala za 2017 rok negatywny wpływ będą miały wprowadzone wcześniej przeceny poszczególnych procedur (kardiologia, chirurgia naczyniowa, ortopedia)” - zauważa Klaudia Rogowska.

Dyrektor GCM  wyraziła także nadzieję, że spełnią się zapowiedzi resortu zdrowia i w przyszłych okresach rozliczeniowych uwzględnione zostaną kryteria jakościowe oraz kompleksowość i koordynacja udzielanych świadczeń.

Anna Grela

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz