Balicki, Zembala i Arłukowicz - jak komentują decyzje rezydentów i rządu?

31 Października 2017, 12:37 Ministerstwo Zdrowia

O ocenę planów i działań pracowników medycznych i rządu poprosiliśmy trzech byłych ministrów zdrowia. Co sądzą o 6 proc. PKB na zdrowie w 2025 r.? Gdzie ich zdaniem powinien być prowadzony dialog, w kluczowych dla zdrowia kwestiach?

Marek Balicki, minister zdrowia w rządzie SLD-UP-PSL (a potem SLD-UP)

Są dwie grupy postulatów. Pierwsze są o charakterze ogólnym, politycznym i dotyczą zwiększenia finansowania ochrony zdrowia, skrócenia kolejek do świadczeń, zmniejszenia biurokracji. Właściwym miejscem do rozmów w tej sprawie jest Rada Dialogu Społecznego. Nakłady na zdrowie to nie jest kwestia wyłącznie pracowników medycznych, ale całego społeczeństwa i RDS właśnie takimi sprawami się zajmuje.

Jeśli chodzi o postulaty szybszego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia to przede wszystkim musimy pamiętać, że przyjęte zapisy muszą być realne. Wydaje się, że tempo wzrostu nakładów publicznych jakie zapowiedział rząd, bo na razie projektu ustawy nie można zobaczyć, jest rozsądne. Dotąd w ogóle nie było takiego wzrostu zagwarantowanego, a publiczne wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 4,5-4,7 proc. PKB od ćwierć wieku. Więc jeżeli udałoby się je podnieść do 6 proc. do 2025 r. to byłby to już niewątpliwy sukces. Ale potem, w kolejnych latach trzeba będzie i tak nadal zwiększać wydatki, ponieważ poziom 6 proc. jest niewystarczający.

Jeżeli zaś chodzi drugą grupę postulatów, czyli te dotyczące warunków pracy i wynagrodzeń w placówkach medycznych, miejscem rozmów powinno być ministerstwo zdrowia. 

 

Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia w rządzie PO-PSL

Można było sądzić, że głodówka jest już najostrzejszą formą protestu, na którą młodzi lekarze mogli się zdecydować, żeby zwrócić uwagę rządu na fatalną sytuację ochrony zdrowia w Polsce. Okazało się jednak, że to nie działa na rządzących. Młodych medyków spotykały za to szykany i upokorzenia. Obawiam się oczywiście o to, jak ten protest odbije się na pacjentach, ale rozumiem decyzję Porozumienia Zawodów Medycznych. I nie chodzi tylko o to, że nie doszło do porozumienia w sprawie postulatów, ale również o to, że rząd, który deklarował, że będzie się wsłuchiwał w głos Polaków, zupełnie zignorował postulaty młodych lekarzy. W tym samym czasie, gdy głodują rezydenci, rząd buduje strzelnice w każdej gminie i podwyższa finansowanie dla IPN. To już nie jest lekceważenie pracowników służby zdrowia. To lekceważenie pacjentów.

 

Marian Zembala, minister zdrowia w rządzie PO-PSL

Kompromis jest konieczny. Aby go osiągnąć wszystkie strony muszą się trochę cofnąć, żeby mając wolę porozumienia to porozumienie wypracować i osiągnąć. Najbardziej bowiem to porozumienie jest potrzebne leczonym, a więc pacjentom ale służy również leczącym i odpowiedzialnym za leczenie.

Również argument, że dodatkowe pieniądze na system ochrony zdrowia zostaną zmarnowane jest bardzo nietrafiony i zadziwia powierzchownością. Dziś dzięki funduszom przekazywanym na zdrowie możemy ratować, pokonywać chorobę nowotworową, serca, naczyń i każdą inną u dorosłych i dzieci, których jeszcze kilka lat temu nie mogliśmy uratować. Musimy mieć tego świadomość. Ratujemy pacjentom życie dzięki nowoczesnemu sprzętowi i nowym technologiom. Za to wszystko trzeba jednak zapłacić więcej. Nie możemy powoływać się na inne kraje – na Holandię i Skandynawię, biorąc z nich tylko część funkcjonujących rozwiązań, a ignorować doubezpieczenia, możliwość dodatkowych opłat w szpitalach publicznych, dla zarabiających lepiej. A wielkość składki na zdrowie jedna z najniższych w Europie i nie zmieniana od tylu lat.

Jako Prezydent Europejskiego Towarzystwa Chirurgii Serca i Torakochirurgii przekazuję stanowisko prezentowane na specjalnych sesjach kongresu przed dwoma tygodniami w Wiedniu, gdzie w opinii rezydentów specjalności zabiegowych z całego świata system 48 godzinny jest bardzo ryzykowny i nie gwarantuje wystarczającego wyszkolenia. Pozostaje wydłużyć lub zintensyfikować szkolenie. Szukajmy kompromisu. Róbmy to naśladując te kraje, które są prze nami  i sprawdzone tamże rozwiązania. My lekarze musimy się różnić w metodach protestu od tych, którzy wysypują zborze na tory, niszczą ogrodzenia i budynki, zakłócają spokój i pozostawiają chorych bez opieki. My lekarze, personel medyczny zostaliśmy powołani do służenia i do pomocy pacjentom. To jest nobilitacja tego zawodu.

AK, AS 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz