Zdrowie w Sejmie - posłowie podsumowują kadencję

06 Października 2015, 18:05

Ustawa refundacyjna, pakiet onkologiczny, finansowanie in vitro, ustawa o zdrowiu publicznym, ustawa o zawodzie fizjoterapeuty – te m.in. akty prawne uchwalił Sejm w mijającej kadencji.  Ogółem do Sejmowej Komisji Zdrowia wpłynęło 67 projektów ustaw, z czego 44 zostało uchwalonych i podpisanych przez Prezydenta RP. Czy te prace zmieniły system opieki zdrowotnej na lepsze? Opinia w tej materii zależy od… punktu siedzenia

Premier Ewa Kopacz chwaliła się przy okazji otwarcia nowego szpitala pediatrycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, że jej rząd miał odwagę podejmować niepopularne decyzje, do których zaliczyła doprowadzenie do finansowania procedur in vitro w drodze ustawy o leczeniu niepłodności.

Jako że ta metoda lecznicza budzi światopoglądowe kontrowersje, politycy opozycji z prawej strony są przeciwnego zdania; wystarczy wspomnieć, że opozycja usiłowała zablokować prace nad projektem, zgłaszając do niego ponad 100 poprawek. Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia Czesław Hoc (PiS) ocenia tę ustawę jako „medialną”, niewiele wnoszącą do zmiany systemu opieki zdrowotnej.

W całej debacie wokół in vitro umyka jednak fakt, że jednym z bardzo istotnych elementów w ustawie o leczeniu niepłodności są zapisy pochodzące z prawa unijnego dotyczące bezwzględnych norm jakości i bezpiecznego oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania i dystrybucji tkanek oraz komórek, łącznie z obowiązkiem kodowania i monitorowania drogi tkanek i komórek.

Polska miała te przepisy wdrożyć… w 2007 roku; tuż przed uchwaleniem ustawy Komisja Europejska wszczęła postępowanie w tej sprawie, którego zakończenie groziło Polsce surowymi karami.

W minionej kadencji posłowie najczęściej pracowali nad nowelizacjami istniejących ustaw. Pakiet onkologiczny – choć był to akt prawny najszerzej bodaj znany opinii publicznej – był nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

I znowu: rząd chwali się, że dzięki tej zmianie dostęp do leczenia onkologicznego jest nielimitowany i coraz więcej potrzebujących pacjentów wchodzi na ścieżkę szybkiej diagnozy. Ci, którzy ustawę stosują, czyli ośrodki onkologiczne i pacjenci – twierdzą, że jest dostęp do tego leczenia jest nadmiernie obwarowany szczegółowymi przepisami biurokratycznymi (skarżą się na przykład na obowiązek wypełnienia zbyt wielu pól w karcie diagnostyki i leczenia onkologicznego, czy na to, że drobny błąd w sprawozdawaniu świadczeń powoduje wstrzymanie płatności przez Narodowy Fundusz Zdrowia).

- Przewidywaliśmy, że ta ustawa niewiele zmieni, jeśli chodzi o opiekę nad pacjentami. Nadal są kolejki, nadal jest kłopot z dostępem do leczenia, zmieniło się jedno: biurokracja jest jeszcze większa – mówi Czesław Hoc.

O ile o pakiecie onkologicznym wszyscy chyba słyszeli, to tylko grupa najbliżej zainteresowanych tematem wie, że wraz z pakietem weszły w życie przepisy mające na celu koordynację inwestycji w ochronie zdrowia – tzw. mapy potrzeb zdrowotnych, a cały system zarządzania ochroną zdrowia scentralizowano.

Minister zdrowia otrzymał na mocy tych przepisów duże kompetencje w tym względzie: przejął pełną kontrolę nad NFZ poprzez powoływanie i odwoływanie prezesa Funduszu i jego zastępców (wcześniej było to zadanie premiera na wniosek ministra) oraz poprzez powoływanie i odwoływanie także dyrektorów oraz członków rad oddziałów wojewódzkich NFZ (wcześniej było to zadanie prezesa NFZ oraz – jeśli chodzi o rady – sejmików wojewódzkich).

Mapy potrzeb zdrowotnych, sporządzane na okres kilku lat przez poszczególne województwa i zatwierdzane przez ministra zdrowia, mają na celu ukrócenie praktyki niekontrolowanych inwestycji w ochronie zdrowia. Prywatny czy publiczny inwestor, po zatwierdzeniu map, nadal będzie miał wolną wolę, jeśli chodzi o wybudowanie nowego szpitala czy ośrodka radioterapeutycznego, ale jego działalność będzie mogła być finansowana ze środków publicznych tylko wtedy, gdy opinia wojewody o celowości utworzenia takiej placówki, wydana w formie decyzji administracyjnej ważnej przez trzy lata, będzie pozytywna. W przeciwnym razie - z mocy ustawy oferta takiego świadczeniodawcy zostanie odrzucona w konkursie ofert organizowanym przez NFZ.

Dotychczas praktyka była taka, że ktoś inwestował pieniądze, nie bacząc, że na danym terenie pacjenci mają zapewnioną opiekę ośrodka o tej specjalizacji, a następnie występował o kontrakt z NFZ, używając czasem nacisku nie najlepiej zorientowanych mediów.

Ustawą, obliczoną chyba na sukces przedwyborczy, miała być ustawa o zdrowiu publicznym. PiS jednak oprotestował tę sukces. - Stworzono barokową strukturę, której wartość jest dyskusyjna – mówił podczas debaty sejmowej Tadeusz Dziuba z tej partii.

Struktura jest rzeczywiście raczej rozbudowana. Na mocy ustawy powołana zostanie Rada do Spraw Zdrowia Publicznego – organ opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia, w którego skład wejść mają m.in. przedstawiciele prezydenta, ministrów, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, samorządu terytorialnego, PAN, NFZ, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, NIZP - PZH, GIS, a także samorządów zawodowych lekarzy i pielęgniarek. Powołany też będzie pełnomocnik ds. zdrowia publicznego, który ma opracowywać Narodowy Plan Zdrowia.

Czesław Czechyra (PO) uważa, że jedną z najważniejszych ustaw, nad jaką pracowała Sejmowa Komisja Zdrowia, była ta, dzięki której możliwe jest rozszerzenie – po latach - kalendarza szczepień i przeniesienie finansowania tych świadczeń do budżetu NFZ (do tej pory szczepionki finansował budżet państwa).

- Ta zmiana będzie dotyczyć nie tylko kolejnych roczników dzieci, ale i ich bliskich. Dzięki szczepieniu przeciwko pneumokokom wszystkich dzieci w pierwszym roku życia, wkrótce uzyskamy odporność populacyjną, a to oznacza, że wielu ludzi przestanie chorować i umierać z powodu zapalenia płuc. Innymi słowy: ta ustawa wpłynie pozytywnie na kondycję zdrowotną całego społeczeństwa – mówi.

Poseł Andrzej Chmielowski (SLD), który negatywnie ocenia pracę Komisji Zdrowia, zadowolony jest natomiast z ustawy o zawodzie fizjoterapeuty.

- Ta ustawa łamie monopol jednej grupy zawodowej. Magistrzy fizjoterapii to wysoce wykwalifikowani fachowcy, którzy wreszcie uzyskają podmiotowość – mówi.

I podkreśla, że zadaniem na najbliższy czas – na pewno już w następnej kadencji – będzie uregulowanie innych zawodów medycznych.

Ciekawe jest to, że wszyscy posłowie narzekają na styl pracy komisji. Jak jeden mąż twierdzą, że było zbyt dużo politycznych przepychanek, a zbyt mało namysłu i dyskusji na argumenty mające solidne podstawy.

Justyna Wojteczek

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz