M. Tombarkiewicz: Łączenie dyżurów to nie nowość

10 Stycznia 2018, 11:54

Są utrudnienia dla pacjentów, nie neguje tego – przyznał dziś w Sejmie wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz pytany przez opozycję o konsekwencje dla pacjentów przedłużającego się protestu lekarzy. – Natomiast nie jest to sytuacja chaosu dla całego systemu ochrony zdrowia – dodał i wyjaśnił, że propozycja MZ polegającą na umożliwieniu łączenia dyżurów jest już od dawna praktykowana przez NFZ. 

- Nie chciałbym, żeby z ław sejmowych padały pytania, które mogą pobudzać niepokój pacjentów. Ten system jest w dalszym ciągu bezpieczny. Wszyscy mówią o tym, że mamy za mało lekarzy, ale jakoś nikt nie mówi, że mamy największy współczynnik łóżek szpitalnych w całej Europie - podkreślił wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz.

Jakie zmiany w ustawie o zawodzie lekarza?

- Jesteśmy tuż przed przekazaniem do konsultacji społecznych ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, która została wypracowana także ze środowiskiem lekarzy. Są tam między innymi zapisy o elastycznym, ogólnokrajowym systemie zapisów na etaty rezydenckie. Będzie można składać wnioski na trzy specjalizacje w 16 województwach. To da ogromne możliwości i gwarancję wykorzystania każdego etatu rezydenckiego - mówił w Sejmie wiceminister zdrowia.

Łączenie dyżurów to nie nowość

- To nad czym pracujemy to świeże rozporządzenia dotyczące świadczeń gwarantowanych w zakresie lecznictwa szpitalnego, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i rozporządzenie o ogólnych warunkach umów. Chodzi o uelastycznienie zatrudnienia bez zagrożenia dla pacjentów. Musimy też jasno powiedzieć, że w wymogach zarządzeń prezesa NFZ możliwość łączenia dyżurów istniała już od wielu lat. My to teraz przenosimy do rozporządzeń ministra zdrowia, które maja ułatwić zarządzanie szpitalem. 

AS

Źródło: Sejm

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

rezydent Środa, 10 Stycznia 2018, 12:31
a ja bym sie zapytal kiedy wprowadzona bedzie rozdzielnosc pracy w panstwowej i prywatnej sluzbie zdrowia, jak to sie sie dzieje ze tzw tuzy polskiej medycyny spokojnie lacza etaty na Uniwersytetach z praca w prywatnych podmiotach, dlaczego ci ktorzy lecza pacjentow prywatnie w ramach swojej praktyki, wykorzystujac sprzet w "panstwowych" placowkach- nie ponosza zadnych kosztow na rzecz szpitala tego tytulu.przykladow mozna mnozyc,, ryba psuje sie od glowy - moze wprowadzic nalezy zasade konkurencji ubezpieczen i rozdzielnosci albo wlasna dzaialnosc albo w ramach systemu panstwowego.