Narodowy Instytut Onkologii: co z konkretami?

17 Stycznia 2018, 14:43

W swoim exspose premier Mateusz Morawiecki zapowiedział konieczność utworzenia Narodowego Centrum Onkologii, zawtórował mu prezydent i ogłosił, że złoży projekt strategii walki z rakiem. I na zapowiedziach na razie się skończyło. Na razie w tegorocznym budżecie nie zarezerwowano też środków na tę inwestycję. Eksperci są zdania, że utworzenie centralnej placówki badawczej i koordynującej leczenie jest uzasadnione i… nienowe. 

Niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, bo już w grudniu 1924 r. ogłoszono pierwszy  Narodowy Program Walki z Rakiem,  w którym sformułowano trzy główne zadania do  realizacji: rozwój badań klinicznych i epidemiologicznych , edukację zdrowotną i tworzenie  placówek dla chorych na nowotwory, w tym Instytutu Radowego w Warszawie.

Polska po odzyskaniu niepodległości rozpoczęła walkę z rakiem

Staraniem Marii Skłodowskiej-Curie i ofiarności rodaków i polonii amerykańskiej Instytut Radowy został otwarty w 1932 roku. Odbudowano go po wojnie. Wtedy rozpoczęto też tworzenie sieci onkologicznej na terenie całego kraju. W 1950 r. doprowadzono do obowiązkowego zgłaszania zachorowań na  nowotwory do Centralnego Rejestru Nowotworów  w Instytucie Onkologii, który powstał z przekształcenia Instytutu Radowego w Warszawie oraz  dołączenia do jego struktur w 1950 roku Państwowego Instytutu Przeciwrakowego w Gliwicach  i w 1951 roku Oddziału krakowskiego. I tak do połowy lat 70. XX wieku utworzono  podstawowe ogniwa sieci onkologicznej w Polsce. W 1974 roku prezydium rządu podjęło uchwałę w sprawie kompleksowego programu zwalczania chorób nowotworowych w latach 1976–1990. Pełnoprofilowy ośrodek onkologiczny uznano za optymalny  w walce z rakiem, a budowę takiego wiodącego  ośrodka w postaci Centrum Onkologii na Ursynowie za najważniejszą inwestycję programu. Jego  koordynację powierzono Instytutowi Onkologii. W latach 90. doszło do zahamowania rozwoju polskiej  onkologii, niemożliwym  stało się osiągnięcie celu głównego trzeciego programu  walki z rakiem, jakim było zwiększenie 5-letniej  przeżywalności u chorych na nowotwory do 50 proc. po  1990 roku. Cel ten osiągnęła większość krajów Unii  Europejskiej, a w naszym kraju odsetek zatrzymał  się na poziomie około 40–proc. i dziś Polska zajmuje pod  tym względem jedno z ostatnich  miejsc w Europie. 1 stycznia 2016 roku miał być pierwszym dniem funkcjonowania Narodowego Instytutu Onkologii i Hematologii im. Marii Skłodowskiej-Curie powstałego z połączenia Centrum  Onkologii — Instytutu z Instytutem Hematologii i Transfuzjologii. Projekt  rozporządzenia Rady Ministrów w tej sprawie został opublikowany przez  Rządowe Centrum Legislacji i po konsultacjach publicznych, przeprowadzonych w dniach  13–20 października 2015 roku, został przekazany przez ministra zdrowia do Stałego Komitetu  Rady Ministrów w celu podpisania projektu rozporządzenia przez Prezesa Rady Ministrów.  Bez podania przyczyny proces legislacyjny został nagle wstrzymany, a główny orędownik projektu, prof. Krzysztof Warzocha został odwołany ze stanowiska dyrektora warszawskiego Centrum Onkologii (jeszcze przez ministra M. Zembalę z PO), a kilka miesięcy później także z funkcji szefa Instytutu Hematologii i Transfuzjologii (już przez obecnego ministra zdrowia K. Radziwiłła). Do pomysłu wrócił obecny premier Mateusz Morawiecki, który konieczność utworzenia NIO zapowiedział w swoim expose. I na tym na razie zakończył. Nadal nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytanie, co dalej ze złożoną deklaracją. Podobnie Andrzej Duda, który zapowiedział złożenie prezydenckiego projektu strategii walki z rakiem, poprzestał na razie na pozbawionej szczegółów deklaracji.

Prof. Warzocha odzyskał nadzieję

- Cieszę się zainteresowaniem tematem Narodowego Instytutu i sieci szpitali onkologicznych, a zwłaszcza przywołania w tym kontekście moich wieloletnich starań w przedmiocie sprawy. Na szczęście, poczyniłem w przeszłości na tę okoliczność szereg publikacji naukowo-publicystycznych, którymi chętnie się podzielę. Moje poglądy, zwłaszcza dotyczące roli Narodowego Instytutu, sieci onkologicznej i Krajowej Rady ds. Onkologii nie zmieniły się od tego czasu, a tym bardziej, nie straciły na znaczeniu i są wciąż aktualne – mówi Polityce Zdrowotnej autor pomysłu, prof. Krzysztof Warzocha. – Podczas wywiadu w mediach, w maju 2015 r. mówiłem, że w związku z potrzebą  efektywnego wydawania środków we współpracy wielu jednostek uczestniczących w procesie diagnozowania i leczenia chorych na nowotwory, konieczne jest opublikowanie, w formie  komunikatu bądź obwieszczenia ministra zdrowia, algorytmów diagnostyczno-leczniczych, jako obowiązujących w tych  placówkach. Oczywiście, ogromną rolę odgrywa edukacja społeczeństwa, profilaktyka pierwotna i wtórna. Wszystkie składają  się na strategię walki z nowotworami, a pakiet onkologiczny  czy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych  są tylko jej elementami. Dalsze prace nad tymi rozwiązaniami  systemowymi  powinny  przebiegać  równolegle  oraz  być  ze  sobą spójne i komplementarne. Ich koordynacją powinien zająć się Narodowy Instytut , a nadzorem  Krajowa Rada ds. Onkologii i oczywiście minister zdrowia – przypomina Warzocha.

Eksperci komentują

Powołanie Narodowego Instytutu Onkologii o statusie Państwowego Instytutu Badawczego, zapowiedziane w sejmowym exposé przez premiera Mateusza Morawieckiego, jest postulowane przez polskie środowisko onkologiczne od kilku lat – mówi nam prof. Jacek Fijuth, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. - Pomimo niewątpliwego, stałego postępu w zakresie diagnostyki i leczenia chorych na nowotwory w naszym kraju, przeżycia 5-letnie wciąż niekorzystnie odbiegają o kilkanaście punktów procentowych od wyników uzyskiwanych w najbardziej rozwiniętych krajach UE. W opinii ekspertów, do najważniejszych czynników mających wpływ na uzyskiwane wyniki leczenia należą przede wszystkim: właściwa organizacja systemu opieki onkologicznej poprzez zapewnienie kompleksowej i skoordynowanej opieki medycznej, zgodnej z opracowaną strategią leczenia wielodyscyplinarnego, efektywne wykorzystanie zasobów, realizację populacyjnych programów badań przesiewowych o wysokiej zgłaszalności, powszechny system monitorowania skuteczności leczenia a także prowadzenie krajowego rejestru zachorowań na nowotwory, gromadzącego dodatkowo dane na temat stopnia zaawansowania choroby, zastosowanych metod terapii, wskaźników przeżywalności i jakości leczenia. Z powyższych względów powołanie instytucji koordynującej funkcjonowanie krajowej sieci onkologicznej jest słuszną koncepcją, opartą na sprawdzonych wzorach rozwiązań amerykańskich. Narodowy Instytut Onkologii, oprócz powyżej wymienionych zadań powinien zajmować się prowadzeniem działalności naukowej w zakresie badań podstawowych i translacyjnych w onkologii. Powinien także, we współdziałaniu z CMKP, zajmować się koordynacją podyplomowego szkolenia specjalistycznego przez placówki o najwyższym poziomie referencyjności. NIO, wraz z naukowymi towarzystwami onkologicznymi powinien być ośrodkiem koordynującym cykliczne opracowania ogólnopolskich rekomendacji diagnostyczno-terapeutycznych, obowiązujących świadczeniodawców publicznych. Powinien inicjować ogólnokrajowe działania w zakresie profilaktyki pierwotnej nowotworów i edukacji onkologicznej polskiego społeczeństwa. Realizacja zadań poza klinicznych, przede wszystkim inicjatyw legislacyjnych i administracyjnych, powinna być ściśle skoordynowana z działalnością Krajowej Rady ds. Onkologii i Ogólnopolskiego Zrzeszenia Publicznych Centrów i Instytutów Onkologicznych – wyjaśnia Fijuth.

I jak zapewnia, inicjatywę prezydenta RP w zakresie specjalnej strategii działań antynowotworowych ZG PTO przyjmuje z uznaniem i nadzieją. Przypomina przy tym, że przedstawiciele Towarzystwa osobiście przedstawili już wcześniej prezydentowi główne problemy polskiej onkologii i wręczyli „Strategię Walki z Rakiem w Polsce 2015-2024”, który jest ich sztandarowym dokumentem. Odbyli także kilka spotkań z członkami Krajowej Rady Rozwoju i urzędnikami Kancelarii Prezydenta. - Mamy nadzieję, czego podstawą jest chociażby inicjatywa pana prezydenta, że wsłuchanie się w głosy ekspertów zaowocuje dobrymi dla polskiej onkologii rozwiązaniami legislacyjnymi – dodaje przewodniczący PTO.

A może to tylko zmiana nazwy?

- Trudno mi odpowiedzieć na te pytania, ponieważ nie znam szczegółów obu koncepcji. Liczę, że oba projekty będą przedstawione Krajowej Radzie ds. Onkologii, która jest organem doradczym ministra zdrowia – ma wątpliowści prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zarządu Polskiej Ligii Walki z Rakiem. - Z informacji dostępnej w mediach wiem tylko, że planowany Narodowy Instytut Onkologii ma podlegać bezpośrednio ministrowi zdrowia, zajmować się kompleksowo rozpoznawaniem i leczeniem nowotworów, kształceniem podyplomowym i badaniami naukowymi. Wszystkie te cechy posiada obecnie Instytut Onkologii, więc byłaby to tylko zmiana nazwy. Jeśli jednak instytucja ta miałaby dodatkowo pełnić w systemie funkcje koordynacyjne, regulacyjne czy kontrolne, należy bezwzględnie zapewnić zasadę braku konfliktu interesu. Instytucja taka nie mogłaby bowiem równocześnie sprawować wspomnianych ról i być ich podmiotem. Podobna sytuacja dotyczy koordynacji działań na szczeblu wojewódzkim. Jeśli instytucje sprawujące tę funkcję miałyby koordynować zarówno swoją działalność, jak i innych, często konkurujących z nią podmiotów, a więc mieć w stosunku do nich nadrzędną pozycję, naruszona byłaby obowiązująca w Polsce zasada uczciwej konkurencji – wyjaśnia Jassem. Dalej zaznacza w rozmowie z Polityką Zdrowotną, że stworzenie sieci szpitali onkologicznych przyjmuje z zainteresowaniem i przypomina, że  podobna struktura istnieje w USA i spełnia tam bardzo istotną rolę w podnoszeniu jakości opieki onkologicznej, realizacji wspólnych projektów naukowych czy wyznaczaniu standardów opieki – dodaje.

Sieć nie może zapominać o szpitalach uniwersyteckich

- Niepokoją mnie jedynie sygnały, mam nadzieję, że nieprawdziwe, że w sieci tej nie przewiduje się udziału jednostek akademickich. Szpitale uniwersyteckie stanowią istotny, a w niektórych dziedzinach dominujący element opieki onkologicznej w Polsce, mają najnowocześniejszą infrastrukturę diagnostyczno-leczniczą oraz specjalistów o najwyższych kwalifikacjach zawodowych – opisuje Jassem. -  Szpitale te stwarzają także najlepszą możliwość wielodyscyplinarnego leczenia zarówno choroby nowotworowej, jak i często towarzyszących jej innych schorzeń.  Niezależnie od tego jednostki akademickie stanowią podstawową bazę w badaniach naukowych nad rakiem oraz z założenia prowadzą działalność dydaktyczną. Ich ewentualne wyłączenie z sieci znacznie ograniczyłoby jej potencjał leczniczy i naukowy oraz stworzyło ryzyko środowiskowych konfliktów – zgłasza obawy szef KiKOiR GUM.

Pacjenci wesprą hasło, gdy stanie się projektem

- Uważamy, że należy wspierać tę inicjatywę. Inwestycja w tego typu przedsięwzięcia jest niepewna i odległa, ale idea jak najbardziej właściwa. Wiemy, że nie było czasu na przedstawienie niuansów rozwiązania, ale warto to rozważyć. Rozwinięcie bazy naukowej, wykorzystanie infrastruktury naukowej ośrodków onkologicznych prowadzących badania kliniczne mogą przynieść wiele korzyści. Czekamy na szczegółowe rozwiązania – zaznacza Joanna Rokoszewska-Lojko, dyrektor zarządzający Fundacji „Rak’n’Roll. Wygraj Życie!”. I rekomenduje: Nie należy jednak zbyt rygorystycznie podchodzić do idei "nowe leki na raka". Musimy budować swój potencjał naukowy krok po kroku. W naszej opinii pierwszym etapem powinno być np. poszukiwanie skutecznego zastosowania dzisiaj stosowanych leków onkologicznych w innych wskazaniach. To pozwoliłoby budować konkurencyjność na rynkach, jak również wypracować odpowiednie modele organizacyjne. Obecnie powstające leki są wynikiem prac nie tylko biologów i chemików, lecz również biotechnologów, informatyków i matematyków, którzy muszą stopniowo nabywać nowych kompetencji.

Słowo się rzekło, a gdzie kobyłka?

Próbowaliśmy dotrzeć do twórców tych deklaracji. Ani premier, ani prezydent nie udzielili nam odpowiedzi, która wyjaśniłaby, czy te zacne i szlachetne, acz odgrzewane projekty powstaną z potrzeby serca i troski państwa o pacjentów, czy staną się kolejnym rimejkiem o znaczeniu jedynie politycznym. W biurze prasowym KPRM uzyskaliśmy zapewnienie, że odpowiednie działy przygotowują dla nas odpowiedź na miarę szytą, ale sprawa „jest trudna i skomplikowana”, więc musimy uzbroić się w cierpliwość. W centrali resortu jest podobnie, odwołany minister nie zdążył nam odpowiedzieć, czy od prezydenta i premiera dostał jakiekolwiek dyspozycje, by cokolwiek przygotować na kiedykolwiek, a nowy minister jeszcze dobrze nie rozsiadł się w swoim gabinecie. Wiemy jednak, i to jest pewniak, że w ogłoszonych Priorytetach Ministerstwa Zdrowia na liście znalazły się nowotwory, a projekt trafił do społecznych konsultacji.

Janusz Maciejowski

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Konopiafarmacja Czwartek, 18 Stycznia 2018, 12:50
Konopie to jedyne rośliny zawierające kannabinoidy – związki mające swoje odpowiedniki w strukturze komórkowej ludzkiego mózgu. Regularne przyjmowanie CBD w różnych postaciach u
Korzyści płynące ze stosowanie CBD wydają się być niemal nieograniczone. Można zaobserwować że każdego dnia ktoś nowy z całkiem inną chorobą jest zapisany na listę leczenia przy pomocy CBD.Pierwszą chorobą w której zastosowano leczenie przy pomocy CBD był zespół Draveta. Jest to choroba z grupy padaczek dziecięcych i należy do lekoopornych. Ilość napadów padaczkowych w ciągu dnia sięga nawet do kilkuset. Podczas ankiety przeprowadzanej w USA przez wydział neurologii z Uniwersytetu w Satanford, zanotowano że aż 84% badanych zauważyło że napady padaczkowe zmniejszyły się, a wśród 11% ustąpiły one całkiem, gdy używali medycznej marihuany ze zwiększoną zawartością CBD. CBD działa przeciwnie do THC i mógłby być wykorzystywany jako lek antypsychotyczny, w leczeniu schizofrenii i innych chorób psychicznych. Pierwsze testy na niewielkich grupach pacjentów potwierdzają jego skuteczność. W psychiatrii również zyskuje popularność dzięki właściwościom uspokajającym w leczeniu zaburzeń lękowych takich jak depresja.Inne zaburzenia neurologiczne jak np. zespół Tourett’a, choroba Huntingtona czy Parkinson, zostały w niektórych przypadkach poddane działaniu CBD i objawy tych chorób zostały znacząco zminimalizowane.Kolejne właściwości CBD pokazują że działa przeciwzapalnie, i w licznych przypadkach pomaga przy reumatoidalnym zapaleniu stawów, cukrzycy typu 1, czy autoimmunologicznym zapaleniu wątroby.Kolejne choroby jak Alzheimer czy stwardnienie rozsiane, mogą być również leczone za pomocą CBD. Co więcej CBD może zapobiegać chorobie Alzheimera.Nie sposób nie uwzględnić tu chorób nowotworowych. Działania kannabidoidów w niektórych przypadkach całkowicie eliminują komórki nowotworowe, jak i również poprawiają stan pacjentów którzy byli wcześniej poddani chemioterapii, po przez poprawienie snu czy apetytu.Choroby oczu jak jaskra czy degeneracja plamki żółtej (AMD) również mogą być leczone przy pomocy CBD.Lista chorób na które pomaga CBD jest bardzo długa i nie sposób wymienić wszystkie, a lista ta stale się powiększa. CBD może dać ulgę w chorobie, łagodzić objawy jak i dać całkowite wyleczenie. W obecnych czasach stajemy się właśnie świadkami odkryć właściwości tego cudownego leku, na choroby które do tej pory były uważane za nieuleczalne. Więcej informacji o ekstraktach konopnych CBD + CBDA 6 % tu konopiafarmacja pl