Sejm ruszył z pracami nad siecią badawczą. Czy medyczne instytuty w niej będą?

25 Stycznia 2018, 14:40 Sejm

Projekt utworzenia Narodowego Instytutu Technologicznego, który w toku tworzenia zmienił nazwę na Sieć Badawczą: Łukasiewicz, trafi do prac Komisji. Celem tego projektu ma być prowadzenie badań naukowych i komercjalizacja wyników tych badań. Czytany dzisiaj w Sejmie projekt wyłącza z sieci medyczne instytuty badawcze.

Jednym z głównym promotorów NIT miał być Łukasz Szumowski, który w chwili rozpoczęcia prac legislacyjnych był wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Wówczas przygotowano projekt, w którym przewidywano uczestnictwo medycznych instytutów. Dlaczego w nowej odsłonie nie wejdą do „Łukasiewicza”?

Posłowie skrytykowali SBŁ

Podczas pierwszego czytania projektu Sieć Badawcza: Łukaszewicz posłowie, zarówno prawicy, jak i opozycji zarzucili projektowi m.in. zbytnie dążenie do centralizacji, ograniczenie autonomii instytutów badawczych i niezgodności ze strategią rozwoju. Zarzucili też próbę „przepchnięcia go na siłę”, zaznaczając, że na ponad 160 zgłoszonych w wyniku konsultacji społecznych poprawek tylko kilka zostało uwzględnionych w czytanej wersji. Projekt bez sprzeciwu został zaopiniowany do prac w komisjach Gospodarki i Rozwoju i Edukacji, Nauki i Młodzieży. Termin na przygotowanie sprawozdania z prac parlamentarnych został ustalony na 16 lutego.

Dlaczego nie instytuty medyczne?

„Zarówno w przypadku wcześniejszego projektu NIT, jak i obecnego SBŁ instytuty działające na rzecz ochrony zdrowia są wyłączone z zakresu legislacji.  Instytuty medyczne mają swoją określoną specyfikę działania – oprócz badań naukowych prowadzą również działalność leczniczą (szpitale). Podstawowym celem zaś, dla którego planuje się powołanie Sieci Badawczej: Łukasiewicz, jest prowadzenie badań naukowych i komercjalizacja wyników tych badań. Widać więc, że cele działalności instytutów medycznych i projektowanej Sieci Łukasiewicz nie są w pełni tożsame – stąd powód niewłączenia ich do projektu o SBŁ” – wyjaśnił nam Zespół Informacyjny MNiSW.

Niektórzy eksperci nie wykluczają jednak możliwości włączenia medycznych placówek badawczych i nie widzą konfliktu interesów, zwłaszcza że obecna wersja wynika z prac projektu, który praktycznie, oprócz zmiany nazwy i kilku rozwiązań prawnych, nie pozostaje w niezgodzie z projektem początkowym.

Dość ogólne zapisy

- W mojej ocenie projekt jest na tyle ogólny, że można elastycznie dopasowywać różne rozwiązania i włączać wybrane  do sieci podmioty. Na podobnej zasadzie można byłoby utworzyć Narodowy Instytut Zdrowia, włączając do niego wszystkie instytuty medyczne. Naturalny sprzeciw budzi w tym projekcie, moim zdaniem, powołanie dodatkowego instytutu, który w imieniu ministra, ma kierować wszystkimi pozostałymi instytutami wchodzącymi w skład sieci, w tym decydować o powoływaniu w nich organów zarządczych. Tak czy inaczej, podstawa prawna wynikająca z tego projektu ustawy daje bardzo dużo możliwości organizacyjnych. Jeśli ktoś ma pomysł na funkcjonowanie instytucji, to w oparciu o tę ustawę zbuduje co zechce. Talent budowniczego i zapotrzebowanie polityczne to granice i klucz do powodzenia. I co najważniejsze, podobnie jak w przypadku NIT, ten obecny projekt można postarać się dopasować do specyfiki instytutów medycznych – twierdzi w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com prof. Krzysztof Warzocha, były dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii. 

Projekt NIT widzieli ministrowie Zembala i Radziwiłł

Pomysł NIT (Narodowego Instytutu Technologicznego) był bardzo niepopularny w środowisku naukowców związanych z instytutami badawczymi. Przez całe miesiące, w latach 2016-2017, Rada Główna Instytutów Badawczych (RGIB) toczyła boje z ministerstwem nauki, a potem parlamentarzystami, aby projekt nie przeszedł. Przyczyna była jedna, projekt tej ustawy likwidował samodzielność poszczególnych instytutów na rzecz NIT, a nienadające się do restrukturyzacji instytuty miały być po prostu wcielone do innych instytucji naukowych (np. do PAN) lub zlikwidowane – opisuje Warzocha.

- Dodatkowy problem legislacyjno-organizacyjny stwarzały instytuty medyczne, które choć funkcjonowały pod tożsamą ustawą o instytutach badawczych, co instytuty sektora gospodarczego, to nie dość, że nie podlegały ministerstwu nauki, to jeszcze nie można ich było od tak sobie zlikwidować, bo leczenie chorych, to nie produkcja kół zębatych. Stąd, nie przestając procedowania projektu ustawy o NIT rozpoczęto dyskusję w ministerstwie zdrowia nad projektem NIZ (Narodowego Instytutu Zdrowia), w tym z udziałem przedstawicieli ministerstwa nauki (Ł. Szumowski) i dyrektorami medycznych instytutów badawczych nad możliwością takich przekształceń, aby w maksymalnym stopniu były kompatybilne i komplementarne z założeniami NIT. Nie trzeba dodawać, że pomysł wzbudził nie mniejszy sprzeciw środowiska do tego, jaki obserwowano w przypadku dyskusji nad NIT - opowiada Warzocha. Jego zdaniem, głównym argumentem przeciwko zmianom był, podobnie jak w przypadku NIT, strach przed utratą samodzielności. - Ostatnie spotkanie dyrektorów instytutów medycznych w MZ, w którym uczestniczyłem, odbyło się 27 kwietnia 2017 roku. W rozmowie z min. Radziwiłłem, przeprowadzonej 5 maja 2017 roku, zostałem poproszony o osobistą opinię w tej sprawie (był to okres, kiedy zupełnie niedawno minister M. Zembala wstrzymał rozpoczęty przeze mnie proces łączenia CO-I z IHT w NIOH o statusie PIB). Uważałem, że projekt NIZ jest możliwy do przeprowadzenia, wzorując go na NIT, na dodatek bez utraty samodzielności poszczególnych instytutów mających wejść w struktury organizacyjne przyszłego NIZ. Szczegóły na ten temat zawarłem w osobnym dokumencie, pt. ”założenia do Narodowego Instytutu Zdrowia”, który przekazałem na ręce ministra Radziwiłła w dniu 10 maja 2017 roku. Od tego czasu nie mam żadnych informacji o tym, czy projekty NIT ani NIZ są realizowane - mówi były szef warszawskiego Centrum Onkologii. 

Projektowane rozwiązania organizacyjne przyjęte w Polsce dla technologicznych instytutów badawczych (projekt ustawy o NIT) oraz doświadczenia zagraniczne pokazują, że zarysowany powyżej scenariusz polegający na uzyskaniu korzyści dzięki zwiększeniu efektu skali działalności instytutów badawczych podległych ministrowi zdrowia i zrzeszonych w NIZ są realne i potrzebne – wyjaśnia Warzocha. Podczas dzisiejszego czytania projektu „Łukasiewicz” padły podobne opinie.

Sieć Badawcza: Łukasiewicz do prac parlamentarnych

Co prawda, podczas dzisiejszego czytania nie wspomniano słowem o badawczych placówkach medycznych, niemniej jednak, skoro aż tak drastycznie ma zmienić zmieniony już projekt, to wszystko może się wydarzyć. Czekamy także na opinię w tej sprawie obecnego ministra zdrowia. Sejm przyjął dzisiaj czytany projekt i skierował do zaopiniowania go przez komisje Gospodarki i Rozwoju i Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Janusz Maciejowski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz