Czy onkologii potrzebny jest kolejny instytut? Komentarz eksperta

02 Lutego 2018, 15:10

Zapowiedź Premiera Morawieckiego dotycząca powołania narodowego instytutu onkologicznego zabrzmiała wyraźnie i jednoznacznie. Jeśli przyjąć, że będzie to instytut w rozumieniu Ustawy o instytutach badawczych, to warto wyciągnąć wnioski z doświadczeń w tym zakresie - komentuje dla nas ekspert ochrony zdrowia Rafał Janiszewski.

U podstaw działania Instytutu Onkologii im Marii Curie-Skłodowskiej leży Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 24 marca 1951 roku. Co ciekawe, jest on nadal aktem obowiązującym, a jego treść wydaje mi się być dawno odbiegającą od funkcjonowania placówki, nie mówiąc już o dekomunizacji. Obok zasadniczego ustanowienia Instytutu, czytamy w nim, że jego celem jest „prowadzenie badań naukowych oraz nadawanie postępowego kierunku tym badaniom w zakresie nowotworów złośliwych”. W rozporządzeniu czytamy, że zadaniem Instytutu jest wykorzystanie badań naukowych „dla potrzeb służby zdrowia Polski Ludowej”, „a w szczególności zdobyczy przodującej nauki Związku Radzieckiego” Nadzór nad Instytutem powierza się Ministrowi Zdrowia. Podobne zapisy znajdziemy w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 czerwca 1951 roku w sprawie utworzenia Instytutu Hematologii. Oczywiście zasady funkcjonowania określane są w statucie i ten dostosowywany jest do zmieniających się czasów. Jednak warto zastanowić się, czy przejęcie odpowiedzialności Państwa za kluczowy obszar ochrony zdrowia jakim jest onkologia, powinno przejawiać się właśnie w ten sposób. Powołanie kolejnego Instytutu nie koniecznie przełoży się bezpośrednio na zmianę w sposobie zarządzania i finansowania ośrodków leczących nowotwory.

Sieć onkologiczna

Biorąc pod uwagę fakt, iż w Polsce funkcjonują regionalne ośrodki onkologiczne, które swoim potencjałem zapewniają kompleksową diagnostykę i leczenie chorób nowotworowych, warto pomyśleć o swoistym spięci ich w skoordynowaną sieć. Jest to o tyle logiczne, że przecież w ramach istniejącej sieci szpitali mamy taki poziom zabezpieczenia – szpitale onkologiczne. Brak właściwych wytycznych do kwalifikacji placówek do sieci sprawił, że Centrum Onkologii nie jest zakwalifikowane jako szpital onkologiczny, a jako szpital ogólnopolski. Jedno jednak drugiego nie wyklucza, a wymaga tylko konsekwencji w zakresie kwalifikacji. Chciałbym podkreślić, że nie chodzi tu w zasadzie o sposób kwalifikacji, a o utworzenie sieci placówek, którym powierza się specyficzne, jasno określone zadania. Regionalne ośrodki onkologiczne mogą stanowić podstawę zabezpieczenia onkologicznego jednocześnie koordynując i organizując opiekę na innych poziomach zabezpieczenia. Ścieżka pacjenta onkologicznego nie na każdym etapie leczenia wymaga tego aby leczył się w centrum onkologii. Jednak ośrodki peryferyjne powinny mieć z jednej strony jasno określone swoje miejsce w procesie diagnostyczno-terapeutycznym, z drugiej zaś właściwe wsparcie ze strony regionalnego ośrodka. Taki system może zapewnić wyznaczanie i realizację standardów kompleksowego leczenia onkologicznego w rozumieniu koordynacji regionalnej. Tu pojawia się potrzeba wyznaczenia ram funkcjonowania regionalnych ośrodków, opracowywania standardów, analizowania zachorowalności i uzyskiwanych wyników leczenia. Pozwolą one na doskonalenie koordynacji, ale również dadzą cenną informację o potrzebach finansowania (nie tylko samych świadczeń, ale również inwestycji). Taki model wpisuje się również w mapy potrzeb zdrowotnych, gdzie wojewoda mając regionalny ośrodek koordynujący, może precyzyjniej oceniać sytuację.

Zmiany w finansowaniu

Stworzenie takiego systemu rzeczywiście wymaga koncepcji i organizacji ze strony centralnej jednostki. Mam wątpliwości, czy to powinien być instytut naukowo-badawczy podległy Ministrowi Zdrowia i czy różnorodność obszarów wymagających przepracowania nie powinien skłonić do silniejszego zaakcentowania priorytetu. W mojej ocenie waga problemu chorób nowotworowych daje podstawę do wyodrębnienia struktury Państwa, która zajmie się wyłącznie onkologią. Nic nie stoi na przeszkodzie aby wiodące ośrodki onkologiczne (regionalne centra onkologii) wchodzące w sieć, były finansowane odrębnym strumieniem. Przejęcie odpowiedzialności Państwa może przecież przejawić się budżetowym sposobem finasowania zadań, w tym również prac naukowo-badawczych.

Może to zapewnić tej sieci wsparcie w zakresie finansów, zarządzania, prawa i stać się istotnym przejawem troski Rządu. Przy właściwej organizacji sieci onkologicznej, zakres działań ośrodków regionalnych bez problemu można ująć w ramy finansowe. Policzalne są faktyczne koszty funkcjonowania tych placówek, a to może się stać podstawą do określenia budżetów. Pomimo że jest to odejście od finansowania świadczeń i produktów rozliczeniowych, to w mojej ocenie w tym przypadku budżetowe finansowanie będzie racjonalniejsze.

Opieka koordynowana

Jednak sposób finansowania ośrodków wchodzących w prawdziwą sieć onkologiczną nie jest tu kluczowy. Najważniejsza jest funkcjonalność oparta na pełnoprofilowości i kompetencji do organizacji i koordynacji opieki onkologicznej w regionie. Taki standard organizacyjny może być wyznaczany i modyfikowany przez centralny organ Państwa, który korzystając z danych pozyskiwanych od podległych sobie ośrodków będzie miał instrumenty do poprawiania skuteczności leczenia nowotworów. Onkologia wydaje się być tak istotną dziedziną , że umieszczenie jej w priorytetach Rządu,  jest zasadne. Wdrożona reforma sieci szpitali oraz mapy potrzeb zdrowotnych i zwiększenie kompetencji wojewodów w zakresie ochrony zdrowia są okolicznościami sprzyjającymi do takiego projektu. Z całą pewnością niebawem dowiemy się co miał na myśli Premier Morawiecki mówiąc o programie Narodowego Instytutu Onkologii. Czy sam chwyci za stery, czy też zbuduje kolejny okręt który poprowadzi Minister Zdrowia. 

Rafał Janiszewski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

folt Piątek, 02 Lutego 2018, 19:55
Uuuu PZ jak Termedia cytuje eksperta od ochrony zdrowia "mecenasa" z kancelarii doradczej pielegniarza