M. Czech o szczepionkach: nie jesteśmy w stanie pilnować każdej lodówki

05 Lutego 2018, 12:53

Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że podane dzieciom szczepionki, które były wcześniej niewłaściwie przechowywane są całkowicie bezpieczne. Zdaniem resortu, nieprzestrzeganie norm dotyczących temperatury przechowywania szczepionek, nie stanowiło w tym przypadku żadnego zagrożenia. Resort nie podaje ile takich szczepionek zostało podanych. Nie ma też pewności czy miało to miejsce tylko w jednym województwie. 

Informację o niewłaściwie przechowywanych szczepionkach, które zostały podane dzieciom podał dziś Dziennik Gazeta Prawna. Do tych doniesień od razu odniosło się Ministerstwo Zdrowia na wspólnej konferencji z szefem Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Wszyscy twierdzą zgodnie, że szczepionki nie są groźne dla zdrowia i życia osób, którym zostały podane. Jednocześnie resort nie podaje konkretnej liczby szczepionek, które zamiast do utylizacji, trafiły do pacjentów. Wiadomo jedynie, że problem dotyczy na pewno województwa lubuskiego. Tam inspekcja farmaceutyczna wydała już 80 decyzji o wstrzymaniu szczepionek w obrocie, a kolejnych sto jest w przygotowaniu.

Problemy z prądem

Jak informuje Główny Inspektor Sanitarny, problemy w dostawach prądu zdarzają się w różnych miejscach w kraju. Jeśli sanepid dostanie informację o możliwym przerwaniu tzw. chłodnego łańcucha, wysyła na miejsce kontrolę. Takich przypadków zdarza się w ciągu roku sporo. - W każdym miejscu, gdzie jest dłuższa przerwa w dostawach prądu, te miejsca są sprawdzane. W przypadku braku ciągu chłodniczego, preparaty są wstrzymane. Tutaj mamy do czynienia z podaniem części preparatów, gdzie wystąpił okresowy brak prądu. Nie ma to wpływu na działanie szczepionek. Dane na temat liczby takich szczepionek dopiero zostaną zebrane – mówił dziś na konferencji prasowej Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny.

Normy są, gorzej z przestrzeganiem

W podobnym tonie wypowiada się resort zdrowia. O tym, że odpowiednie służby nie są w stanie pilnować każdej lodówki w Polsce, w której przechowywane są szczepionki mówił wiceminister zdrowia Marcin Czech. - Nasza procedura to dmuchanie na zimne. Będziemy przyglądać się temu dlaczego nie mieliśmy informacji o tym, że łańcuch został przerwany i wyciągniemy odpowiednie konsekwencje – zapewnił i poinformował, że odpowiednie zawiadomienie w tej sprawie jest już w prokuraturze. Jednocześnie wiceminister zapewnił, że mimo niezachowania odpowiednich warunków przechowywania szczepionek, nie są one niebezpieczne dla zdrowia i życia osób, którym zostały podane, a pewien margines przekroczenia wytycznych przechowywania jest dopuszczalny.

- Chciałem uspokoić pacjentów. Dyskutowaliśmy w gronie ekspertów na ten temat. Według naszych ustaleń użyte szczepionki są całkowicie bezpieczne dla pacjentów, mimo przerwania łańcucha chłodniczego – mówił dziś Marcin Czech na konferencji w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym.

Jak dotąd podjęto 80 decyzji o wstrzymaniu w obrocie nieprawidłowo przechowywanych szczepionek. Kolejne sto podobnych decyzji jest w trakcie przygotowywania. Dotyczy to województwa lubuskiego. Chodzi o szczepionki z obowiązkowego kalendarza szczepień. - Według naszej wiedzy szczepionki, które powinny być zutylizowane, zostały podane tylko w woj. lubuskim. Inspektorzy nie są w stanie śledzić każdej lodówki – odpowiadał wiceminister pytany czy do podobnych sytuacji mogło dojść również w innych województwach.

To się nie powinno zdarzyć

- Sprawa nie jest znana od wczoraj. Te dzieci, które już otrzymały szczepionki nie mają zagrożenia zdrowia i życia. Jeśli łańcuch chłodniczy nie został przerwany na nie więcej niż jedna dobę. Mamy nadzieje, że nie będzie żadnych reperkusji, choćby w postaci niepokoju rodziców – mówił dr Paweł Grzesiowski, ekspert zdrowia publicznego, członek ministerialnego zespołu ekspertów . - Tutaj doszło do lokalnych decyzji, że mimo że szczepionka była poza łańcuchem, to została podana. I z tego powodu dziś mamy problem. Tak nie powinno się wydarzyć - dodał.

Szczepionki w aptekach, hurtowniach i przychodniach

Zgodnie z obowiązującymi dziś przepisami, szczepionki są przechowywane w aptekach, hurtowniach farmaceutycznych i w przychodniach. W dwóch pierwszych przypadkach problemu ryzyka przerwania chłodnego łańcucha praktycznie nie ma. Zarówno apteki jak i hurtownie farmaceutyczne muszą mieć specjalne zabezpieczenia na wypadek przerwania dostaw prądu. Inaczej jest jednak w przychodniach, w których najczęściej takich zabezpieczeń nie ma. GIF również nie ma prawa ich kontrolować. Może to zrobić jedynie sanepid po otrzymaniu konkretnych sygnałów o nieprawidłowościach.

Aptekarze kontra lekarze

Temat od dawna wzbudza w środowisku spore kontrowersje. Aptekarze chętnie widzieliby zakaz sprzedaży szczepionek w POZ. To dla nich konkretna strata w dochodach, jeśli pacjent nie musi kupować szczepionki w aptece, a może ją dostać bezpośrednio u swojego lekarza. Z kolei dla chorych to wygoda, ponieważ jazda z dzieckiem do lekarza, potem do apteki i znów do lekarza tego samego dnia jest uciążliwa. A co ciekawe, apteki nie zawsze zabezpieczają szczepionkę, więc i tak zimny łańcuch w tym czasie często zostaje przerwany. Kolejna kwestia to to, że szczepienia kupowane w poradniach bywają nawet tańsze niż w aptekach (tak jest np. w dużej komercyjnej sieci lecznic działających w wielu miastach). 

Często w dyskusji pojawia się właśnie argument właściwego przechowywania preparatów szczepionkowych, do którego – jak twierdzi wielu aptekarzy – przychodnie nie mają odpowiednich warunków. Przypadek, który opisał Dziennik Gazeta Prawna, to woda na młyn dla zwolenników zmiany obowiązujących dziś przepisów.

Sprawa szczepionek na rękę firmom farmaceutycznym

Ale konflikt między lekarzami i farmaceutami, to nie jedyne tło do dzisiejszych informacji. Przypomnijmy, że Ministerstwo Zdrowia od kilku miesięcy pracuje nad ustawą, która wprowadzi specjalny fundusz rekompensat za niepożądane skutki szczepień. Składać się na niego będą firmy farmaceutyczne. Środki miałyby być wypłacane pacjentom, u których szczepionki wywołałyby poważne skutki uboczne. Co jednak w sytuacji, gdy nie ma pewności czy były one właściwie przechowywane? Branża farmaceutyczna zyskała dziś nowy argument przeciwko planowanym przez MZ zmianom. 

AS

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

Ja Wtorek, 06 Lutego 2018, 16:36
Grzesiowski ma nadzieje ze nie wywoła to "Reperkusji w postaci niepokoju rodziców..".. No to chyba rodzice okazaliby sie skrajnie nieodpowiedzialni gdyby nie zaniepokoiło ich to co sie dzieje .... czy ci wszyscy urzędnicy maja nas za głupich??????
Jula Wtorek, 06 Lutego 2018, 10:10
Dyskutowali w gronie ekspertów i doszło do wniosku ze szczepionki sa bezpieczne? Ciekawe od czego ci eksperci- pewnie wakcynolodzy jak Grzesiowski- cóż innego mogla stwierdzić ich "ekspertyza" . To jakas paranoja!!!!
Mem Poniedziałek, 05 Lutego 2018, 13:44
M. Czech po raz kolejny strzela sobie w stopę. Wydźwięk jego dzisiejszych wypowiedzi jest taki, że można podawać leki przeterminowane.