Zdrowie liczone w złotówkach, czyli jak powstrzymać „onkologiczne tsunami”

08 Lutego 2018, 9:38

Przeciętny Polak ma o 20 proc. mniejsze szanse na przeżycie 5 lat z chorobą nowotworową w porównaniu z mieszkańcami innych krajów Europy. Efektywność leczenia w naszym kraju zmienia się w zbyt wolnym tempie, do tego występują duże nierówności w dostępie ze względu na poszczególne regiony. Jak zła jest sytuacja Polski na onkologicznej mapie Europy?

Są województwa, w których na 100 tys. mieszkańców przypada 1,2 lekarza onkologa. Nadal czekamy długo na badania np. ponad 250 dni na rezonans magnetyczny w opolskim. Pacjenci onkologiczni w Polsce mają też znacznie mniejszy dostęp do leków niż w pozostałych krajach Europy – dane z wiosny 2017 wskazują, że na 19 analizowanych przypadków, tylko w jednym typie raka pacjenci mogli mieć pewność, że są leczeni zgodnie z osiągnięciami współczesnej medycyny.

Fatalny poziom efektów leczenia nowotworów

Ubiegłoroczny raport Health at a Glance przygotowany przez OECD nie pozostawia złudzeń - dramatyczna sytuacja polskich pacjentów onkologicznych trwa. Poziom śmiertelności z powodu raka w naszym kraju jest wyższy niż w Federacji Rosyjskiej. Natomiast pod względem skuteczność leczenia raka jelita grubego wyprzedza nas nawet Turcja.

W ciągu minionych 15 lat aż o 42 proc. wzrosła liczba Polaków, u których diagnozowany jest co roku nowotwór złośliwy. Statystycznie, po 5 latach z grupy 160 tys. chorych diagnozowanych co roku Polaków przeżyje zaledwie 65 tys. osób (ok. 41 proc.) choć w innych krajach, z lepszą organizacją opieki zdrowotnej, żyłoby dłużej 96 tys. ludzi (ok. 60 proc.). Oznacza to, że ze względu na różnice w organizacji ochrony zdrowia, co roku umiera w Polsce, choć nie musi, aż 31 tys. osób, to niemal tyle co liczba mieszkańców Bochni. Nie do przyjęcia pozostaje fakt, że Polska wciąż znajduje się w pierwszej trójce krajów UE o najwyższym wskaźniku umieralności na raka.

Wydatki przeznaczone w Polsce na onkologię per capita wynoszą zaledwie 42 euro – dla porównania, w Czechach jest to 85 euro. Jak wskazuje Fundacja Onkologiczna Alivia, w 2015 r. ponad połowa leków onkologicznych (53 proc. z 94 substancji zarejestrowanych w ciągu ostatnich 12 lat w Europie
i rekomendowanych przez towarzystwa naukowe) w ogóle nie była dostępna dla polskich pacjentów. Co więcej, znaczna część dostępnych leków wciąż nie została objęta refundacją, a środki refundowane są objęte dużymi obostrzeniami.

Nieznaczną poprawę możemy zaobserwować w przypadku refundacji leków w zakresie leczenia nowotworów jelita grubego, prostaty, czerniaka i białaczki, jednak istnieją dziesiątki niezaspokojonych potrzeb.

Pochodzenie warunkuje szanse na leczenie

Nie tylko nierówności wynikających z różnic finansowych, wykształcenia czy znajomości, ale i te o charakterze regionalnym coraz mocniej uwidaczniają się i coraz silniej wpływają na przebieg ścieżki leczenia nowotworów. Są województwa, w których średnia odległość chorego od ośrodków onkologicznych i diagnostycznych jest niewielka, jednak nadal są regiony, gdzie wykonanie badań to dla pacjentów przedsięwzięcie wymagające kilkugodzinnej podróży.

Szanse chorych w Polsce na zdiagnozowanie oraz podjęcia terapii są nie są równe. Polska w raporcie Euro Health Consumer Index 2017 w rankingu dostępności do terapii onkologicznej plasuje się na niechlubnym 4. miejscu od końca – za nią pozostaje tylko pogrążona w kryzysie Grecja, Serbia i Litwa. Podobnie jest w przypadku poziomu skuteczności metod leczenia. Fatalna sytuacja kadrowa oraz kolejki do badań diagnostycznych w drastycznym stopniu różnią się od siebie także ze względu na województwa. Niestety obecnie długość oczekiwania na badania nadal zmusza bardzo wielu chorych do wykonania ich w formule płatnej. Wzależności od miejsca zamieszkania pacjent może czekać na badania dwu-, trzy-, a nawet czterokrotnie dłużej niż mieszkaniec sąsiedniego województwa. Na rezonans magnetyczny głowy w woj. pomorskim w trybie zwykłym chory musi czekać ok. 251 dni, podczas gdy chory z woj. świętokrzyskiego czekać będzie o niemal 100 dni krócej. Na tomografię jamy brzusznej pacjent w woj. opolskim będzie czekał 28 dni, a jego odpowiednik w woj. pomorskim czy dolnośląskim – ponad czterokrotnie dłużej.

Brakuje lekarzy

Średnia liczba lekarzy onkologów na 100 tys. mieszkańców wynosi zaledwie 2,3, przy czym różnice pomiędzy poszczególnymi województwami mogą być niemal czterokrotne, tak jak w przypadku województwa mazowieckie (4,0) w porównaniu do województwa opolskiego (1,2). W przypadku liczby patomorfologów średnia wynosi dwóch lekarzy na 100 tys. mieszkańców, ale już w województwach opolskim oraz warmińsko- mazurskim, na 100 tys. mieszkańców przypada tylko jeden patomorfolog.

Podobnie nierównomiernie prezentują się także dane dotyczące liczby lekarzy specjalistów z zakresu chirurgii onkologicznej, radioterapii onkologicznej czy hematologów. Najgorzej jednak prezentują się dane dotyczące lekarzy z zakresu onkologii i hematologii dziecięcej – średnia lekarzy przypadających na 100 tys. mieszkańców to zaledwie 0,5 lekarza. W województwie opolskim wskaźnik ten wynosi 0, a w województwie lubuskim – 0,1 lekarza. 

AS

Źródło: Alivia

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz