Lekarze uniwersyteckich szpitali dziecięcych chcą porozumienia

02 Marca 2018, 8:58

Inicjatywa powołania organizacji, która zajmie się dialogiem między resortem zdrowia a lekarzami wyszła z Instytutu Pediatrii i z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Collegium Medicum UJ w Krakowie. W ten piątek Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy organizuje w Warszawie spotkanie inauguracyjne. Jakie będą cele nowej organizacji?

Spotkanie odbędzie się w piątek, 2 marca, o godz. 10:00, w Domu Lekarza przy ul Raszyńskiej 54 w Warszawie. Jak podaje organizator, uczestniczyć w nim będą przedstawicieleuniwersyteckich szpitali dziecięcych z całego kraju. 

Zarządzanie nie jest problemem

- Inicjatywa powstała, z tego co ja się orientuję w szpitalach w Krakowie i Warszawie, gdzie trwają protesty, natomiast list został wysłany do ministerstwa z kilku różnych szpitali w Polsce – mówi dla PolitykaZdrowotna.com Piotr Watola, przewodniczący zarządu małopolskiego regionu OZZL. Sytuacja jest bardzo dynamiczna, a ta inicjatywa jest po to, by kompleksowo postarać się rozwiązać problemy uniwersyteckich placówek dziecięcych. Większość z nich jest bardzo zadłużona, wielu oddziałów jest zagrożonych, a pracują tam wybitni specjaliści, lekarze o szczególnych zdolnościach. Jeśli tej sytuacji nie rozwiąże się w najbliższym czasie, to ci lekarze mogą odejść. Trzeba liczyć się z tym, że jeżeli chce się mieć ośrodki o najwyższym stopniu referencyjności, to wymaga to odpowiedniego finansowania. A w obecnej sytuacji utrzymanie tych ośrodków staje się niemożliwe. Zwiększanie nakładów przez kierujących nimi wiązałoby się z dalszym ich zadłużaniem. Tak że nie jest to problem zarządzania, a odpowiedniego finansowania – wyjaśnia Watola.

Problemy te same, ale nie takie same

„W związku z ogromnymi trudnościami jakie dotknęły system ochrony zdrowia w 2 połowie 2017 roku, wywołanymi słusznymi żądaniami zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia zwracamy się do Pana Ministra z prośbą o zapoznanie się ze szczególnie ciężką sytuacją w jakiej znalazły się uniwersyteckie szpitale dziecięce. Porozumienie zawarte pomiędzy Panem Ministrem i lekarzami w żaden sposób nie rozwiązuje problemów w tych szczególnych jednostkach. Chcielibyśmy w związku z tym nakreślić sytuacje dziecięcych szpitali klinicznych na przykładzie naszej jednostki, czyli Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie” – czytamy w liście otwartym, który krakowscy lekarze wysłali do ministra zdrowia. Jak dowiedzieliśmy się z biura prasowego MZ, „pismo dopiero w dniu dzisiejszym tj. 28.02.2018 r. oficjalnie wpłynęło do Ministerstwa Zdrowia”. Nie mamy więc jeszcze informacji o decyzji ministra w tej sprawie. Problemy, które wymieniają inicjatorzy mającej powstać organizacji, dotyczą sytuacji kadrowej, działalności oddziałów zabiegowych i planowania działalności Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Ale i wymieniają katastrofalną sytuację dydaktyczną wysokowyspecjalizowanych jednostek. Po przygotowaniu planu działania i przedstawieniu celów, nowe porozumie będzie chciało spotkać się z szefem resortu. Chcą, by nastąpiło to jeszcze w marcu.

Lekarze się starzeją, a dla młodych nie ma zachęty

Obecne problemy kadrowe bez rozpoczęcia działań już dziś spowodują katastrofalne skutki i zapaść zarówno w sferze leczniczej jak i w sferze dydaktycznej. Ten problem jest dużo szerszy i bardziej złożony. Dotyczy on nie tylko naszego szpitala, ale wszystkich wysokospecjalistycznych jednostek tego typu. Średnia wieku lekarzy pediatrów w Polsce wynosi powyżej 55 lat a według naszych szacunkowych danych w szpitalach pediatrycznych średnia ta jest dużo wyższa. Z czego to wynika? Młodzi lekarze specjaliści niejednokrotnie częściej wybierają zdecydowanie lepiej płatną i obarczoną mniejszym ryzykiem wypalenia zawodowego pracę w POZ a część z nich po prostu wyjeżdża za granicę. Ponadto praca w wysoko wyspecjalizowanym ośrodku często wymaga poszerzania swoich kwalifikacji o specjalizacje szczegółowe. Wydłuża to zatem czas uczenia oraz w sposób naturalny podnosi średnią wieku lekarzy specjalistów. Postrzeganie pracy w szpitalu jako najwyższej formy awansu i prestiżu zawodowego jest już zupełnie nieaktualne i wymaga zmiany zarówno w mentalności organizatorów opieki zdrowotnej oraz sposobie pozyskiwania zdolnych i chętnych do dalszego rozwoju młodych ludzi” – wymieniają w liście do ministra zdrowia. Dlatego alarmują, że już w marcu może dojść do sytuacji, gdzie oddziały, ze względu na braki kadrowe, będą musiały przejść w tzw. tryb ostrodyżurowy. Do tego dochodzą niedofinansowanie szpitali i niewypłacanie nadwykonań.

Porozumienie, dialog i kompleksowe rozwiązania

- Nie można tych problemów rozwiązywać jednostkowo, potrzebne są rozwiązania kompleksowe i stąd, jak wiem, organizatorzy tego porozumienia, a nie są to tylko związkowcy, bo są tam wybitni specjaliści, potrzeba tego spotkania, które ma doprowadzić do dialogu z ministrem, by uświadomić, że sytuacja jest dramatyczna – mówi Watola. I zgadza się z opisanymi problemami w liście otwartym do ministra zdrowia, gdzie między innymi organizatorzy zauważają, że „Pragniemy również zauważyć, że w Unii Europejskiej szpitale o podobnym profilu i porównywalnej ilości łóżek zatrudniają od 2-3 razy więcej personelu medycznego i mają budżet od 10 do 30 razy większy niż nasze szpitale. Jeżeli do tego dodać, iż koszty leków i sprzętu są porównywalne to jednoznacznie wynika, że praca personelu medycznego jest dalece niedowartościowana”. 

Treść listu dostępna jest tutaj

Janusz Maciejowski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz