70 proc. Polaków nie wie, że może zgłosić niepożądane działania leków

09 Kwietnia 2018, 15:35 Leki

Aż 70 proc. pacjentów nie wie, że ma ustawowe prawo do zgłaszania niepożądanych działań leków w ramach obowiązującego w światowego systemu monitorowania– wynika z badania przeprowadzonego przez wrocławskich studentów Koła Naukowego Farmakologii Klinicznej. – Potrzebujemy skuteczniejszej edukacji na temat leków - tłumaczy nam dr n. farm. Magdalena Hurkacz z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu

Rezultaty badania ankietowego zostały przedstawione na odbywającej się od 5 do 7 kwietnia VIII Międzynarodowej Konferencji Młodych Naukowców oraz XXIII Ogólnopolskiej Konferencji Studenckich Kół Naukowych Uczelni Medycznych, zorganizowanych przez Studenckie Towarzystwo Naukowe Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Wynika z nich, że mamy do czynienia z małą wiedzą dotyczącą możliwości zgłaszania niepożądanych działań leków, brakuje nam także sprawdzonej wiedzy na temat interakcji pomiędzy lekami. Niezbędne jest dlatego podjęcie pilnych działań w celu edukowania społeczeństwa w tym zakresie.

Czym w ogóle jest niepożądane działanie leku?

Niepożądane działanie leku to każda szkodliwa oraz niezamierzona reakcja, która ma miejsce po podaniu leku lub, która to wynika z błędnego przyjmowania leku czy stosowania go poza określonymi warunkami wynikającymi z jego kwalifikacji. Choć ryzyko zgonu jest tutaj stosunkowo małe i nie osiąga nawet 0,5 proc., niepożądane reakcje polekowe dotyczą od 3 do 25 proc. przypadków przyjmowania leków.  Z danych innych państw wynika, że niepożądane działania leków to przyczyna ok. 5 proc. hospitalizacji.

Kto może zgłosić niepożądane działanie leku?

Przypomnijmy, że możliwość zgłaszania działań niepożądanych leków mają nie tylko pracownicy medyczni, ale też pacjenci i ich opiekunowie. Formularz za pośrednictwem, którego zgłosić należy niepożądane działanie leku dostępny jest na stronie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL).

- System monitorowania niepożądanych działań leków powstał w latach 60. w celu zapobiegania powikłaniom polekowym. Był to efekt tzw. „tragedii talomidowej”. W 1968 roku w Aleksandrii w USA a następnie w Uppsali w Szwecji stworzono centralną bazę danych o powikłaniach polekowych, w której przez 40 lat zgromadzono ponad 15 milionów zgłoszeń spontanicznych. W wyniku porozumień międzynarodowych dane te są zbierane od pracowników ochrony zdrowia na specjalnych formularzach, następnie analizowane pod kątem oceny bezpieczeństwa farmakoterapii. Obecnie w programie monitorowania uczestniczy 125 krajów jako regularni członkowie i 28 krajów towarzyszących, co reprezentuje 78% wszystkich niepodległych krajów świata. Polska od lat 70. Również uczestniczy w tym systemie. W 2010 roku Dyrektywą  Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2010/84/UE z dnia 15 grudnia 2010 r. pacjenci oraz ich opiekunowie prawni uzyskali uprawnienia do samodzielnego zgłaszania niepożądanych działań leków. W Polsce prawo to zostało wprowadzone w 2012 roku. Możliwość zgłaszania niepożądanych działań leków przez pacjentów służyć ma zwiększeniu liczby samych zgłoszeń a docelowo poprawie bezpieczeństwa farmakoterapii, dzięki temu więcej wiemy o leku oraz ewentualnych powikłaniach - tłumaczy nam dr Magdalena Hurkacz z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, opiekun Koła Naukowego.

Jak wyglądają dane dotyczące częstości zgłoszeń niepożądanych działań leków?

W 2016 r. Europejska Agencja Leków (EMA) otrzymała ponad 1,2 mln zgłoszeń niepożądanych działań leków a prawie 340 tys. pochodziło z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Do URPL w  2016 r. wpłynęło prawie 13 tys. takich doniesień. Mimo iż co roku zwiększa się liczba zgłoszeń spontanicznych na świecie, w Polsce w 2016 r. odnotowano jedynie 4,2 % takich raportów, w porównaniu do 13,9 % skierowanych do EMA. Faktyczna liczba powikłań polekowych nadal jest nieznana a uzyskane dane stanowią jedynie „czubek góry lodowej”.

Nie oznacza to oczywiście, że wprowadzone na rynek farmaceutyczny w wyniku rejestracji leki nie są bezpieczne, chodzi tylko o to, że każdy chory może reagować na nie w sposób indywidualny i dzięki między innymi takim zgłoszeniom można określić np. w jakich grupach pacjentów lek może działać niekorzystnie, co nie zostało zaobserwowane w obligatoryjnych do rejestracji badaniach klinicznych- mówi Polityce Zdrowotnej dr Magdalena Hurkacz.

Większość z nas nie ma wiedzy o istnieniu systemu zgłaszania niepożądanych działań leków

- Wraz ze studentami z Koła Naukowego przeprowadziliśmy badanie, w którym pytaliśmy respondentów ankiety, czy słyszeli o tym systemie, oraz w jaki sposób zgłasza się niepożądane działanie leku, czy pacjenci znają swoje  prawa oraz czy w ogóle kiedykolwiek zgłaszali niepożądane działanie lekarzowi, farmaceucie lub innemu uprawnionemu podmiotowi. Okazuje się ze ok. 70 proc. z ankietowanych w ogóle nie słyszało o takiej możliwości, a osoby, które miały stosowną wiedzę w tym zakresie nie korzystały z tych uprawnień - przekazuje redakcji dr Hurkacz.

Potrzebna edukacja na temat niepożądanych działań leków

Zdaniem dr Hurkacz kluczową rolę odgrywa edukacja. - Warto mówić, że pacjent ma prawo do świadomego współuczestnictwa w terapii. Chodzi o to, abyśmy mieli wiedzę, by nie łączyć niektórych leków ze sobą, z pożywieniem, czy nawet papierosami i innymi używkami, bo to może mieć negatywny wpływ na nasze życie i zdrowie. Istotne jest, aby wiedzieć  czym się leczymy, jakie leki przyjmujemy i z jakiego powodu, jakich substancji nie należy łączyć. Istotnym problemem związanym np. z samoleczeniem jest fakt przyjmowania tej samej substancji leczniczej pod różnymi postaciami i pod inną nazwą handlową, w konsekwencji powoduje to kumulację dawki co z kolei może być dla pacjenta niebezpieczne. Dobrym przykładem jest popularny paracetamol - tłumaczy nasz rozmówca i dodaje - Bardzo zależy nam, aby np. w szkołach edukowano dzieci oraz młodzież, że leki wymagają szczególnego nadzoru, są substancjami, które niewłaściwie stosowane mogą być niebezpieczne i w każdym przypadku farmakoterapii powinno się konsultować z lekarzami lub farmaceutami. – dodaje.

Jak wyglądają statystki dotyczące powikłań polekowych?

- Liczba powikłań lekowych jest stosunkowo duża, Według statystyk z USA z lat 90-tych prawie 100 tysięcy osób w tym kraju umiera co roku z powodu różnych błędów medycznych a są to głównie powikłania polekowe. W Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych prowadzone są rejestry przypadków takich powikłań, które wymagały np. interwencji medycznych, szacowany też jest  koszt leczenia tych powikłań  - podsumowuje dr Magdalena Hurkacz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Dla przykładu polekowe uszkodzenie wątroby dotyczy 1 na 10 tys. lub 1 na 100 tys. chorych, ostra niewydolność wątroby diagnozowana jest u połowy z nich. Częstym powikłaniem jest także polekowe uszkodzenie nerek, które dotyczyć może co 13 hospitalizacji, u którego rozpoznano przewlekłą chorobę nerek. Takie powikłania - o czym znacznie rzadziej się mówi - mogą dotyczyć także narządu wzroku.

11 kwietnia w ramach wykładów „UJ dla Krakowa” odbędzie się prelekcja pt. „Czy leki są bezpieczne? Interakcje leków z pożywieniem.”

Wykład poprowadzi dziekan Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Jacek Sapa oraz dr farm. Paweł Paśko z tego samego wydziału.

Anna Grela, Aleksandra Kurowska

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz