P. Kubicki o projekcie ustawy wspierającej osoby z niepełnosprawnością

08 Maja 2018, 15:17 Paweł Kubicki

Wczorajsza dyskusja sejmowa nad „poselskim” projektem ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności pokazuje, jak można prawie bez żadnych konkretów próbować sprzedać nowelizację planu finansowego NFZ jako przełomowe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami - pisze Paweł Kubicki z SGH. 

Projektowana ustawa była przedstawiana w mediach jako odpowiedź na postulaty protestujących w Sejmie osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców. Miała być rzeczową alternatywą, dla dodatku pieniężnego w wysokości 500 zł, który w wizji protestujących miał być odpowiednikiem 500+ na dziecko w życiu dorosłym.

W treści projektowanej ustawy można przeczytać, że zobowiązuje ona rząd do

  1. Zniesienia okresów użytkowania wyrobów medycznych
  2. Prawa do korzystania poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej oraz usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach,
  3. Prawa do korzystania ze świadczeń specjalistycznych bez konieczności uzyskania skierowania
  4. Bez limitowego finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej. Jednocześnie bardzo ogólnikowo w projekcie wskazano, że „projektowane regulacje skutkować będą wydatkowaniem środków z planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia. Projekt ustawy nie wywołuje skutków finansowych dla budżetów jednostek samorządu terytorialnego.”

Gdyby odrzeć ten projekt z całego kontekstu medialnego i politycznego, czyli wyjąć go z dyskusji o brakach systemowych we wsparciu osób z niepełnosprawnościami oraz protestu w Sejmie mielibyśmy rozważania na co spożytkować dodatkowe środki w NFZ, które pojawiły się tam ze względu na dobrą koniunkturę gospodarczą i niskie bezrobocie, a tym samym relatywnie wysokie wpływy ze składek.

Wszyscy niepełnosprawni potrzebują opieki rehabilitacyjnej tak samo

Postawienie na dofinansowanie rehabilitacji się broni biorąc pod uwagę, że na koniec grudnia 2017 r. mieliśmy 230 663 osoby oczekujące w oddziałach rehabilitacyjnych, 50 878 w poradniach rehabilitacyjnych i oszałamiający 1 046 582 w oddziałach (pracowniach) fizjoterapii. Można mieć jedynie zastrzeżenia, czemu ograniczać to tylko do osób z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu znacznym, gdy rehabilitacja taka byłaby równie przydatna np. osobom ze stopniem umiarkowanym. Nie mówiąc o osobach po wypadkach czy udarach, które nie mają orzeczenia i potrzebują intensywnej rehabilitacji, by wrócić do możliwie pełnej sprawności i uniknąć orzekania będącego konsekwencją spóźnionej czy niepełnej rehabilitacji. Może lepiej byłoby po prostu dofinansować działania w tym zakresie, ale nie można by ich było sprzedać medialnie w kontekście pomocy osobom z niepełnosprawnościami.

Wciąż za mało konkretów ze strony rządu

Wracając jednak do dyskusji w Sejmie warto zwrócić uwagę, że Prezes Jacyna oddał rządowi niemałą przysługę swoim autorytetem gwarantując realizację ustawy, a co więcej podając jako jedyny jakiekolwiek konkretne liczby. W tym wypadku wskazując, że projektowane działania powinny objąć około 150 tysięcy osób spośród około 900 tys. osób z niepełnosprawnością w stopniu znacznym (choć bez wyjaśnienia skąd ta liczba) i podając kwoty 450 mln zł na rehabilitację medyczną i 270 mln zł na zaopatrzenie w wyroby medyczne. Znowu jednak bez jakiejkolwiek kalkulacji, czemu akurat tyle i skąd wzięły się rządowe szacunki mówiące o równowartości 520 zł przypadających na jedną osobę objętą wsparciem. Były to jednak i tak większe konkrety, niż w przypadku minister Kopcińskiej, która powtórzyła jedynie kilkakrotnie, że rozwiązanie to zapewnia bez limitowy i bez kolejkowy dostęp do świadczeń i wyrobów medycznych, dla osób z niepełnosprawnościami i nie była w stanie podać absolutnie żadnych szczegółów.

Paweł Kubicki, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

zobacz również: 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz