Sejmowe zasieki: dyskusje bez konsultantów, pacjentów, ekspertów?

09 Maja 2018, 11:24 sejm

Na blokowaniu mediom dostępu do Sejmu się nie skończyło. Wczoraj trzeba było odwołać posiedzenie sejmowej komisji zdrowia, ponieważ nie wpuszczono krajowego konsultanta, ekspertów i reprezentantów zawodów medycznych. Dziś sytuacja się powtórzyła!

Od dwóch lat rząd krok po kroku ogranicza dostęp do Sejmu. Decyzjami z dnia na dzień wprowadzane są np. zakazy wejścia na teren Sejmu dla dziennikarzy, którzy nie mają stałych kart. Stałe zaś dostają ci, których zaakceptuje Kancelaria Sejmu. Ich pula jest ograniczona, wydawane są tylko raz w roku. Wszyscy dziennikarze, także z kartami stałymi, dostali zakaz wstępu w kuluary, gdzie zdarzało się, że np. przyłapywali nietrzeźwych posłów.

Sejm bez ekspertów i strony społecznej

Ograniczenia coraz częściej dotykają jednak też ekspertów, organizacji pacjenckich a nawet, jak wczoraj krajowego konsultanta ds. diagnostyki laboratoryjnej czy przedstawicieli izb gospodarczych (np. Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych). Szef sejmowej komisji Bartosz Arłukowicz odwołał wczoraj z tego powodu posiedzenie poświęcone diagnostom. Bez ekspertów i strony społecznej posłowie rozmawialiby sami ze sobą i urzędnikami. 

Również wczoraj na posiedzenie senackiej komisji zdrowia dotyczące raka płuca nie wpuszczono organizacji pacjenckich i profesorów. Posiedzenie odbyło się z dużym opóźnieniem i przy ograniczonej liczbie gości. Senatorowie byli też zmuszeni odwołać zaplanowane od dawna posiedzenie połączonych senackich Komisji: Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej, Zdrowia oraz Parlamentarnych Zespołów: ds. Opieki nad Osobami Niesamodzielnymi i ds. Osób Niepełnosprawnych. Żaden z zaproszonych gości nie został wpuszczony na teren Parlamentu. 

Także zaplanowane na środę na godz. 12 posiedzenie sejmowej komisji zdrowia dotyczące rozpatrzenia sprawozdania podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie nowelizacji Prawa farmaceutycznego zostało odwołane z powodu niewpuszczenia zaproszonych przedstawicieli strony społecznej.

- Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, że nie ma praktycznie strony społecznej, goście na jednorazowych przepustkach nie zostali wpuszczeni do Sejmu, (...) ustawa nie jest pilna, więc proponuję przełożyć to głosowanie - argumentował Arłukowicz. Dodał, że ma listę 37 gości, którzy nie zostali wpuszczeni na środowe posiedzenie komisji.

Z kolei przewodniczący podkomisji Krzysztof Ostrowski (PiS) przekonywał, że na posiedzeniach podkomisji został osiągnięty konsensus i zostały przyjęte cztery poprawki, "więc szkoda by się było jeszcze raz się spotykać, gdy na podkomisji była duża zgodność".

Nie zgodziła się z nim Elżbieta Radziszewska (PO) i stwierdziła, że podczas prac podkomisji, mimo że prace były spokoje i merytoryczne, kontrowersje się jednak pojawiały i niektóre głosy były rozbieżne. Jak dodała, przy procedowaniu powinni być wszyscy reprezentanci strony społecznej.

Niech sobie odpuszczą?

Decydowanie o blokowaniu wejścia z dnia na dzień (zdarzało się to też wtedy, gdy protestu osób z niepełnosprawnościami nie było) spowoduje w końcu, że część osób, zwłaszcza przyjeżdżające specjalnie spoza Warszawy, przestanie brać udział w obradach. Czy taka jest strategia?

Co robić dalej?

- Ponownie zwróciłem się do Kancelarii Sejmu o wpuszczenie gości zaproszonych na posiedzenie komisji, ale nie dostałem odpowiedzi - mówił nam rano Arłukowicz. Spytaliśmy go, co dalej? Czy będzie trzeba odwoływać kolejne posiedzenia? Prowadzić je bez kluczowych uczestników? Organizować posiedzenia poza terenem Sejmu?

- Przenoszenie posiedzeń poza Sejm nie biorę pod uwagę. Od tego właśnie mamy budynek parlamentu, by w nim dyskutować - mówi Bartosz Arłukowicz. 

O komentarz planujemy też poprosić wiceszefa komisji Tomasza Latosa. 

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz