MZ rozdysponowało miejsca dla rezydentów. Lawinowy wzrost na wiosnę, ale...

05 Czerwca 2018, 12:36 lekarze

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że zostały już rozdysponowane miejsca na rezydenturach, które były niewykorzystane w pierwszej turze wiosennego postępowania kwalifikacyjnego. Zestawiając dane o liczbie miejsc i ich wykorzystaniu widać przepaść - wykorzystano co trzecie, ale i tak jest lepiej niż rok wcześniej. Które specjalizacje stają się popularniejsze?

Pod koniec maja Minister Zdrowia przyznał miejsca objęte rezydenturą niewykorzystane w postępowaniu kwalifikacyjnym do odbywania szkolenia specjalizacyjnego, które odbyło się w dniach 1-31 marca 2018 r. Uruchamiając postępowanie minister informował, że na wiosenne postępowanie kwalifikacyjne na specjalizacje lekarskie przyznał 1903 rezydentury. Rok wcześniej było to 1856. Ale jak wiadomo zainteresowanie, zwłaszcza postępowaniem wiosennym bywa różne. Ponadto MZ wskazuje na te specjalizacje, które są potrzebne w systemie, a niekoniecznie lekarze chcą się specjalizować właśnie w tych kierunkach. 

Natomiast miejsca szkoleniowe nieobjęte rezydenturą tzw. miejsca pozarezydenckie przyznali poszczególni wojewodowie. Tym samym zakończyło się wiosenne postępowanie kwalifikacyjne do odbywania szkolenia specjalizacyjnego.

Jak informuje MZ, informacja o kwalifikacji do odbywania szkolenia specjalizacyjnego została wprowadzona do SMK i jest widoczna dla lekarzy, który brali udział w wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym.

 

Gdy były miejsca, każdy dostawał?

W ramach przyznawania niewykorzystanych miejsc rezydenckich Minister Zdrowia zakwalifikował każdego chętnego lekarza i lekarz dentystę, który ubiegał się o odbywanie szkolenia specjalizacyjnego w trybie rezydentury w danej dziedzinie medycyny jeżeli województwo, w którym ubiegał się o rozpoczęcie szkolenia specjalizacyjnego dysponowało wolnym miejscem szkoleniowym w danej specjalizacji. Lekarze byli kwalifikowani zgodnie z kolejnością na liście rankingowej.

- W sumie po wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym do odbywania szkolenia specjalizacyjnego szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydenckim rozpocznie 570 lekarzy i lekarzy dentystów. To o 337 osób więcej niż po zeszłorocznym wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym - informuje MZ.

 

Jakie specjalizacje cieszą się zainteresowaniem?

Wzrost zainteresowania odnotowano m.in. w specjalizacjach medycyna rodzinna (specjalizację rozpocznie 91 lekarzy - w zeszłym roku było to 55 lekarzy), pediatria (specjalizację rozpocznie 47 lekarzy - w zeszłym roku było to 28 lekarzy), anestezjologia i intensywna terapia (specjalizację rozpocznie 19 lekarzy – w zeszłym roku było to 7 lekarzy).

Do wiosennego postępowania kwalifikacyjnego zgłasza się znacznie mniej lekarzy niż do postępowania jesiennego. Przykładowo w jesiennym postępowaniu kwalifikacyjnym w 2017 r. do odbywania szkolenia specjalizacyjnego zakwalifikowało się 2887 lekarzy i lekarzy dentystów.

AK

 
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

jakitaki Wtorek, 05 Czerwca 2018, 18:48
No a jak tam z lawinowym wzrostem chętnych na patomorfologię? Setki pobiły się znowu o kilkadziesiąt wolnych miejsc? Aż tylu chętnych chce zostać bezrobotnymi po ukończeniu specjalizacji, ewentualnie pracować jako robotnik akordowiec-chałupnik, na umowie śmieciowej, w jednej z kilku dostępnych prywatnych firm, umówionych między sobą na płacenie dokładnie tych samych groszy za diagnozę, tak żeby specjalista wiedział, ze musi przyjąć proponowane upokarzające warunki pracy bo innych nie jest w stanie wynegocjować?
Jk Czwartek, 07 Czerwca 2018, 7:57
W pierwszych miesiącach br. na witrynach internetowych pojawiło się sprawozdanie z panelu zorganizowanego przez NIK pod znamiennym tytułem : “Polska przegrywa wojnę z rakiem”. Jednym z tematów była konieczność szybkiej reformy kluczowych w leczeniu raka badań patomorfologicznych. Mówiono między innymi o pozornej oszczędności szpitali polegającej na likwidacji własnych zakładów patomorfologii i korzystaniu z outsourcingu w prywatnych firmach i pozyskiwanych w ten sposób tanio i szybko ale często wątpliwej jakości wynikach. Mówiono ,że oszczędności są pozorne bo żeby zacząć leczenie często ten wynik trzeba powtarzać.
Ale koszt nietrafionej lub niedokładnej diagnozy to nie tylko koszt powtórnego badania. Jeśli czujnie wykona się to drugie badanie i na jego podstawie podejmie właściwe leczenie, to ten podwójny koszt jest i tak niewielki. Dużo większy koszt jest wtedy , gdy braknie czujności i szpital podejmie leczenie na podstawie błędnej lub niedokładnej diagnozy. Leczenie onkologiczne jest bardzo drogim leczeniem , a chory nie uzyska właściwej pomocy. Może jeszcze być niepotrzebnie okaleczony lub pozbawiony zdrowia , jeśli na podstawie błędnej diagnozy podjęto inwazyjne leczenie, które nie było potrzebne. Jeśli rodzina lub chory podejmie walkę o odszkodowanie za niewłaściwe leczenie to koszty dla ośrodka leczącego lub pojedynczych lekarzy na śmieciówkowym zatrudnieniu mogą być horrendalne. A koszty moralne skrócenia życia choremu lub niepotrzebnego okaleczenia pacjenta?!
Wynoszenie na odpowiedni poziom kluczowej w leczeniu raka diagnostyki patomorfologicznej należy rozpocząć od wymogu posiadania , przez szpitale leczące chorych na raka, własnych zakładów patomorfologii. Tylko jeśli zespół patomorfologów , będzie na miejscu to ta diagnostyka będzie: szybka, skoordynowana , skonsultowana z zespołem leczących onkologów, chirurgów, radiologów. Pacjent przestanie być dla outsourcingowego patomorfologa-akordowca, szkiełkiem za 5 zł, a stanie się tak jak dla innych lekarzy człowiekiem , posiadającym nazwisko, kolor włosów, oczu, oczekującym pomocy.
I ZASADNICZA RZECZ: ŻEBY TAKI ZESPÓŁ PATOMORFOLOGÓW W SZPITALU POWSTAŁ, TRZEBA TYM PATOMORFOLOGOM ZACZĄĆ NORMALNIE TAK JAK INNYM LEKARZOM PŁACIĆ! A MOŻE NAWET, PONIEWAŻ JEST ICH DRAMATYCZNIE MAŁO, TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ INNYM. Wtedy z ulgą zechcą poczuć się znowu, zamiast ” robotniko-chałupnikami -akordowcami-domokrążcami, godnymi szacunku lekarzami, pomagającymi najciężej chorym ludziom. A młodzi lekarze po studiach, jeśli będą wiedzieli, że mają szanse na normalną, godną pracę, w której będą mieli możliwość uczenia się , rozwoju zawodowego, w której zaraz po specjalizacji, świadomi własnych braków spowodowanych brakiem doświadczenia nie zostaną tak jak w firmach prywatnych zostawieni samym sobie, w której wreszcie będą traktowani i będą zarabiali tak jak inni koledzy lekarze – to przestaną tak szerokim łukiem omijać tę specjalizację
shrek Czwartek, 07 Czerwca 2018, 7:36
Na 49 przyznanych miejsc z patomorfologii lawinę utworzyły aż 3 osoby. Patomorfologia osiągnęła jeszcze jeden sukces . Po wiosennym PES przybyło aż 9 nowych specjalistów. Od wielu lat w obydwu turach PES wiosennej i jesiennej egzamin w sumie zdaje około 15 osób. W Polsce mamy ok. 500 czynnych specjalistów. Brakuje ok. 1000 patomorfologów. Zakładając, że z czynnych 500 specjalistów nikt nie umrze , chociaż większość ma ponad 60 lat, nikt nie wyjedzie, nie zmieni specjalizacji, nie przestanie praktykować, łatwo policzyć ,że pożądany stan 1500 patomorfologów zostanie osiągnięty po ok. 60 latach!!!