Rzecznik Praw Pacjenta: pokazał niezależność, wystawił się na krytykę

18 Lipca 2018, 16:09 Leki

Przez lata środowisko narzekało na to, że Rzecznik Praw Pacjenta niewiele robił, a jeśli już, to asekuracyjnie, by nie podpaść resortowi zdrowia czy NFZ. Gdy instytucja ta zaczęła aktywnie działać - nie pasuje to m.in. NFZ oraz części firm. Dotarliśmy do pisma z 13 lipca, w którym Fundusz zwraca się do RPP o uchylenie decyzji administracyjnej, jaką podjął w sprawie naruszania praw pacjentów. Ciekawe czy spotka się to z takim ostracyzmem jak próby wpływu na decyzje AOTMiT za rządu PO-PSL. 

Czy leki biologiczne i biopodobne mają zawsze identyczne działanie? W tej sprawie zdania są podzielone, ale podobnie jak pewnie większość pacjentów chcielibyśmy mieć pewnie informacje o tym, którym lekiem dokładnie jesteśmy leczeni i wiedzieć o zamianie jednego na drugi, a najlepiej mieć też wpływ przy podejmowaniu takich decyzji. NFZ powołując się na dobro pacjentów, wychodząc z założenia: tańszy lek to więcej leczonych osób, najwyraźniej nie chce by Rzecznik Praw Pacjenta zajmował się skargami pacjentów w sprawie zamiennictwa. 

Departament Gospodarki Lekami NFZ przekazał 13 lipca 2018 r. stanowisko w sprawie wątpliwości dotyczących wydanej przez RPP decyzji administracyjnej w przedmiocie naruszenia zbiorowych praw pacjentów.

Chodzi o decyzję Rzecznika z 11 czerwca dotyczącą zastosowania u pacjentów leczonych substancją etanercept w programie lekowym zamiennika. NFZ chce by Rzecznik się z niej wycofał. 

Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że zamiana leków pacjentom leczonym w ramach programów lekowych, bez zapewnienia wymogu zachowania wymagań aktualnej wiedzy medycznej, narusza zbiorowe prawa pacjentów do świadczeń. Pacjenci złożyli do niego skargę zwracając uwagę m.in. na to, że chorzy nie byli informowani o zmianie leku, byli pozbawieni prawa do wyrażenia świadomej zgody na stosowanie lub na zmianę leku lub sprzeciwu wobec zmiany leku podczas leczenia w programie lekowym, a także prawa do równego dostępu do świadczeń gwarantowanych.Poza NFZ, działania Rzecznika skrytykowali też polscy producenci leków, którzy wprowadzają na rynek zamienniki innowacyjnych leków. 

- Obecnie jesteśmy obserwatorami niebywałej sytuacji. Staliśmy się świadkami korespondencji w której jedna niezależna instytucja próbuje wpłynąć na wydaną decyzję, innej niezależnej instytucji. Tymczasem z naszej perspektywy ważne są zarówno oszczędności jak i pacjent ze swoimi prawami w systemie ochrony zdrowia. Sprawa jest niezwykle złożona i wymaga spokojnej dyskusji z udziałem pacjentów, abyśmy znów poczuli się bezpiecznie w systemie - mówi MonikaZientek prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem”.

Ciągłość decyzji

Co ciekawe, choć w ochronie zdrowia w dużej mierze przy zmianach rządu i szefów NFZ trudno mówić o kontynuacji i rzadko następcy powołują się na decyzje swoich poprzedników, tym razem NFZ na podparcie swojej tezy przytacza (i załącza) różne stanowiska MZ wydane przez Igora Radziwicza-Winnickiego, wiceministra z rządu PO-PSL, wydane w latach 2014-2015. Może dlatego, że w Departamencie Gospodarki Lekami NFZ jest były wicedyrektor w MZ z czasów Radziewicza-Winnickiego. NFZ przywołuje też jedno pismo dotyczące zamiennictwa leków z 2016 r. byłej dyrektor w MZ Izabelli Obarskiej. 

Ciągłość działań ma tu i szerszy zakres. Przypomnijmy, że Igor Radziewicz-Winnicki w dość podobny sposób próbował "dyscyplinować" Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zwrócił uwagę urzędnikom i ekspertom, że opiniując skuteczność leków powinni w większym zakresie brać pod uwagę możliwości finansowe płatnika, czyli NFZ. 

Oszczędności oszczędnościami, a interes pacjenta?

Nie wnikając w to, czy leki są sobie równe, prawo do informacji powinno być kluczowe. Wdrożony przez NFZ pomysł, by w dokumentach medycznych była tylko nazwa substancji warto przemyśleć w kontekście walsartanu. Część leków z tą samą substancją jest skażone i to od miesięcy (może dojść kiedyś do pozwów), a część nie. Gdyby sprawa dotyczyła preparatu dostępnego w programie lekowym, pacjent musiałby zmienić się w detektywa próbując ustalić jakie leki kupował szpital i jaki dokładnie podano jemu. 

Byłoby też dobrze, gdyby MZ zajęło jasne stanowisko w tej sprawie, uwzględniające nie tylko kwestie finansowe, ale też m.in. prawo do informacji. 

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

Bartłomiej Kuchta Niedziela, 22 Lipca 2018, 11:43
Zamiana leków biologicznych na biopodobne jest dopuszczalne i wskazana z powodów finansowych. Nie może być jednak wymuszana na pacjentach. Najpóźniej w chwili gdy dopuszczono do obrotu kolejne leki zawierające entanercept program lekowy powinien być zamknięty, a refundacja przeniesiona do aptek. Wtedy nie byłoby problemu i sporu prawnego.
TUTAJ Piątek, 20 Lipca 2018, 23:05
Sprawę leczenia w programach lekowych można byłoby rozwiązać w prosty sposób. Otóż zastosować zasadę, że pacjent powinien mieć prawo do leczenia jednym preparatem od początku do końca terapii. Wówczas nie byłoby problemu, gdyby był leczony biosymilarem, bo przed rozpoczęciem leczenia wyraziłby na to zgodę. Nie byłoby również problemu z ustaleniem po czym wystąpiły działania niepożądane. W komentarzach poniżej widać, że pazerność firm odtwórczych leków biopodobnych, zatruwających umysł NFZ-owi o natychmiastowych obniżonych kosztach leczenia zwycięża, kosztem pacjentów. Atak komentujących na RPP wyjątkowo nietrafiony.
adam Czwartek, 19 Lipca 2018, 10:30
MZ wprowadzi centralne przetargi i skończy się lobbing firm i pseudo-pacjentów a RPP niech się douczy.
Bartłomiej Kuchta Niedziela, 22 Lipca 2018, 11:36
Rozpowszechnianie informacji o różnicach pomiędzy lekami biologicznymi i biopodobnymi oraz budzenie wątpliwości u pacjentów ma miejsce i jest jednym z działań PR w ramach walki biznesowej firm farmaceutycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że pacjent ma prawo do wyrażenia świadomej zgody na określone leczenie. Stawianie chorych ludzi przed alternatywą: zamieniamy ci lek albo wypadasz z programu lekowego jest oczywistym złamaniem prawa.
gilbert Środa, 18 Lipca 2018, 23:33
Jeżeli już to Rzecznik mógłby co najwyżej zarzucić podmiotowi, że nie poinformował pacjenta o zmianie preparatu i nie zapytał go o zgodę (brak zgody oznaczałby rezygnację z kontynuacji leczenia o trudnych do przewidzenia konsekwencjach). Bezpieczeństwo zdrowotne pacjenta w żaden sposób nie ucierpiało. Szpitale nie mogą mieć w swoich aptekach wszystkich preparatów handlowych, które zażywają pacjenci, ale muszą stosować zamienniki, choćby firmy farmaceutyczne sponsorowały media do sprzeciwiania się zamiennictwu. Decyzja Rzecznika skandaliczna.
mizs Środa, 18 Lipca 2018, 17:28
Nie mylmy niezależności z ignoracją na wiedzę i fakty. RPP działa w interesie firm a nie pacjentów.
szymon Środa, 18 Lipca 2018, 16:43
Opinia RPP jest kuriozalna, niezgodna z wiedzą medyczną i go ośmiesza. Na całym świecie zamiennictwo leków biologicznych ma miejsce, leki biopodobne są przebadane w badaniach klinicznych i stosowane w praktyce od lat. Jest to skuteczna i bezpieczna terapia. Ale najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy nie leczą pacjentów i pseudoorganizacje działające nie na rzecz chorych tylko w interesie firm innowacyjnych. Tylko, że te firmy innowacyjne za 1-2 lata wpuszczą na rynek dziesiątki leków biopodobnych swoich obecnych konkurentów i retoryka się zmieni, a Ci co teraz próbują wmówić wszystkim że biopodobne nie działają tak samo zostaną ośmieszeni. Proszę, żeby PZ nie cenzurowała komentarzy.