Wiemy jak NFZ skróci kolejki do specjalistów na wybory samorządowe

03 Września 2018, 8:20 szpital pacjenci pacjent kolejka wizyta lekarz

Są wybory, jest malowanie trawy na zielono. A w tym przypadku na zielony mają zmienić kolor strzałki w raportach o kolejkach. Szefowie oddziałów NFZ poinformowali placówki o planie dosypania pieniędzy na wizyty u lekarzy specjalistów i potraktowanie zgłaszających się do nich pierwszorazowo pacjentów jak niepełnosprawnych – czyli poza kolejnością. Dzięki temu będzie można wykazać znaczne skrócenie kolejek, choć tylko dla tych z nowo wypisanym skierowaniem. Niestety długofalowo może to nasilić problemy. 

Zacznijmy od tego, że gdy różne organizacje (np. Fundacja WHC czy Alivia) badają ile czeka się na świadczenie, de facto sprawdzają pacjentów pierwszorazowych. Model jest taki: przedstawiciel organizacji dzwoni i sprawdza na kiedy byłby zapisany mając skierowanie albo dane przekazują pacjenci. Z kolei w zestawieniach NFZ jak ktoś ma skierowanie, to sprawozdaje się go do NFZ kiedy będzie przyjęty, na przykład przez endokrynologa, kardiologa czy ortopedę. To ile na wizytę czekają osoby, które już leczą się w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej nie jest już sprawozdawane. Teoretycznie więc kolejki, listy oczekujących NFZ dotyczą tylko tych pierwszorazowych pacjentów, choć każdy kto korzysta z AOS wie, że na kolejne wizyty  - gdy trzeba wykonać kolejne badania albo chory czuje, że stan jego zdrowia się pogorszył i chce skonsultować się z lekarzem - też trzeba czekać. Nie umówimy się na nie z dnia na dzień. 

Kolejki są bardzo wrażliwym tematem, zwłaszcza przed wyborami. Nie inaczej będzie przed najbliższymi – samorządowymi. Ponieważ kwestii niewystarczającego dostępu lekarzy specjalistów rząd nie rozwiązał, wydatki na AOS w planie finansowym NFZ rosły w podobnym tempie co inne lub wręcz wolniej, potrzebne było rozwiązanie ratujące wizerunek. Nie ma jednak wątpliwości, że część pacjentów na nim krótkotrwale skorzysta, a część prawdopodobnie straci. 
 
Krok pierwszy: aneksowanie umów. Odwlekamy potencjalny armagedon
Przypomnijmy, że zawierucha z konkursami na AOS miała przypaść w przedwyborczym okresie. Ale umowy będą aneksowane - prawdopodobnie do końca 2019 r.  – tak zapowiadał w rozmowie z Polityką Zdrowotną minister Łukasz Szumowski. 

Krok drugi: sypnąć pieniądze na nadwykonania 
W kontekście samorządów i ochrony zdrowia często pojawia się kwestia zadłużania placówek z powodu zbyt niskich wycen procedur, małych kontraktów i niezapłaconych nadwykonań. Jak informują nas szefowie placówek medycznych, z NFZ dostali sygnał, że mogą pojawić się pieniądze na zapłatę nadwykonań z okresu styczeń-sierpień tego roku. Niewykluczone też, że pojawiłyby się pieniądze za kolejne miesiące. Przed samymi wyborami poprawi to sytuację finansową placówek. 

Krok trzeci: zachęcić do przyjęcia większej liczby pacjentów
Oddziały NFZ zwróciły się do szefów placówek realizujących umowy w zakresie AOS z pytaniem, czy od września mogą zacząć przyjmować więcej pacjentów ze skierowaniami do specjalisty. 
Dostaliśmy pytanie o możliwość rozszerzenia harmonogramów poradni AOS na potrzeby zwiększenia wykonań w zakresach świadczeń pierwszorazowych. Pacjenci pierwszorazowi mieliby (na razie do końca roku) być przyjmowani podobnie jak pacjenci niepełnosprawni w rehabilitacji – mówi nam Andrzej Zapaśnik, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. 


Krok czwarty: czasowo obniżyć wymogi, by starczyło personelu 
 
Jak informuje Zapaśnik, z uzyskanych przez placówki informacji wynika, że ewentualne dodatkowe godziny pracy specjalistów mają być zwolnione z części wymogów stosowanych przez NFZ w konkursach na realizatorów świadczeń. – Będzie można na potrzeby świadczeń pierwszorazowych, zatrudnić lekarza ze specjalizacją I stopnia jeśli deklarowało się wcześniej 100 proc. specjalistów – informuje ekspert PZ. - W tych godzinach nie trzeba również zapewniać "na papierze" asysty pielęgniarki o ile udzielanie świadczeń w danym zakresie faktycznie tego nie wymaga – dodaje. 
 
Aneksy na dodatkowych pacjentów z automatu? 
 
Placówki twierdzą, że dostały informacje o tym, że od września pojawią się aneksy elektroniczne wprowadzające dodatkowy wyróżnik dla nielimitowanych świadczeń pierwszorazowych. - W okresie wrzesień-grudzień świadczenia pierwszorazowe do limitu miałyby być sprawozdawane na dotychczasowy wyróżnik. Pozostałe, ponad limit, na nowy wyróżnik (będą płacone comiesięcznie). Świadczeniodawcy, którzy chcą sprawozdawać świadczenia na nowy wyróżnik, są zobligowani do zwiększenia harmonogramu pracy poradni poprzez aneksowanie umowy o dodatkowe godziny na potrzeby świadczeń pierwszorazowych, odpowiadające ich planowanej ilości – wyjaśnia Zapaśnik. 
 
Jednorazowa akcja? 
Pomysł teoretycznie dobry, ma jednak kilka haczyków. Przede wszystkim placówki dostały informacje, że pieniądze na dodatkowych pacjentów są na ten rok. To oznacza, że niezbyt rozsądne byłoby zatrudnianie dodatkowej liczby specjalistów, tylko powinno się ich zmotywować by pracowali więcej w dofinansowanym okresie, bo co będzie później – nie wiadomo. Projekt planu NFZna przyszły rok wciąż jest niezatwierdzony, ale jak informował Politykę Zdrowotną resort finansów, jedyna dodana do niego zwyżka środków ma trafić do ratowników.
Zobacz: NFZ: Plan finansowy na 2019 r. wciąż bez akceptu MF, choć termin upłynął

 
Komu skróci się kolejka, a komu może wydłużyć? 

Jak podkreśla ekspert Porozumienia Zielonogórskiego, wyznaczenie dodatkowych godzin na pacjentów pierwszorazowych będzie oznaczało dla placówek konieczność przyspieszenia dotychczas zaplanowanych wizyt pierwszorazowych na nowe, szybsze terminy. Ale na tym przyspieszony tryb się skończy. 
Jeżeli pacjent dostanie skierowanie np. do kardiologa czy endokrynologa, a ten stwierdzi że trzeba wykonać dodatkową diagnostykę, pacjent chcąc wrócić z wynikami po tygodniu czy dwóch już pierwszorazowy nie będzie. A więc dla tych, którzy już teraz są pod opieką poradni kolejki mogą się wydłużyć… Po związanej z wyborami akcji poradnia zostanie z większą liczbą pacjentów, a kontrakt może nie urosnąć. Albo będą dłuższe kolejki albo placówki będą mieć więcej nadwykonań – za które nie wiadomo czy dostaną zapłatę i jaką (np. 50-60 proc.). 
NFZ ma oczywiście nadzieję, że pacjent otrzyma pomoc specjalisty i wróci do leczenia w POZ, ale gwarancji tego nie ma. 

Doraźne akcje nie wystarczą 
To jak rząd poradzi sobie z tematem kolejek przed wyborami nurtowało pewnie wiele osób. Wizerunkowo wydłużenie się ich w wielu obszarach to fiasko - trzy lata po wygranych wyborach parlamentarnych, z dobrą jeśli nie świetną koniunkturą gospodarczą, zwiększonymi wpływami z podatków m.in. dzięki uszczelnianiu systemu, zawyżonej stawce VAT. 
Najprościej byłoby dosypać pieniędzy, ale na to trzeba by faktycznie dużych środków. Wiele z problemów można by pewnie uniknąć, gdyby lekarzom POZ opłacało się leczyć osoby z częstymi chorobami lub przynajmniej kierować do specjalisty już z pakietem badań. Wiele z badań laboratoryjnych i obrazowych można byłoby wykonywać w poradniach lekarzy rodzinnych, ale teraz ich zlecenie uszczupla ich dochód ze stawek kapitacyjnych. 

W przypadku kolejek do operacji dosypano pieniędzy w trudnych, pilnych obszarach - zaćmy i endoprotez. Było to bezsprzecznie potrzebne. Co ciekawe to właśnie te dwa zakresy z tysięcy procedur są zazwyczaj wybierane w międzynarodowych zestawieniach (np. Komisji Europejskiej czy OECD) przy ocenie dostępności świadczeń. Więc tu też - trochę na wyrost - sytuacja powinna wyglądać znacznie lepiej. 
Sieć pomogła czy jeszcze bardziej skomplikowała AOS? 
- Potrzebna jest gruntowna reforma zasad udzielania świadczeń w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna, która w efekcie doprowadziłaby do trwałego skrócenia kolejek - apelują eksperci. 
- W pierwszej kolejności należy uporządkować zasady udzielania świadczeń w poradniach przyszpitalnych, jednoimiennych do oddziałów funkcjonujących w ramach sieci szpitali i doprecyzować, którzy pacjenci mają prawa do korzystania z tej formy opieki – uważa Zapaśnik. Powinna ona być ograniczona do pacjentów przed i po hospitalizacjach oraz do wybranych jednorodnych grup pacjentów narażonych na częste rehospitalizacje, m.in.: po zawałach, z zaawansowaną niewydolnością serca, z chorobą nowotworową, po przeszczepach narządów itp. - Generalnie dla tych grup pacjentów, dla których docelowo powinny być opracowane modele opieki kompleksowej - analogicznie jak w założeniach Cancer Planu, KOS-zawał czy przygotowywanego KONS dla niewydolności serca. Pozostali pacjenci powinni być przyjmowani w poradniach posiadających kontrakty w rodzaju AOS uzyskanych w drodze konkursu – uważa ekspert PZ. 
- Dokończeniem zmian byłoby ściślejsze powiązanie części poradni AOS z POZ i poszerzanie kompetencji lekarzy rodzinnych w zakresie opieki nad pacjentami z najczęściej występującymi chorobami przewlekłymi - zgodnie z założeniami ustawy o POZ, która docelowo przewiduje rozwijanie modelu opieki koordynowanej, opartej o kompetencje zespołu POZ (lekarza, pielęgniarki, edukatora zdrowotnego, dietetyka itp.). Niezbędnym elementem tak rozumianej opieki koordynowanej są działania zmierzające do jak największej zdolności pacjenta do samokontroli i radzenia sobie w chorobie, w czym zespół POZ powinien go wspierać poprzez prowadzenie szeroko zakrojonej edukacji. 

Aleksandra Kurowska

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

--- Wtorek, 04 Września 2018, 19:29
Ech... Krótkowzroczne dojenie...
Gdyby NFZ finansował wszystkie podstawowe badania w stawce 80% dla specjalistów, ostatecznie by zaoszczędził, a kolejki do tychże by się skróciły, bo często faktycznie lekarz rodzinny wypisuje skierowania do specjalistów tylko po to, aby pacjent miał tam 1-2 wizyty.
V.K. Wtorek, 04 Września 2018, 8:29
Rozwiazanie problemu kolejek jest proste - zniesc limity lekarzom bo to jest głowne ograniczenie w przyjmowaniu pacjentow