Za mało kadr by rodzić bez bólu

03 Września 2018, 11:38 ciąża

Zdaniem wiceminister Józefy Szczurek-Żelazko NFZ nie może zobligować wszystkich podmiotów wykonujących świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii do zatrudniania anestezjologów w oddziałach położniczych – w efekcie Polki wybierające mniejsze placówki będą rodzić w bólu.

 

Problem dostępu do znieczulenia w trakcie porodu dotyczyć może nawet połowy wszystkich porodówek w kraju – wynika z odpowiedzi Józefy Szczurek-Żelazko na interpelację poselską Katarzyny Osos (PO).

- Dostęp kobiet rodzących do znieczulenia zewnątrzoponowego jest zróżnicowany i tak naprawdę zależy od województwa, w którym kobieta rodzi. Według danych (NFZ- przyp. redakcji) dysproporcje w dostępie do znieczulenia farmakologicznego – zewnątrzoponowego na koniec 2015 r. sięgały nawet kilkunastu procent. Najwięcej takich znieczuleń wykonywano w województwach: mazowieckim, małopolskim i podlaskim (odsetek znieczuleń dochodził do 24 proc.). W takich województwach jak kujawsko-pomorskie, lubelskie, lubuskie, pomorskie tych znieczuleń podawano najmniej (odsetek wahał się w granicach 1 proc.). W pozostałych województwach było to ok. 10 proc.- wskazała posłanka Platformy Obywatelskiej. Dodała również, że w województwie lubuskim, z którego pochodzi, w 2015 na 2265 porodów wykonano zaledwie 8 znieczuleń zewnątrzoponowych.

U połowy świadczeniodawców urodzisz w bólach

Odnosząca się do poselskiej interpelacji - wiceminister zdrowia wskazała, że obecnie obowiązujące przepisy obligują kierowników podmiotów leczniczych do zapewnienia stałej obecności lekarza specjalisty w dziedzinie anestezjologii w lokalizacji. Niestety praktyka pokazuje, że nie jest to tożsame z obecnością anestezjologa na oddziale.

- Z reguły, w szpitalach realizujących świadczenia na pierwszym poziomie opieki perinatalnej liczba lekarzy anestezjologów jest analogicznie mniejsza w porównaniu do drugiego i trzeciego poziomu, z uwagi na fakt, że porody wymagające interwencji medycznej powinny zdarzać się tam sporadycznie. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że ponad połowa świadczeniodawców realizujących świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii wykazuje poniżej 600 porodów rocznie, co uniemożliwia zobligowanie wszystkich tych podmiotów do zatrudnienia lekarzy specjalistów w dziedzinie anestezjologii w każdym oddziale położniczym- wskazała Józefa Szczurek-Żelazko. W efekcie z danych NFZ wynika, że liczba znieczuleń zewnątrzoponowych zarówno w 2016, jak i 2017 utrzymywała się na zbliżonym poziomie.

Bolesny brak kadr

W swojej odpowiedzi wiceminister zdrowia wskazuje, że pod koniec czerwca według rejestru prowadzonego przez Naczelną Izbę Lekarską na terenie kraju dyplomem lekarza anestezjologa legitymowało się 6779 lekarzy. W przypadku kadry pielęgniarskiej rejestr Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych zawierał dane 8129 pielęgniarek anestezjologicznych. Kurs kwalifikacyjny w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego ukończyło 21 779 pielęgniarek, a kurs kwalifikacyjny w dziedzinie położnictwa anestezjologicznego ukończyło kolejnych 751 położnych. Dodała również, że w wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydenckim rozpoczęło 19 lekarzy z anestezjologii i intensywnej terapii, co stanowi o 12 więcej w porównaniu do roku 2017.

„Ministerstwo Zdrowia dokłada wszelkich starań, aby dostępność do znieczulenia zewnątrzoponowego dla wszystkich pacjentek, które chcą z tej metody skorzystać była jak największa. Należy jednak mieć na uwadze, że znieczulenie zewnątrzoponowe jest tylko jedną z farmakologicznych metod, których skuteczność udowodniono naukowo. Rodzące mają możliwość skorzystania z wielu metod niefarmakologicznych, jak również analgezji wziewnej lub stosowanych dożylnie lub domięśniowo opioidów”- oceniła wiceminister.

AM

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz