Neonatolodzy: jest program profilaktyki RSV, ale nie będzie gdzie podać leku

04 Września 2018, 13:31 dziecko noworodek

Od 1 marca Ministerstwo Zdrowia rozszerzyło program profilaktyki zakażeń wirusem RS dla dodatkowej grupy wcześniaków. Neonatolodzy alarmują, że sezon RSV zaraz się rozpocznie, a nie będzie gdzie podać dzieciom leku, gdyż NFZ nie ma na to pieniędzy i nie ogłosił konkursów.

O problemach z zakontraktowaniem realizatorów programu profilaktyki RSV i interwencji Rzecznika Praw Dziecka w tej sprawie pisaliśmy już kilka dni temu RPD do MZ ws. problemów z zakontraktowaniem realizatorów profilaktyki RSV

Jak mówiła podczas wtorkowej konferencji prasowej krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich, program prowadzony jest od 10 lat, a 1 marca br. grupa dzieci objętych nim została poszerzona. - Do tej pory w programie były wcześniaki urodzone przed 28 tygodniem ciąży i było to ok. 1,2 tys. dzieci, a teraz program obejmuje także dzieci urodzone między 28 a 33 tygodniem ciąży, a więc w sumie ok. 4 tys. dzieci - wyjaśniła.

- Dotychczas ta profilaktyka była prowadzona w 32 szpitalach. Oszacowaliśmy, że potrzebujemy teraz dodatkowych placówek, potrzeba ich dwa razy więcej - mówiła.

Brakuje środków finansowych w 13 województwach

- Sądziliśmy, że najpóźniej w sierpniu zostaną uruchomione konkursy NFZ, bo już od października musimy co miesiąc w sezonie zwiększonego ryzyka podawać dzieciom lek. W lipcu dowiedziałam się, że brakuje środków finansowych na realizację tego programu w 13 województwach - podkreśliła prof. E. Helwich.

Według niej, program był ogłoszony 1 marca, a więc było sporo czasu na skorygowanie planów finansowych, zaś NFZ twierdzi, że nie posiada aktualnie funduszy na podpisanie nowych kontraktów z nowymi szpitalami.

- Jeżeli dziecko urodzi się w szpitalu, który nie będzie mia podpisanego kontraktu, to nie zostanie ono zabezpieczone przed wirusem RS. Nawet jeżeli wyjdzie ze szpitala, to nie będzie miało gdzie otrzymać leku, ponieważ istniejące ośrodki nie są w stanie fizycznie wszystkich przyjąć. Potrzebujemy nowych ośrodków z nowymi kontraktami na ten cel - mówiła.

Dla wcześniaków profilaktyka RSV to konieczność

Jak podkreślała, chodzi o grupę najsłabszych dzieci, w przypadku których zakażenie grozi ciężkim zapaleniem płuc i pobytem w szpitalu, często na oddziale intensywnej terapii, a także wentylacją mechaniczną. Zwróciła uwagę, że koszty profilaktyki są znacznie niższe niż koszty leczenia na intensywnej terapii lub koszty leczenia powikłań, które mogą zostawić piętno na całe życie. Przypomniała, że dwa lata temu przynajmniej 6 dzieci zmarło z powodu infekcji RSV.

- Mamy zapewnienie kierownictwa ministerstwa zdrowia, że zrobią wszystko, aby NFZ potraktował ten program priorytetowo, ale gwarancji nie mamy żadnej - zaznaczyła prof. E. Helwich. Jak mówiła, paradoks istnieje, bo jeżeli coś jest gwarantowane, to powinno być realizowane. - Wywalczyliśmy teorię, a praktyka nie ma jak działać - dodała.

Prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka przekonywała, że dla wcześniaków ta profilaktyka to konieczność. - Dla dzieci urodzonych przedwcześnie muszą się znaleźć te pieniądze - mówiła.

Z kolei konsultant wojewódzki w dziedzinie neonatologii dla Małopolski prof. Ryszard Lauterbach podkreślał, że powrót dziecka do szpitala na oddział intensywnej terapii to krok wstecz w jego rozwoju, nie mówiąc o kosztach hospitalizacji, której można uniknąć. - Przebyta infekcja 4-krotnie zwiększa ryzyko zachorowania w przyszłości na astmę oskrzelową i nikt nie mówi o kosztach leczenia potem przez całe życie tej choroby - dodał.

Konsultant województwa mazowieckiego w dziedzinie neonatologii dr Beata Pawlus przypomniała, że w ubiegłym roku na Mazowszu immunizowanych było ok. 200 dzieci. - Po rozszerzeniu programu może to dotyczyć 700-800 dzieci, a więc 3-4 krotnie więcej dzieci. Dziecko w sezonie otrzymuje 5 dawek preparatu. Immunizowało pięć szpitali. Wszystkie twierdzą, że nie dadzą rady immunizować 3-4 krotnie większej grupy dzieci. - zaznaczyła. Jak dodała, najlepiej immunizować dziecko w szpitalu, w którym się urodziło,  żeby wcześniaki nie musiały być dowożone, nie musiały jeździć do innych oddalonych szpitali.

Jakie koszty programu?

Jak mówiła prof. E. Helwich, program dotychczas kosztował ok. 11-12 mln zł, a według szacunków będzie potrzebne finansowanie na poziomie 30 mln zł. - To pieniądze najlepiej wydane, bo pozwalają oszczędzić poważnych powikłań zdrowotnych na przyszłość - podkreśliła.

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz