Komisja kultury fizycznej i sportu o suplementach diety: potrzebne uregulowanie rynku

12 Września 2018, 15:06 leki

Konieczne jest uregulowanie rynku suplementów diety w Polsce m.in. większy nadzór nad tym rynkiem, wyższe kary za nieprawidłowości – podkreślali posłowie z sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki.

Agnieszka Ostrowska z Polskiej Agencji Antydopingowej poinformowała, że problem suplementów diety dotyczy także sportowców wyczynowych. - Dochodzi do wykrywania substancji zakazanych u sportowców wyczynowych poprzez zażywanie suplementów diety. Często w suplementach znajdują się substancje niedeklarowane w składzie lub inne niż deklarowane - podkreślała. - Sportowcy narażeni są na nieświadome branie substancji zabronionych poprzez przyjęcie suplementów diety, a jednocześnie są to substancje szkodliwe dla ich zdrowia - dodała.

Jak zaznaczyła, niebezpieczeństwo dostawania się substancji niebezpiecznych do organizmu poprzez zażywanie suplementów diety dotyczy nie tylko sportowców, ale zwykłych obywateli, którzy zażywają suplementy diety.

Przypomniała zalecenia NIK po kontroli w 2017 r. Według Izby niezbędne jest m.in. wprowadzenie systemu opłat za notyfikację suplementów diety, wprowadzenie systemu ostrzegania konsumentów przed niezbadanymi suplementami diety znajdującymi się w obrocie, ustalenie zerowego poziomu dla wybranych składników suplementów diety,  podwyższenie kar pieniężnych, dla podmiotów wprowadzających do obrotu niebezpieczne lub nielegalne suplementy diety do takiego poziomu, aby były one skuteczne, proporcjonalne i odstraszające, podwyższenie wysokości kar pieniężnych nakładanych przez sanepid za nieprzestrzeganie wymagań w zakresie znakowania środków spożywczych, wprowadzenie zakazu umieszczania na etykietach informacji o właściwościach zapobiegawczych, leczniczych, wprowadzenie zakazu używania w reklamach wizerunku lekarzy, farmaceutów i odwoływanie się do zaleceń takich osób.

Suplementy diety - wystarczy powiadomienie o wprowadzeniu do obrotu

Przemysław Rzodkiewicz z Głównego Inspektoratu Sanitarnego przypomniał, że suplementy diety są żywnością, wiec wystarczy powiadomienie do Sanepidu o wprowadzeniu do obrotu. - Rynek dynamicznie się rozwija, ma wartość ponad 4 mld zł. Ilość powiadomień o wprowadzeniu nowych produktów stale rośnie. W ubiegłym roku było ich 11 tysięcy - mówił.

Jak podkreślał, w Polsce nie ma listy zakazanych substancji w suplementach diety. Jak mówił, brakuje także kontroli nad sprzedażą suplementów w internecie, gdzie dostępne są preparaty nie podlegające zgłoszeniu w Polsce. - Problematyczne są również niskie kary, które nie działają w sposób wystarczająco odstraszający - dodał.

Zbyt niskie kary finansowe

Szymon Ziółkowski (PO) wskazywał,  że np. w niemieckiej ustawie o suplementach jest zapis, iż na opakowaniu musi znaleźć się informacja, że przyjmowanie może spowodować pozytywny wynik antydopingowy. - Coraz więcej osób uprawia sport i nie są świadome ewentualnego szkodliwego wpływu niektórych środków na ich zdrowie - mówił.

Z kolei Roman Kosecki (PO) zwracał uwagę, na możliwość kupowania przez internet niezalegalizowanych w Polsce suplementów diety. Według niego, powinna być możliwość blokowania stron internetowych. - My ciągle reagujemy dopiero jak coś się stanie, jak się okaże, że jakiś produkt jest niezdrowy, nie potrafimy dostosować naszego prawa – ocenił.

Małgorzata Niemczyk (PO) podkreślała natomiast, że kary finansowe są zbyt niskie. - Opłaca się je zapłacić i dalej robić swoje - mówiła. Zwracała uwagę, żę składy produktów nie trzymają swojego deklarowanego składu.  -  Może warto byłoby wprowadzić jakąś kaucję dla podmiotów, które chcą sprzedawać suplementy na naszym rynku – rozważała.

Przemysław Szewczyk z Najwyższej Izby Kontroli podkreślił, że w resorcie zdrowia oraz Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęte zostały prace nad zmianami ustawowymi, z uwzględnieniem wniosków z kontroli NIK, jednak nie wiadomo na jakim etapie są obecnie.

 - A jest pilna potrzeba uregulowania tego obszaru - ocenił. Według niego, popyt rzeczywiście jest kreowany przez reklamy, a nie rzeczywiste potrzeby. Z kolei wysokość kar jest śmieszna. - Rynek jest niedostatecznie zdiagnozowany i nadzorowany przez odpowiednie organy – zaznaczył.

AW

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz