Fizjoterapia: jakich zmian oczekuje KIF, jakich MZ, NFZ i co z pilotażem

03 Października 2018, 12:23 fizjoterapeuta rehabilitacja masażysta

Nadal brakuje przepisów niezbędnych do uruchomienia pilotażu fizjoterapii mającego na celu ocenę skuteczności badania fizjoterapeutycznego w publicznym systemie. Jeśli chodzi o dostęp do fizjoterapii i rehabilitacji, z powodu kolejek część pacjentów w ogóle nie korzysta ze świadczeń, a inni biorą sprawy we własne ręce. W ramach kontraktów z NFZ działają średnio dwie na pięć placówek, w pozostałych chorzy płacą za wszystko sami.

3 mld zł vs. 8-10 mld zł

Na szeroko pojętą rehabilitację NFZ i ZUS wydają ok. 3 mld zł rocznie. - Jednak tylko 38 proc.  jednostek z usługami fizjoterapeutycznymi podejmuje współpracę z sektorem publicznym – podkreślano na Forum Ekonomicznym w Krynicy podczas sesji "Nowa jakość w systemie zdrowia bez zwiększania nakładów finansowych. Czy to możliwe? Na przykładzie systemu rehabilitacji w Polsce”. To oznaczać może, że wartość całego rynku to 8-10 mld zł. Większość wydatków ponoszą z własnej kieszeni pacjenci. Tymczasem szybkie przywrócenie sprawności pacjentów jest w interesie państwa. Dlaczego? Między innymi ze względu na koszty świadczeń wypłacanych przez ZUS. 

Kosztowne absencje chorobowe

Dr Magdalena Władysiuk, Prezes Stowarzyszenia CEESTAHC i wiceprezes HTA zwracała uwagę, że wśród najczęstszych przyczyn absencji chorobowej pracowników, poza ciążą u kobiet i chorobami układu oddechowego, są choroby układu mięśniowo-szkieletowego. Liczba zwolnień lekarskich wystawianych z tego powodu z roku na rok rośnie. Podobnie jak długość zwolnień.  Zdaniem M. Władysiuk poprawa dostępności do świadczeń fizjoterapeutycznych może ten trend zahamować.

Z kolei ekspert ds. zarządzania w ochronie zdrowia dr Marcin Kautsch zwracał uwagę na to, że rynek jest bardzo niejednorodny. - Są białe plamy gdzie nie ma dostępu fizjoterapii. NFZ średnio wydaje 66 zł na pacjenta, ale są znaczne różnice regionalne – zwracał uwagę. Od niewiele ponad 20 zł po ok. 82 zł rocznie. 

Przedstawiciele Krajowej Izby Fizjoterapeutów zwracali uwagę na potrzebę lepszej koordynacji wydatków i planowania świadczeń. Ich częstotliwość powinna być dostosowana do potrzeb pacjentów. Na dodatek nierzadko brakuje obiegu informacji między zlecającym zabiegi lekarzem, a wykonującym je fizjoterapeutą.

Nawet tam, gdzie najwyższe wydatki, dostęp za słaby

Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia zwrócił uwagę, że choć faktycznie na Mazowszu są najwyższe wydatki NFZ na fizjoterapię na mieszkańca, to równocześnie w regionie tym jest najwięcej skarg na słabą dostępność. Więc nawet relatywnie wysokie nakłady w wybranych ośrodkach nie oznaczają, że jest tych świadczeń wystarczająco dużo. 

- Powinniśmy płacić za efekt. Nie za wymianę stawu, ale powrót do zdrowia, czyli m.in. rehabilitację. Projekt w tej sprawie jest w trakcie procedowania. W tym kierunku planujemy iść, tak jak zrobiliśmy to  w zaćmie, gdzie płacimy już za monitorowanie, przywracanie do zdrowia – mówił wiceminister.

- Jeśli chodzi o kompleksową rehabilitację to Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji otrzymała już dawno zlecenie całkowitego przemodelowania rehabilitacji. Powinniśmy uwzględnić ocenę w jakim stanie pacjent przyszedł, a jaki był stan pacjenta po wyjściu. Teraz ten sam chory jest często w 5-10 kolejkach, w jednej placówce realizuje część świadczeń, w drugiej część. To nie jest leczenie kompleksowe, nie ma żadnego uzasadnienia – wyjaśniał wiceminister. 

Ze szpitali do poradni

Drugi kierunek w jakim mają zmierzać działania MZ, to przeniesienie możliwie największej liczby świadczeń i pacjentów z rehabilitacji szpitalnej do ambulatoryjnej, Tak by miejsca w szpitalach pozostawić dla najbardziej potrzebujących. Tak samo – jak zapowiadał M. Miłkowski – ma być w fizjoterapii. 

Wiceminister zapowiada też, że jak w zaćmie, MZ chciałoby uruchomić wcześniejszą kwalifikację do hospitalizacji w rehabilitacji. - Każdy kto nie ma wskazania, powinien być przekazany do leczenia fizjoterapeutycznego w trybie ambulatoryjnym lub domowym w AOS. To będzie zmniejszać kolejki do poważniejszych świadczeń, dla najbardziej potrzebujących – mówił wiceminister. 

Nie ma pieniędzy

Debata była okazją też do omówienia potocznych opinii o fizjoterapii. Prezes NFZ Andrzej Jacyna uważa, że fizjoterapeuci na siłę próbują uniezależnić się od lekarzy, ale to lekarze leczą i będą leczyć. 

Jeśli chodzi o skracanie kolejek do świadczeń wyjaśniał z kolei, że ten i kolejny rok będą finansowo dla Funduszu bardzo trudne. A zwiększanie liczby świadczeń to dodatkowe koszty. NFZ musi zaś uwzględniać potrzeby z różnych obszarów, bo nawet biorąc pod uwagę, że do rehabilitacji i fizjoterapii czeka ponad milion osób w kolejce, to w innych obszarach jak np. usuwanie zaćmy, wszczepianie endoprotez, kolejki liczą kilkaset tysięcy osób. 

Dopiero znając skalę m.in. podpisywania przez lekarzy tzw. lojalek, będzie wiadomo ile mniej więcej pieniędzy jest do zagospodarowania. Wspominał też o dodatkowych nakładach skierowanych na świadczenia dla osób niepełnosprawnych. Dzięki temu m.in. NFZ podpisał umowy z kilkudziesięcioma nowymi placówkami. 

- By dokupić świadczeń i skrócić kolejki trzeba mieć pieniądze – mówił szef Funduszu. - Nakłady na ochronę zdrowia są za niskie i nie stać nas na realizację wszystkich świadczeń w tym rehabilitacji i fizjoterapii zgodnie z potrzebami pacjentów – mówił Jacyna.

- Musimy wybierać priorytety, a drogą wybór koordynacji, gdzie efekt może być znacznie lepszy – wyjaśniał. Przyznał, że z powodu braku środków utknęły na razie jednak programy pilotażowe koordynowanej opieki np. dotyczący endoprotezoplastyki czy nad pacjentami z SM. Jednak jak podkreślali przedstawiciele KIF, nawet w ramach obecnie wydawanych środków, można poprawić sytuację pacjentów przez lepszą organizację opieki. Chodzi m.in. o to, by pacjenci którzy np. od lat leczą się z tego samego powodu mogli pójść od razu do fizjoterapeuty, zamiast stać w kolejce do lekarza i zajmować miejsce innym, często jeszcze niezdiagnozowanym.

Izba na straży interesu społecznego

Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów podkreślał, że samorządy zawodowe w Polsce są dla ochrony interesu publicznego, a nie grupy zawodowej. I tak działa KIF występując m.in. w interesie pacjentów. Izba zwalcza też nieprawdziwe informacje na temat tego zawodu. 

- Istnieje przynajmniej kilka mitów, które widzimy jak przez ostatnie półtora roku przeszkadzają w szybkim wprowadzeniu reformy dostępu do fizjoterapii. Niewiele ludzi wie, kim jest fizjoterapeuta. Wielu ludziom, w tym i urzędnikom, wydaje się, że może to masażysta. Ale chodzi o pracowników medycznych, z których większość ma wykształcenie wyższe, a w kolejnych latach dla osób wchodzących do zawodu będzie to bezwzględny wymóg. Na dodatek zgodnie z przepisami przygotowanymi w resorcie wicepremiera Jarosława Gowina fizjoterapia jako 4 czy 5 kierunek studiów w Polsce, będzie mieć ustalone standardy – mówił szef KIF.

Podkreślał też, że fizjoterapeuci nie są grupą, której wiedza jest zawężona i do wszystkiego niezbędny jest lekarz. -  Fizjoterapeuci od 10 lat uczą się farmakologii, patologii i wielu innych zakresów medycyny. Posiadają ogólną wiedzę medyczną, nie lekarską, ale podobną jak inne zawody medyczne. I ta wiedza jest po to, by wiedzieć czy mogę podjąć fizjoterapię czy natychmiast skierować do lekarza – wyjaśniał Krawczyk. 

Nie walczymy z lekarzami. Współpracujemy z nimi

Krawczyk podkreślał też, że fizjoterapia prywatna działa od przynajmniej kilkudziesięciu lat i to bez skierowań, a prawie w ogóle nie było zgłaszanych zdarzeń niepożądanych. - Mamy niewiele pomyłek, a na dodatek jeśli się zdarzają, to uszczerbek na zdrowiu jest zwykle bardzo niewielki, nieporównywalnie mniejszy niż te, które mogą być wywołane przez inne zawody medyczne – wyjaśniał szef KIF.  

Mitem jest też niechęć do współpracy z lekarzami, ponieważ zarówno działając w systemie publicznym, jak i prywatnym, jest otwarcie ze strony fizjoterapeutów na np. wymianę informacji o stanie pacjenta. Lekarze często wręcz szukają możliwości stałej współpracy i kierowania pacjentów do sprawdzonego fizjoterapeuty, a fizjoterapeuci współpracy z lekarzami, z którymi w razie potrzeby mogą się konsultować. 

- W systemie publicznym nawet po 5 latach studiów potrzebujemy lekarza by zaplanował fizjoterapię, w prywatnym od lat jest tak, że fizjoterapeuta konsultuje się wtedy, gdy uzna to za potrzebne. Znamy swoje możliwości i działamy dla dobra i bezpieczeństwa pacjentów – mówił Ernest Wiśniowski, wiceprezes KIF. 

Magdalena Władysiuk podkreślała zaś, że nowoczesna rehabilitacja to lekarze, którzy są też zabiegowcami, dedykowani pacjentom w najcięższym stanie. - Nie stać nas na to, by przy każdym przypadkiem zajmował się lekarz specjalista – wyjaśniała. Odwołując się do opieki paliatywnej, finansowanej z dwóch źródeł: publicznego i prywatnego, podkreślała że pacjentów nie kwalifikuje tam lekarz. Podobnie jest w opiece społecznej, gdzie osoba ze zdiagnozowanymi problemami zdrowotnymi nie musi mieć za każdym razem skierowania od lekarza. 

Dr Marcin Kautsch przypomniał, że mamy starzejące się kadry medyczne – m.in. lekarzy, pielęgniarki, a deficyt będzie się pogłębiał.

– Jak w tej sytuacji zapewnić nie gorszy niż obecnie dostęp do świadczeń zdrowotnych? Fizjoterapeuci są prawdopodobnie najmłodszym zawodem medycznym. Warto ich wykorzystać do odciążenia m.in. lekarzy – podkreślał. 

Pilotaż zmian: A. Jacyna chce jak najszybciej, M. Miłkowski mówił o zmianach

Jeśli chodzi o pilotaż brakuje jeszcze jednego ważnego dokumentu, a mianowicie rozporządzenia ministra zdrowia. - Pilotaż uruchomimy najszybciej jak będzie to możliwe, jesteśmy jednak zależni od  terminu jaki określi rozporządzenie ministra zdrowia – mówił na Forum Ekonomicznym w Krynicy prezes NFZ A. Jacyna. Podkreślał, że jest zainteresowany wynikami pilotażu. Wskażą, gdzie są mocne, a gdzie słabsze strony rozwiązania, u których grup pacjentów najlepiej je wprowadzić.

Z kolei Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia, a wcześniej wiceszef Funduszu podkreślał, że do pilotażu zgłoszono bardzo wiele uwag i to nie tylko kosmetycznych. Stwierdził, że potrzebna może być konferencja uzgodnieniowa. 

Choć od Forum w Krynicy minęły trzy tygodnie, konferencji uzgodnieniowej na razie nie zwołano ani nie opublikowano jeszcze nowych wersji przepisów. 

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz