NFZ przeszarżował z wykresami? Przebił chwyty reklamowe

16 Października 2018, 12:30 dane dokumenty raport

Co jakiś czas na komercyjne firmy spada fala krytyki za „kreatywne” podejście do prezentacji danych w reklamach. Grafiki promujące NFZ i MZ, poważne publiczne instytucje, opublikowane pewnie nie bez przyczyny przed samymi wyborami, to wzorcowy przykład jak zaciemnić rzeczywistość. 

 

Zbliżające się wybory samorządowe mocno stymulują aktywność nie tylko samych kandydatów, ale również instytucji publicznych, ministrów oraz ich zastępców. Niemal codziennie jest przynajmniej jedna konferencji związana z przekazaniem pieniędzy lub sprzętu dla placówek medycznych w regionach i zdjęcia z lokalnymi politykami startującymi w wyborach. To jednak nic, w porównaniu z grafikami Funduszu i ministerstwa. 

Skala została w nich tak dobrana, by stworzyć wrażenie dużego wzrostu finansowania – na pierwszy rzut oka kwoty rosną wręcz kilkukrotnie. Ale chodzi o skalę. Dodajmy, że dla różnych regionów ustalana jest różnie, by maksymalnie uwypuklić różnicę i w wykresie zaczyna się np. od dość nieoczywistego 9,3 czy 5,1. Trzeba przyznać, że takich sztuczek nie stosują nawet telekomy (gdy chwalą się np. szybkością internetu lub liczbą klientów pozyskanych od konkurencji), ani np. producenci kosmetyków czy suplementów. 

Jak jest w rzeczywistości? Pieniądze faktycznie rosną o kilka procent. To dobrze, ale mało, a NFZ nie podaje ile z tych środków to znaczone środki na podwyżki dla pielęgniarek, wzrost płac czy dodatki dla lekarzy (których skala znacznie przekroczyła plany MZ) lub wzrost pensji ratowników

Aż chciałoby się poprosić, by jak przy ulotkach banków o pożyczkach, tak i przy infografikach MZi NFZ, znalazła się gwiazdka, ale zamiast RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania), znalazła się ważna dla klientów - ubezpieczonych informacja, jak zdaniem decydentów te środki przełożą się na dostęp do świadczeń, o ile wzrośnie liczba tych wykupionych, czy wzrośnie jakość itp.

Zobacz również: Skąd pieniądze na podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek?

Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej smutna, niż mogłaby ocenić na podstawie grafik osoba, która nie śledzi sytuacji na bieżąco. I to nie tylko w subiektywnej ocenie naszej redakcji. Wielokrotnie wspominano, że w tym i w przyszłym roku dodatkowych pieniędzy z budżetu związanych z ustawą 6 proc. na zdrowie będzie niewiele lub wręcz zero (zobacz: Ministersto Finansów: na zdrowie prawie nic więcej)

Oddziały NFZ zalegają z płaceniem za procedury ratujące życie i zdrowie  - biorąc pod uwagę tylko te wykonane w tym roku w szpitalach, chodzi o ponad ćwierć miliarda zł. 

Odtrąbione jako sukces nowe leki na liście refundowanej w ciężkich chorobach np. nowotworowych, są niedostępne dla wielu potrzebujących, bo oddziały nie mają pieniędzy, a budżet refundacyjny jest na granicy przekroczenia. 

Zobacz również: NFZ doda 0,5 mld zł na refundację leków. Firmy uratowane przez paybackiem

No i najważniejsze – liczba realizowanych świadczeń spadła i w szpitalach, i w poradniach. Kolejki rosną. Na to wprost wskazują dane NFZ.  

Zaskoczenia grafikami nie kryły osoby związane z systemem ochrony zdrowia. W ocenie Tadeusza Jędrzejczyka, byłego prezesa NFZ, problem tak zaprezentowanych danych polega tylko na tym, że tak przedstawione kwoty dla 99,9 proc. odbiorców są czysto abstrakcyjne. 

- Co więcej, motywują pojedynczych pracowników do eskalacji żądań płacowych - "tyle miliardów a dla mnie pięć stów na podwyżkę się nie znajdzie?"- ocenił na Twitterze. 

 

- Natomiast 6-krotny wzrost wynikający z wykresu jest czytelny. Wśród ludzi zajmujących się data science, to jest po prostu nieetyczne- dodał Marcin Balcerzak, dyrektor ds. badań w firmie analityczne Farenta.

 

 

Były przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL – Jakub Kosikowski – zaapelował żartobliwie do centrali NFZ o weryfikację umiejętności grafika ”bo totalnie nie zna się na skalowaniu, a to podstawa w tym fachu”. Natomiast była rzecznika prasowa resortu zdrowia - Milena Kruszewska - zaapelowała o ujawnienie autora samych wykresów. 

 

- Zapraszam go na kurs EBM pokazujący też przykłady prymitywnych manipulacji w prezentacjach, np. wyników badań klinicznych - oceniła. 

AM, AK

 

Komentarz redaktor:

Nawet w reklamach suplementów czy kosmetyków skale nie są tak naginane. Przejrzeliśmy też reklamy telekomów, np. dotyczące tego, ilu klientów do kogo przechodzi. Prywatnie przypomniał mi się mój staż w czasie studiów i pierwsza praca w ministerstwie. Bezrobocie było rekordowe i rosło, ale szef naciskał by napisać tekst, że spada. Spadało bowiem tempo wzrostu… ale to nie to samo, co spadek  bezrobocia. Zapamiętałam to też dlatego, że nauczyłam się wtedy czym różni się stopa procentowa od proc. (na pierwszych latach studiów tego nas nie uczyli) – przy propozycjach żonglowania tymi dwoma terminami, zależnie od tego, co wyglądało lepiej. U władzy była wtedy partia od której PiS się odżegnuje i w biurze żartowaliśmy, że to zaszłości z czasów PZPR. Polityczny pragmatyzm najwyraźniej sprawia, że te same metody są dobre i teraz. 

Infografiki Funduszu potraktowane poważnie mogą jeszcze bardziej nasilić, słuszną zresztą presję na wzrost płac. Niestety przy "krótkiej kołdrze" i braku dodatkowych środków od resortu finansów lub z innych źródeł (np. podniesienia składki) bije to w pacjentów.

 
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz