Sieć szpitali po roku funkcjonowania – czy to rozwiązanie działa dobrze?

23 Października 2018, 13:36 SZPITAL

Sieć szpitali ewidentnie działa - przekonują po roku jej funkcjonowania minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz prezes NFZ Andrzej Jacyna. Jednak według ministra widać potrzebę zmian m.in. w zakresie poprawy rejonizacji i referencyjności placówek oraz wymogów dostępności w pełnej gotowości we wszystkich jednostkach.

- Sieć szpitali ewidentnie działa i nie jest tak, że przyniosła jakiekolwiek negatywne kierunki. Przed wprowadzeniem sieci były konkursy NFZ, które w dużej części były konkursami fikcyjnymi. Po drugie podejście ryczałtowe przy finansowaniu opieki nad populacją to rozwiązanie coraz częściej stosowane w Europie i jest to dobre podejście. To znaczy, że dyrekcja danej jednostki ma zarządzać budżetem swojej jednostki i najbardziej racjonalnie wydawać go na potrzeby lokalnej społeczności. Po trzecie nadwykonania - wcześniej każdy szpital starał się zrobić maksymalną liczbę nadwykonań, żeby zwiększyć przychody szpitala, a w tej chwili mamy ryczałt - uważa minister zdrowia Łukasz Szumowski

Według niego, system wymaga pewnych zmian. - Są pewne elementy, które muszą być dostosowane jak choćby dyżury tępe i ostre, (...) jak również referencyjność i pewna rejonizacja, czyli gdzie jest referencyjny szpital dla danego obszaru populacji pacjentów - wskazywał minister, który był we wtorek gościem Forum Rynku Zdrowia w Warszawie. - W docelowym modelu sieci powinniśmy uwzględnić też value base, będziemy patrzyli na jakość i ilość rehospitalizacji, to będzie z korzyścią dla pacjentów - dodał.

- Sieć miała sprawiedliwie dystrybuować świadczenia i to już się dzieje, dlatego nie budujemy nowych szpitali w dużych centralnych miastach. Sieć spełnia więc swoją rolę w poprawie dostępności, w sprawiedliwym dostępie dla pacjenta. Jednocześnie możemy przekierowywać środki ze szpitala na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, czyli zwiększyć dostęp do specjalisty i to już się dzieje - podkreślał Ł. Szumowski.

- Nie oczekujmy, że po roku tak wielkiej zmiany jak sieć, te efekty będą wyrażone w postaci całkowitej likwidacji kolejek, bo to będzie trwało. Spadają kolejki w zaćmie, w endoprotezach, zaczęliśmy procesy, które maja doprowadzić do skrócenia kolejek do specjalistów - zaznaczył.

Kreowanie pieniędzy na poziomie placówki

Także prezes NFZ Andrzej Jacyna ocenił, że sieć szpitali zadziałała. - Od roku jest krytykowana, ale fakty przeczą tej krytyce - ocenił. - Nie potwierdziły się mity, że świadczeniodawcy przestaną wykonywać świadczenia. Niewiele różnią się liczby w porównaniu z poprzednimi okresami. Nieprawdą okazało się, że świadczeniodawcy za darmo biorą pieniądze - zapewniał.

- A potwierdziło się kreowanie pieniędzy na poziomie placówki. Dyrektor ma pełną dowolność działań na poziomie zakładu. Nie wnikamy jak dzielone są środki miedzy hospitalizację a część ambulatoryjną - podkreślał. Dodał, że NFZ premiuje przesuwanie świadczeń z hospitalizacji do świadczeń ambulatoryjnych.

- Widzimy pewne zmiany okres do okresu. Po podsumowaniu pierwszego kwartału działania sieci wielu świadczeniodawców nie zmieściło się w przedziale 98-102 proc. i wykonano znacznie więcej świadczeń, a były też miejsca gdzie nie wykonano ich w znaczący sposób. Teraz widzimy, że szpitale dopasowały się do ryczałtów i parametrów określonych w sieci, i większość jest w grupie 98-102 proc. -  podsumowywał prezes funduszu.

Według niego sieć szpitali jest obecnie za duża. - Nie możemy tworzyć kolejnych szpitali również prywatnych ponieważ sieć szpitali jest za duża. Być może są jeszcze miejsca, gdzie jest ograniczona dostępność, ale wymaga to analizy, a nowe inwestycje nie powinny mieć miejsca w Warszawie czy na Śląsku - podkreślał.

- Sieć zadziałała - zapewniał i wskazywał, że świadczy o tym przesuwania świadczeń z hospitalizacji do AOS oraz ograniczenie nadwykonań. - Nadwykonania są ograniczone, a środki przesunięte na inne rodzaje świadczeń - mówił A. Jacyna.

Czy dostępność pacjentów wzrosła dzięki sieci?

Krytycznie odniosła się do tego poseł Beata Małecka-Libera (PO). - Nadal krytycznie oceniam sieć, ponieważ została stworzona na złych parametrach, bo nikt nie brał pod uwagę jakości i epidemiologii - zaznaczyła.

- Celem sieci ma być zwiększona dostępność dla pacjentów, a prezes mówi, że nie wzrosła liczba świadczeń - mówiła. - Dlaczego nie powstała sieć sercowo-naczyniowa, skoro to największy problem zdrowotny? – dopytywała.

- Specjalistyka miała być podstawą sieci, a to się nie stało - wskazywała. Przypomniała, że niedawno na komisji zdrowia dyrektorzy szpitali powiatowych relacjonowali, że niestety brakuje pieniędzy w budżetach, a możliwości dosypania pieniędzy nie ma, ponieważ mają ryczałt. - Pacjent nie otrzymał nic kompletnie, zmiany organizacyjne nic nie wniosły dla pacjenta. Zwiększyły się kolejki w poradniach przyszpitalnych, a świadczeniodawcy mają kłopoty finansowe – oceniła.

Rozerwanie związku pieniędzy od pacjenta

Także poseł Andrzej Sośnierz (PiS) zaznaczył, że jeżeli sukcesem jest to, że się nie pogorszyło, to po co było to robić.

- Jestem sceptyczny wobec sieci jako takiej. Idziemy zupełnie wbrew trendom. Ocenić sieć trudno o tyle, że w międzyczasie doszły jeszcze inne elementy jak znakowanie pieniędzy na kolejne podwyżki wynagrodzeń. To czynniki zakłócające, które nie pozwalają ocenić sieci - mówił. Według niego, nastąpiło niestety rozerwanie związku pieniędzy od pacjenta, ponieważ teraz to, ile placówka przyjmie pacjentów, nie ma wpływu na finansowanie.

- Od sieci trzeba będzie odejść – uważa A.Sośnierz i jak stwierdził, nie pomogą tu korekty wprowadzane w funkcjonowanie sieci. - My ciągle naprawiamy auto z kwadratowymi kołami, zamiast zbudować auto z okrągłymi kołami – dodał.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

gas Środa, 24 Października 2018, 9:05
Bez konkurencji na rynku ... wszystko zostaje przejedzone ... Sieć szpitali miała na celu jedno - usunąć prywatne szpitale, i to się udało przy obniżeniu jakości świadczonych usług przez szpitale państwowe ...
Kiedy rządzący zatrudnią fachowców?