Poznań: masowe zwolnienia lekarskie diagnostów laboratoryjnych

23 Października 2018, 13:14 geny diagnostyka badania

Pracownia diagnostyki laboratoryjnej w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu przyjmuje jedynie badania do wykonania na CITO, dla pacjentów, u których zagrożone jest życie. Powód? 28 z 39 pracujących diagnostów nie pojawiło się dziś w pracy.

W ostatnich tygodniach informowaliśmy Państwa o krytycznej sytuacji w szpitalu w Mielcu i Kolbuszowej. Podobna historia ma miejsce w szpitalu w Poznaniu. Zostaliśmy jednak zapewnieni, że obecna sytuacja w szpitalu nie ma nic wspólnego z akcją protestacyjno-strajkową i żadna z tych form zwrócenia uwagi na problem niskich płac wśród tej grupy zawodowej nie jest uskuteczniana.

Grupa zawodowa diagnostów w całej Polsce, od kilku miesięcy walczy m.in o podwyżki wynagrodzeń oraz 10-dniowe urlopy szkoleniowe. Kolejne sytuacje niepojawiania się pracowników w miejscu pracy tylko podsyca spór między resortem a diagnostami. 

O komentarz poprosiliśmy dr Matyldę Kłudkowską z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników medycznych Laboratoriów Diagnostycznych. 

My, jako pracownicy laboratoriów medycznych zostaliśmy przez pana ministra upokorzeni w takim stopniu, w jakim jeszcze żadnej minister nas nie upokorzył. Delikatne określenia tej sytuacji przestały już spełniać swoją funkcję. Dostajemy podwyżki rzędu 50-100 zł brutto. Myślę, że pracownicy czują, że ich praca jest szanowana mniej niż innych pracowników ochrony zdrowia, co powoduje przewlekły stres. Taka sytuacja w następstwie powoduje spadek odporności i zwiększoną zapadalność na choroby.

Diagności laboratoryjni wskazują na niedobory kadrowe, które są spowodowane tym, że wykwalifikowane osoby mogą liczyć na pensje niejednokrotnie niższe niż salowe czy kasjer w sklepie. - Praca za 2300 zł brutto w przypadku młodej, dobrze wykształconej osoby jest nie do zaakceptowana - tłumaczy Kłudkowska.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz