Onkolodzy o paleniu: minimalizujmy szkody

06 Grudnia 2018, 10:21 paczka papierosów nikotyna tytoń

Pomimo rosnącej umieralności z powodu chorób nowotworowych oraz układu krążenia, których ryzyko rośnie wraz z paleniem papierosów, liczba palaczy nie spada w sposób znaczący. Kampanie edukacyjne w niewielkim stopniu są w stanie zmienić wieloletnie nawyki - ponad 70 proc. palaczy chciałoby zerwać z nałogiem, jednak jak wskazują badania na razie średnio tylko 7 proc. z nich jest w stanie to zrobić. Czy istnieją rozwiązania dla ograniczenia, tragicznego w skutkach, efektu palenia?

Podczas dziesiątej edycji Warmińsko-Mazurskich Warsztatów Onkologicznych  specjaliści z całej Polski  omawiali wybrane aspekty profilaktyki oraz leczenia przeciwnowotworowego. Nie zabrakło też dyskusji na temat wpływu palenia na zdrowie obywateli. Idealnie byłoby, gdyby osoby uzależnione od nikotyny pożegnały się definitywnie z nałogiem, jednak nawet te, u których stwierdzono raka płuca i walczą nie tylko o zdrowie, ale i życie, często nie są w stanie z palenia zrezygnować. Dlatego eksperci dyskutują też o alternatywnych produktach, dostarczających nikotyny, ale równocześnie znacznie zmniejszających liczbę i ilość szkodliwych substancji dostających się do organizmu.  

Papierosy wciąż są jednymi z bardziej śmiercionośnych używek. Jak szacuje WHO rocznie z powodu chorób towarzyszących temu nałogowi umiera 17,9 mln osób. Tym samym palacze odpowiadają za 44 proc. wszystkich zgonów w chorobach niezakaźnych.  Blisko 7 proc. dzieci w wieku 13-15 lat pali wyroby nikotynowe, a w  Polsce ok. 40 proc. uczniów tzw. szkół ponadgimnazjalnych deklaruje, że pali papierosy.  Jak zauważył prof. Sergiusz Nawrocki, specjalista w zakresie onkologii, papierosy pozostają jedynym legalnym narkotykiem, który zabija 50 proc użytkowników.

-  Badania z 2017 r. wskazują, że zaledwie 7 proc. dorosłych palaczy jest w stanie rzucić palenie, pomimo, że większość (ponad 70 proc. palaczy) jest zainteresowana zerwaniem z nałogiem, a ponad połowa podejmuje próby rzucenia palenia – wyjaśniał prof. S. Nawrocki. Nawet pacjenci w trakcie lub już po leczeniu onkologicznym, nie zawsze potrafią poradzić sobie z rezygnacją z nałogu, co najlepiej obrazuje skalę problemu.

Jak do problematyki palenia podchodzą inne kraje?

Pomysł absolutnej prohibicji w zakresie wyrobów nikotynowych jest prawdopodobnie utopią. Pierwszym państwem, które podjęło taką próbę jest  Norwegia, gdzie za kilkanaście lat nie tylko jak teraz nieletni, ale także osoby, które skończą 18 r. życia nie będą mogły nabyć wyrobów nikotynowych. Ciężko byłoby sobie wyobrazić takie rozwiązania na naszym, rodzimym rynku. Podczas debaty wskazywano na  duże ryzyko narastającego popytu na papierosy z „czarnego rynku”.  Wówczas produkcja wyrobów nikotynowych i ich jakość znalazłaby się poza jakimkolwiek nadzorem. Prof. S. Nawrocki wskazywał na Warmię i Mazury, gdzie umieralność na raka płuca jest znacznie wyższa niż na Śląsku. Jednym z powodów może być to, że w tym regionie blisko 30 proc. wyrobów nikotynowych pochodzi z przemytu.

Warte uwagi są rozwiązania proponowane np. przez amerykańskie Food and Drug Administration. Agencja w swoim programie zaleca zmniejszenie ilości nikotyny w legalnych produktach , co ma spowodować, że będą mniej uzależniające.  Jednak to rozwiązanie może powodować, ze obecny nałogowy palacz będzie spalał więcej takich papierosów. Drugim rozwiązaniem jest edukacja palaczy na temat produktów alternatywnych. - Szczególnie nad tym rozwiązaniem powinniśmy się pochylić – przekonuje prof. S. Nawrocki.

Również na Starym Kontynencie zauważono potencjał produktów alternatywnych. Wielka Brytania od 2000 r. świadczy swoim obywatelom nieodpłatne usługi mające na celu pomoc w walce z uzależnieniem. Wykorzystuje przy tym również produkty alternatywne o czym we wrześniu tego roku w Warszawie opowiadała Rossana O`Connor z Public Health England. Inicjatywy legislacyjne uwzgledniające zachęcanie nałogowych palaczy, którzy nie potrafią zerwać z nałogiem, do zamiany papierosów na przebadane produkty tego typu, podjęte zostały także we Włoszech, Austrii, Portugalii i Słowacji. Obranie podobnego kierunku ogłosiła w 2018 r. również komisja doradcza rządu Republiki Czeskiej, odpowiedzialna m.in. za politykę antytytoniowa.

- W Wielkiej Brytanii w przedstawionym przez Izbę Gmin raporcie dot. problemu nikotynowego stwierdzono, że e- papierosy są od 90 do 95 proc. mniej toksyczne niż tradycyjne zarówno dla czynnych jak i biernych palaczy – mówił prof. S. Nawrocki. Ponadto American Cancer Society utrzymuje, że „palacze powinni być zachęcani zawsze do zaniechania palenia, a o ile to możliwe, to powinni zażywać mniej toksycznych produktów – dodał.

Czym są produkty alternatywne

Powszechnie znane są takie środki jak tabletki, gumy czy plastry. - Przyjęcie nikotyny w odpowiednich ośrodkach mózgu powoduje to, że wydzielają się kolejne substancje, które sprawiają palaczowi przyjemność. Jeżeli przyjmujemy jednak gumę lub tabletkę to droga wchłonięcia nikotyny jest inna, dłuższa. Kiedy wdychamy dym lub aerozol od razu odczuwamy działanie danej substancji w „ośrodku nagrody” – tłumaczy prof. Mariusz Adamek, pulmonolog.

Wymyślono więc snus (postacią przypomina sprzedawaną w Polsce tabakę, jednak w odróżnieniu od niej zażywana jest doustnie przez umieszczenie jej za dolną lub górną wargą, skąd następuje wchłanianie nikotyny) - popularny od kilkuset lat w krajach skandynawskich, a współcześnie e-papierosy (płyny, które zamieniają się w aerozol z nikotyną) oraz systemy podgrzewania tytoniu (zawierają specjalnie spreparowany tytoń, nie jest on jednak spalany, a podgrzewany, przez co mniej szkodzi).

Potrzebne twarde dane

Jeżeli palaczy nie mogących uwolnić się od nałogu mamy przestawiać na inne formy dostarczania nikotyny, trzeba mieć badania naukowe wskazujące, że rzeczywiście takie produkty są mniej szkodliwe. W opublikowanym niedawno na lamach British Medical Journal przeglądzie systematycznym przeanalizowano31 badań oceniających 7 produktów podgrzewających tytoń różnych producentów. 11 z nich przeprowadzono niezależnie, 20 było sponsorowanych przez przemysł tytoniowy. Projekt został sfinansowany przez kilka brytyjskich instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. W badaniach oceniono m.in. skład aerozolu wytwarzanego przez te produkty, wpływ na zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniu zamkniętym oraz wpływ na klinicznie istotne markery ryzyka. Analiza objęła łącznie 11 randomizowanych badan klinicznych. Co istotne, wnioski z badan niezależnych oraz badan sponsorowanych przez przemysł były zbieżne. Wśród produktów zastępczych redukcja substancji toksycznych ograniczona była na poziomie od 85 do 95 proc. Oczywiście badano produkty legalne i licencjonowane, od znanych producentów, a nie kupowane w internecie albo na bazarze.

Ponadto wyniki badań wskazują, że papierosy elektroniczne i podgrzewające tytoń dostarczają tyle samo nikotyny co papierosy, a poziom satysfakcji palaczy używających produkty jest nieznacznie niższy. - Przy tym ekspozycja toksyczności wśród produktów alternatywnych jest jednak zdecydowanie mniejsza niż w przypadku klasycznych papierosów – mówił S. Nawrocki.

Priorytetem musi być jednak pomoc osobom uzależnionym, żeby  - o ile to możliwe – całkiem zrezygnowały z nikotyny. - Stanowisko Instytutu Zdrowia Publicznego w Wielkiej Brytanii jest takie, że nie może być to środek, który zainicjuje u osoby niepalącej późniejsze palenie papierosów –Powinna to być alternatywa tylko dla tych, którzy próbowali rzucić, ale nie odnieśli sukcesu. Ma być tośrodek pomocy i stosowany czasowo – podkreślał prof. M. Adamek.

Zbyt niska świadomość zarówno lekarzy jak i palących

W POZ wedle rekomendacji WHO każdy obecny kontakt lekarza z pacjentem powinien zawierać w sobie 3 min na „interwencję minimalną” dotyczącą skutków palenia i formy poradzenia sobie z nałogiem. Szacuje się, że interwencja minimalna powoduje, że 7 proc. osób palących nałogowo wchodzi w proces rzucania palenia.

- Każda metoda, która będzie zmniejszać ilość szkodliwych substancji, które dostarczane są do organizmu człowieka jest godna uznania. Niezależnie czy chodzi tu o papierosy o zmniejszonej liczbie substancji smolistych czy o e-papierosy i inne formy podawania nikotyny, ale bez substancji rakotwórczych w dymie papierosowym. Poprzez zastosowanie niektórych z tych metod jest możliwe zmniejszenie tzw. environmental tobacco-smoke czyli ograniczenie wdychania substancji szkodliwych przez osoby z otoczenia palacza – mówił prof.  Marek Wojtukiewicz, ordynator oddziału onkologii klinicznej w Białostockim Centrum Onkologii.

- Ważne jest aby informować. Wciąż wśród środowiska lekarskiego i palaczy wskazuje się na ograniczoną wiedzę na temat alternatywnych rozwiązań dla palących. Powinny być rozwiązania wielokierunkowe w tym m.in. działania rządowe. Ważny też jest udział lekarzy, którzy będą edukować o innych możliwościach konsumpcji nikotyny bez narażania się na ciała smoliste lub zwiększone ilości nikotyny, które są  wprowadzane do organizmu w przypadku regularnego palenia papierosów – dodał Prof. M. Wojtukiewicz.

JK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz