Rak płuca: chorzy z kolejnym lekiem

02 Stycznia 2019, 17:16 rentgen płuca lekarz diagnostyka prześwietlenie

Przez lata chorzy na raka płuca i klinicyści alarmowali, że w Polsce jest dostępne niewiele leków. 2018 r. był dla tej grupy chorych bardzo korzystny pod względem decyzji refundacyjnych. - Immunoterapia II linii, po niepowodzeniu chemioterapii, u chorych na zaawansowanego „niepłaskonabłonkowego” raka płuca nie była dotychczas refundowana i w związku z tym prawie nie stosowana w Polsce. Ta opcja leczenia została objęta refundacją od tego miesiąca. 

Będziemy mieli do dyspozycji atezolizumab w II linii leczenia dla wszystkich chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca (NDRP), w tym dla chorych na raka „niepłaskonabłonkowego” – mówi prof. Paweł Krawczyk z Katedry i Kliniki Pulmonologii, Onkologii i Alergologii UM w Lublinie.

Pacjenci: widać kompleksowe podejście

- Dzięki decyzji Ministerstwa Zdrowia chorzy na raka płuca będą mieli dostęp do kompleksowej immunoterapii bez względu na typ nowotworu - płasko i niepłaskonabłonkowy. Refundacja wszystkich terapii była niezwykle oczekiwaną przez pacjentów i wspierana przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych - tak aby nie wykluczać żadnej grupy chorych – podkreśla Beata Ambroziewicz, wiceprezes PKPO, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Dodaje, że immunoterapia otwiera nową perspektywę i poprawia znacząco rokowania i jakość życia chorych, to prawdziwy przełom, teraz w pełni także dostępny dla polskich pacjentów.

Z kolei Elżbieta Kozik, prezes zarządu stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny zwraca uwagę, że rak płuca zaczyna być tematem niewstydliwym dla Ministerstwa Zdrowia i innych decydentów. - Jeszcze niedawno nie było przecież prawie nic dla pacjentów z rakiem płuca, a teraz widać myślenie o kompleksowym zaopatrzeniu ich w terapie – podkreśla. - Ci, którzy stosują atezolizumab w leczeniu klinicznym żyją nie kilka miesięcy, ale nawet kilka lat dłużej i to w dobrym samopoczuciu. Ale nie zaprzestajemy dążeń do tego, aby wszyscy pacjenci mieli pełen dostęp do leczenia. W konsultacjach tego projektu listy złożyliśmy wniosek, aby w II lini leczenia raka niepłaskonabłonkowego był dostępny trzeci lek. Nie możemy pominąć tych, dla których jest to lek ratujący życie – wyjaśnia Kozik.

Decyzję MZ o włączeniu następnej terapii na raka płuca do refundacji chwali też Anna Żyłowska prezes Stowarzyszenia Pomocy chorym na Raka Płuca Oddział Szczecin. – To bardzo ważne, tego leku pacjentom bardzo brakowało. Czekamy na kolejne pozytywne decyzje MZ – podkreśla. 

Coraz większe dopasowanie do konkretnego pacjenta

-  Te zmiany, które ostatnio weszły i przewidziane na nowej liście, dobrze wpisują w ten kierunek, w którym zmierza w ogóle onkologia, czyli personalizacji i indywidualizacji postępowania, dlatego, że te leki, które zostały wprowadzone ostatnio to są leki które celują w określone subpopulacje – zwracał uwagę na spotkaniu w MZ prof. Krzakowski, konsultant ds. onkologii klinicznej. Jak podkreślał, atezolizumab to klasyczny przykład możliwości indywidualizacji leczenia. 

Jak podkreślał Krzakowski w przypadku raka niepłaskonabłonkowego w tej chwili ci chorzy mają dwie możliwości: ci którzy szybko progresują mogą otrzymać wcześniej już uwzględniony na liście refundacyjnej nintedanib, a ci, którzy mają nieco wolniejsze tempo progresji są idealnymi kandydatami do atezolizumabu. - Kolejna opcja - kryzotynib to opcja idąca też w kierunku personalizacji, bo to są dobrze zdefiniowane niewielkie grupy chorych – wyjaśniał krajowy konsultant. - Kształt tych możliwości terapeutycznych w zaawansowanym niedrobnokomórkowym raku płuca, to dzisiaj właściwie wszystko to, co powinniśmy mieć, co nie oznacza, że za jakiś czas, za dwa tygodnie, trzy miesiące, pół roku, nie będzie potrzebna decyzja o rozszerzeniu, ponieważ medycyna stale się rozwija – dodał. 

Jak wygląda sytuacja chorych na raka płuca?

- Nie jest to pierwsza w tym roku zmiana. Innowacyjnych leków dla chorych na NDRP mamy w tym momencie dużo. Nie jest idealnie, ale jest bardzo dobrze. W maju pojawiły się refundacje dwóch immunoterapeutyków. Pierwszym z nich jest pembrolizumab stosowany w I linii leczenia u chorych na NDRP z ekspresją cząsteczki PD-L1 dla ponad 50-ciu procentach komórek nowotworowych – wyjaśnia prof. Krawczyk. Również w maju pojawiła się refundacja niwolumabu w II linii leczenia dla chorych na raka płaskonabłonkowego bez względu na ekspresję tej cząsteczki. W lipcu pojawiła się refundacja nintedanibu – pierwszego leku antyangiogennego do leczenia II linii razem z docetakselem dla chorych na „niepłasko nabłonkowego” NDRP. 

- W styczniu możliwości leczenia lekami refundowanymi poszerzy się o omówiony wcześniej atezolizumab, a także o nowe wskazania do stosowania kryzotynibu (I linia leczenia u chorych na raka gruczołowego z rearanżacjami genów ALK lub ROS1). Kryzotynib mógł być dotychczas stosowany dopiero w II linii leczenia. Poszerzenie zapisów rejestracyjnych jest bardzo istotne, ponieważ leczenie dobrym lekiem powinno być zawsze stosowane na początku terapii. Druga linia leczenia to już loteria, pacjent może mieć powikłania po chemioterapii i nigdy jej nie otrzymać – wyjaśnia prof. Krawczyk.

Jednak jak podkreśla, brakuje nam jeszcze kilku refundowanych leków, tak abyśmy byli na tym samym poziomie co nasi zachodni sąsiedzi. Brakuje niwolumabu dla chorych na raka niepłaskonabłonkowego w II linii leczenia stosowanego niezależnie od ekspresji PD-L1 na komórkach nowotworowych. Brakuje nam również inhibitorów EGFR oraz ALK nowych generacji w I linii leczenia u chorych na NDRP z mutacjami w genie EGFR lub rearanżacją genu ALK. W tym momencie w I linii leczenia możemy stosować jedynie starsze inhibitory. Najlepsze leczenie powinno być podane na początku terapii, z uwagi na to, że druga linia może nigdy nie zostać zastosowana. Dodaje, że otwiera się również możliwość leczenia w przypadku progresji po kryzotynibie nowymi inhibitorami ALK 2. i 3. generacji. - Leki te nie są jeszcze refundowane w Polsce, ale może to się zmieni w 2019 r. – wyjaśnia.

Co z finansowaniem leczenia?

Jednak lekarze zwracają uwagę, że na leczenie muszą być jeszcze pieniądze. - Problem w tym, że NFZ nie zapłacił za nadwykonania w roku 2017-2018. Wiele szpitali podtrzymuje ograniczenia w stosowaniu leków ze względu na gigantyczne długi, które wynikają z kupowania bardzo drogich leków w ramach programów lekowych – zwraca uwagę prof. Krawczyk. - Wiceprezes NFZ od służb mundurowych Dariusz Tereszkowski-Kamiński zapewniał, że NFZ zapłaci nadwykonania za programy lekowe. Jednak pod koniec 2018 roku to się nie stało. Jeśli pieniądze nie zostaną przesunięte, to może to spowodować dalsze opóźnienia decyzji terapeutycznych, co doprowadza czasami do skrócenia czasu życia chorych – podkreśla prof. Krawczyk.

 AK, BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz