Leczenie szpiczaka plazmocytowego – wyzwania i potrzeby

23 Stycznia 2019, 17:53

Nie wszystkie grupy pacjentów ze szpiczakiem mnogim mają zapewnione odpowiednie leczenie. Tymczasem odpowiednio leczony szpiczak staje się chorobą przewlekłą. - Niezbędne jest więc wprowadzenie kolejnych nowoczesnych leków, aby wydłużyć przeżycia i poprawić jakość życia pacjentów – przekonywali przedstawiciele organizacji pacjenckich oraz eksperci podczas środowej konferencji.

Jak mówiła Aleksandra Rudnicka z Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, odpowiednie leczenie szpiczaka plazmocytowego to ważny problem społeczny, ponieważ dotyczy 7 tys. pacjentów, a co roku przybywa ich ok. tysiąca. - Jest to choroba nieuleczalna, dotyczy głównie osób starszych, po 65 r. życia, ale coraz częściej także ludzi młodszych – dodała.

Jak informowano na konferencji, obecnie pacjenci ze szpiczakiem mają dostęp do dwóch nowoczesnych leków w programach lekowych – do lenalidomidu i pomalidomidu o charakterze immunomodelującym mechanizmie działania.

- Jako choroba dobrze leczona, jest chorobą przewlekłą, ale potrzebny jest dostęp do dobrego leczenia. W ubiegłym roku w listopadzie wszedł na listę refundacyjną jeden ważny lek - pomalidomid, ale potrzebne są kolejne dwa nowoczesne lekki, aby móc leczyć szpiczaka kompleksowo - podkreśliła Rudnicka.

Łukasz Rokicki, prezes fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec zwrócił uwagę, że w Polsce okres przeżycia wynosi średnio ok. 6-7 lat, podczas gdy w innych krajach Europy jest to 10 lat. Jak mówił, jest to spowodowane ograniczonym dostępem w Polsce do terapii, gdy w innych krajach jest szeroki wachlarz nowoczesnych leków.

Wskazał, że oprócz dostępu do nowoczesnych terapii problemy to także częste złamania, bóle, polineuropatia, depresja czy ograniczony dostęp do kompleksowej rehabilitacji.  - Szpiczak to problem coraz częściej ludzi młodych, w wieku 30, 40, 50 lat, ludzi którzy mogliby wrócić do życia zawodowego, uprawiania sportu, gdyby dostęp do terapii był dla nich otwarty - mówił.

Ł. Rokicki podał przykład pacjentów, którzy aby mieć dostęp do nowoczesnych terapii, muszą sami za nie zapłacić i organizują zbiórki pieniędzy lub szukają możliwości udziału w badaniach klinicznych.

Prof. W. Jędrzejczak, wieloletni konsultant krajowy ds. hematologii wyjaśniał, że jest to choroba bardzo różnorodna, a rokowania zależą od rodzaju i stopnia zaawansowania w momencie zachorowania. – W 2018 r. minister zdrowia wprowadził refundację leku stosowanego w leczeniu III linii nawrotowego i opornego szpiczaka plazmocytowego - pomalidomidu. Jest to jeden z trzech potrzebnych leków w tym wskazaniu. Ciągle bez zmian pozostaje II linia leczenia. Należy zaspokoić potrzeby terapeutyczne wszystkich grup chorych na szpiczaka plazmocytowego.

Dr Grzegorz Basak z Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych WUM podkreślał, że powinniśmy poprawić opiekę, aby doprowadzić do wydłużenia czasu przeżycia pacjentów, aby żyli tak długo, jak w innych krajach europejskich. - Potrzebne są nowe leki, które mają udowodnioną skuteczność. Zmian wymaga także system, aby pacjent wcześniej trafiał do specjalisty. Niezbędne jest też zapewnienie odpowiedniej liczby łóżek dla chorych hematoonkologicznych - wskazywał.

- Od ubiegłego roku mamy refundowany pomalidomid, ale niestety to nie rozwiązuje problemu. Potrzebne są kolejne leki, bo one działają zwykle w kombinacjach, gdy się je połączy – mówił dr Basak i dodał, że nawet szpiczak oporny może być skutecznie leczony kombinacjami odpowiednich leków.

W jego ocenie zrefundowane w pierwszej kolejności powinny być dwa leki: daratumumab oraz karfilzomib. Chodzi o dostęp do tych leków dla pacjentów, którzy już wykorzystali dostępne linie leczenia oraz utrzymanie jak najdłuższej reemisji po pierwszym rzucie choroby.

Uczestnicy konferencji wyrazili nadzieję, że najnowsza lista refundacyjna, która będzie obowiązywała od marca, przyniesie te nowoczesne leki.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

Maria Zaniewska Piątek, 25 Stycznia 2019, 11:54
Ciekawa jestem, czy w konferencji uczestniczyli decydenci lub ich przedstawiciele?
gośc Czwartek, 24 Stycznia 2019, 20:32
czekamy z niecierpliwością na te leki stoimy pod scianą bo wszystkie terapie ktore są dostępne w Polsce wykorzystaliśmy nie mają już nam co podac.Dlaczego inne biedniejsze kraje stać na refundacje tych leków a u nas tak reklamuja że gospodarka dobrze stoi ale pieniądze idą na nagrody zarobki a nie za chorym którym można przedł€żyć życie a młodszym u których już ta choroba jest zdiagnozowana coraz częsciej radośc cieszenia się dziecmi i rodziną.Panie Ministrze pochylcie się nad nasza dolą prosimy bardzo.